„Lato” – Karl Ove Knausgård

Lato, Karl Ove KnausgårdPatrząc na świat za oknem trudno uwierzyć, że już przyszło. Długo wyczekiwane lato. Chciałabym dodać gorące, ale lepszy będzie przymiotnik – kapryśne. Są wakacje, ale na razie idealne dla domatorów, bo pogoda nas nie rozpieszcza. Dzieci biegają po podwórku w polarach i długich spodniach. Co zatem zaproponować miłośnikom książek, którzy wolą spędzić ten wolny czas w domu? Wybór tym razem jest oczywisty: ostatnia część cyklu Karla Ovego Knausgårda pt. „Lato”, z obrazami Anselma Kiefera. Jak wypada ten tom z serii „Cztery pory roku”?

Książka zaskoczyła mnie swoją objętością. Poprzednie części nie były zbyt obszerne, a teraz otrzymujemy ponad 400 stron tekstu. Może opisywane przez pisarza lato w Szwecji jest bardziej stabilne? Z lektury „Lata” dowiemy się wiele o słonecznej Skanii, ale przede wszystkim otrzymujemy opowieść o drobiazgach skierowaną do najmłodszej córki Karla Ovego. Pisarz najczęściej pokazuje otaczającą go rzeczywistość, by jego najmłodsza pociecha mogła zrozumieć, co ją ukształtowało. Córka zobaczy też swojego ojca, bo on również siebie tutaj odsłania.

Karl Ove Knausgård jest świadomy własnego przemijania. Zamyśla się nad tym, że wkrótce będzie miał pięćdziesiąt lat, o cztery mniej, niż jego ojciec w chwili śmierci. Tymczasem Karl jest ojcem małych dzieci. Ma ich czworo: od dwulatki po dwunastolatkę. W książce opowiada o wspólnym życiu codziennym. Widzimy jak Knausgård opiekuje się dziećmi, jak razem spędzają lato. Nie chodzi o ukazanie życia przypominającego sielankę. Widzimy trud, jaki trzeba włożyć w wychowanie czworga dzieci. Jednocześnie Karl Ove pokazuje, jak różne od siebie i od niego są jego dzieci. Dostrzega te wszystkie zmiany związane ze współczesnością i niekiedy porównuje to do swojego dzieciństwa. Pozwala dzieciom uczyć się na błędach, co niekiedy można uznać za nieco kontrowersyjne (np. gdy dopuszcza do tego, by jedno z dzieci zostało podrapane przez kota).

W książce „Lato” nie zabrakło tego, co doskonale poznałam w poprzednich częściach. mam na myśli miniatury, krótkie eseje – obserwacje bliskiego otoczenia pisarza. W tekstach pt. 'Krótkie spodenki”, „Nietoperz”, „Śliwki” opowiada o tym, co przykuło jego uwagę. Tłumaczy rzeczywistość w prosty sposób, często również przywołując wspomnienia z własnego dzieciństwa.

Są w tym zbiorze teksty z pamiętnika pisarza, opisujące w szczery sposób kolejne dni lata. Knausgård umieszcza tam również fragmenty prozy, zmieniając narrację – otrzymujemy historię o nieszczęśliwie zakochanej kobiecie oraz skutkach tego uczucia. W tym momencie Karl Ove zaskakuje, bo przyzwyczaił mnie do tego, że w „Czterech porach roku” dominuje jego osoba. Choć i w takim fragment podkreśla ów autotematyzm.

Ostatni tom z cyklu w dalszym ciągu jest książką o ojcostwie. Chociaż Karl Ove Knausgård nie pokazuje tylko jasnych jego stron, to podczas lektury uświadamiamy sobie, że pochwala ten stan. Jak doskonale wiemy z jego twórczości, kwestia bycia ojcem jest niezwykle istotna dla pisarz, który przez całe życie zmaga się z tym, czego doświadczył ze strony własnego rodziciela. W tomie „Lato” również będzie się do tej kwestii odwoływał. Porównuje się z własnym ojcem i widzimy, że Karl pragnie być innym niż on. Wciąż ma jednak świadomość własnych wad i ograniczeń.

„Lato” nieco różni się od poprzedniej „Wiosny”. Jedak we wszystkich częściach mamy do czynienia z tym samym pisarzem, który nieco prowokuje, odsłaniając przed czytelnikami to, co ludzie lubią ukrywać przed światem. Pokazuje nam introwertycznego ojca, który kocha wolność, ale ukształtowało go poczucie wstydu. Nie brakuje w tej książce melancholii, czy smutku. W pewnym wieku trudniej znaleźć jasną stronę życia, ale pisarz zrobi to dla córki. Zdaje sobie sprawę, że początek życia daje nieskończenie wiele możliwości. Natomiast poprzez opisywanie własnych uczuć, przez drobiazgi, niekiedy banały, Karl Ove Knausgård zatrzymuje czas, by potem przekazać te historie własnej córce. W ten sposób podkreśla wagę ojcostwa.

  1. Okładka, tradycyjnie, bardzo urokliwa, przyciągająca wzrok. Gościłem niedawno w bibliotece i na półce natknąłem się na „Wszystko ma swój czas”. Wahałem się, czy nie zacząć znajomości z Knausgårdem właśnie od tego tytułu, ale ostatecznie sięgnąłem po „Dom Babel” P.Ch. Jersilda.

    Knausgårda wolałbym poznać poprzez tom „Cztery pory roku”, ale chyba nie doczekam się na to, by książki z tego cyklu znaleźć w bibliotece. Będę musiał zapolować na jakąś ciekawą promocję 🙂

    • Twoja biblioteka i tak jest nieźle zaopatrzona, bo sama chętnie poznałabym „Wszystko ma swój czas”, ale takiej pozycji książkowej w swojej nie znalazłam. Oprócz cyklu „Cztery pory roku” polecam także wszystkie tomy „Mojej walki”. 🙂

  2. Knausgård to trochę taki mój literacki wyrzut sumienia – słyszałam o nim prawie same dobre rzeczy, od dawna planuję sięgnąć po jego prozę, ale przeraża mnie zarówno objętość poszczególnych tomów, jak i całej serii – boję się trochę, że będę ją czytała przez kilka lat, a każdy tom będę męczyć nie wiadomo ile. To znaczy prędzej czy później na pewno się za niego wezmę… Jednak obawiam się, że będzie to właśnie później. 😉

    • Jeśli chodzi o „Moją walkę” to już jest pięć tomów, ale zapewniam, że czyta się je niezwykle szybko. Sama nie mogę doczekać się szóstego. Knausgård to nie tylko te dwa cykle, które do tej pory czytałam. Zanim został popularnym pisarzem, miał już na koncie dwie powieści, ale na polski została przetłumaczona tylko jedna z nich „Wszystko ma swój czas” (o której wspomniał wyżej Ambrose). 🙂

  3. Nieznajomość twórczości tego autora jest jednym z moich największych wyrzutów sumienia w odniesieniu do literatury współczesnej. Kolejkę książek mam jednak tak dużą, że ciężko mi go wcisnąć. 😀

    • A dwa cykle, które zostały ostatnio wydane, to już rzeczywiście spory stos, który trudno wcisnąć w kolejkę. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *