„Emi i Tajny Klub Superdziewczyn” to sprawdzona seria książek przeznaczonych dla czytelniczek i czytelników uczęszczających do szkoły podstawowej. Niedawno wydany został ósmy tom przygód tytułowej bohaterki – „List w butelce”. Autorką wszystkich części jest Agnieszka Mielech, a zilustrowała je Magdalena Babińska. Moje dzieciaki rosną razem z bohaterami książki, ponieważ śledzimy kolejne przygody klubowiczów od kilku lat. Historia zaczęła się, kiedy Emi była w zerówce. Teraz jest już starsza, ale trzyma się wciąż tej samej zasady: „nigdy więcej nudy”.
W tomie „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. List w butelce” bohaterowie wciąż mają jakieś zajęcia. Wszystko za sprawą warsztatów ekologicznych organizowanych przez szkołę. Ich hasło przewodnie brzmi: „Co dobrego możesz zrobić dla swojej planety?”. Bohaterki zapisują się na zajęcia upcyklingu. Dowiadują się, że chodzi o dawanie drugiego życia odpadom. Dziewczynki z kartonowych pudeł zrobiły domek dla kota. Musiały najpierw zacząć od burzy mózgów, by zdecydować co robić, a potem współpracować w grupie.
Warsztaty były dopiero początkiem nauki o ekologii. Od profesora Kaganka ojca Franka, superchłopaka należącego do klubu, dzieciaki dowiadują się, czym jest fitoremediacja, czyli wykorzystanie naturalnych właściwości roślin do oczyszczania środowiska. Jedna z matek tak się przejmuje tymi problemami ekologicznymi, że postanawia zwolnić tryb życia i osiąść nad morzem. Dziewczynki są zrozpaczone, bo oznacza to rychłe rozstanie. Jednak zanim to nastąpi, cała paczka wyjeżdża na długi weekend na wybrzeże, by znaleźć odpowiednie mieszkanie dla państwa Zwiędły.
Tajny Klub Superdziewczyn i jednego Superchłopaka trafia do ośrodka Nadmorska Osada, gdzie właścicielka również stawia na ekologię. Oznacza to między innymi branie prysznica nie dłużej niż przez cztery minuty i segregację śmieci. Jednak nie wszyscy w okolicy tak się przejmują przyrodą. Dzieci są zaskoczone stopniem zaśmiecenia plaży. Postanawiają zorganizować akcję „Ratujemy plażę”. Przy okazji sprzątania trafiają na list w butelce. Kto go wysłał i dlaczego?
Dzieciaki podczas lektury tomu „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. List w butelce” świetnie się bawią śledząc przygody bohaterów, a oprócz tego uwrażliwiają się na problemy ekologiczne. Dowiadują się, dlaczego warto zająć się tym problemem i co mogą zrobić nawet najmłodsi, by przyczynić się do ratowania naszej planety. Okazuje się, że warto działać w grupie, bo dzięki współpracy łatwiej osiągnąć zamierzony cel. Członkowie Klubu pokazują, że nie są obojętni, a środowisko naturalne na tym korzysta. Do akcji oczyszczania plaży przyłącza się sporo osób, a dla dziewcząt (i jednego chłopaka) z klubu oznacza to nie tyle pracę, ile dobrą zabawę.
„List w butelce” do końca trzyma czytelników w napięciu. Wiele się wydarzy, zanim dzieci odnajdą list. Sprawę skomplikuje to, że wcale nie będzie łatwo go odczytać. Na szczęście do Klubu należy sporo tęgich głów, więc działając razem, uda się znaleźć rozwiązanie – z małą pomocą dorosłych, którzy zawsze wspierają swoje dzieci (choć autorka pokazuje ich w krzywym zwierciadle). Bohaterom nie brakuje entuzjazmu, którym zarażają czytelników. Lektura została tak napisana, by zainteresować już kilkulatków. Najmłodsze dzieci z uwagą będą śledziły przygody Emi. Nieco starsze, które potrafią czytać, również się nie zawiodą. Agnieszka Mielech pokazuje świat bliski rówieśnikom tytułowej bohaterki. Jej problemy są takie, z jakimi mają do czynienia ci, którzy chodzą do szkoły. Przy okazji poznawania ciekawych przygód bohaterów, czytelnicy sporo się dowiedzą. Nudy nie będzie, a zabawy i uśmiechu na twarzy podczas lektury nie zabraknie.