„Tajny Klub Superdziewczyn” autorstwa Agnieszki Mielech to seria książek dla dziewcząt, które rozpoczynają przygodę ze szkołą. Główna bohaterka, Emi, z tomu na tom staje się coraz starsza i dojrzalsza. Kiedy sięgnęliśmy po pierwszą część, była dopiero w zerówce. Teraz poznaliśmy piąty tom – „Źrebaki i Rumaki”. Dziewczynka rozpoczyna trzecią klasę szkoły podstawowej, ale oczywiście skoro jest szefową klubu, to również ma koleżanki. Okazuje się też, że do paczki dołączył chłopak – Franek.
Książka „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Źrebaki i Rumaki” rozpoczyna się, gdy dzieci spędzają wakacje w Żabim Rogu. Świetnie się bawią na wsi, ale lato się kończy i czas wrócić do miasta. Na pożegnanie dzieciaki wykonują kapsułę czasu, bo chcą zostawić dla potomnych coś od siebie i wkładają do skrzynki rzeczy dla nich ważne. Piszą również list dla przyszłych pokoleń, w którym opisują siebie.
Dzieci zaczynają naukę, ale pragną nadal utrzymywać kontakt ze swoją grupą. Spotykają się tak często, jak tylko czas na to pozwala. Pewnego dnia otrzymują zaszyfrowany list. Franek, syn profesora, szybko sobie z nim radzi. Po odszyfrowaniu okazuje się, że jest to zaproszenie do Żabiego Rogu na ślub. Tylko, żeby dzieci mogły w nim uczestniczyć, muszą nauczyć się jeździć konno.
Na szczęście Tajny Klub Superdziewczyn i Superchłopaka ma mnóstwo ciekawych pomysłów. Dzieci piszą list do rodziców, w którym proszą o naukę jazdy konnej. Oczywiście mają mnóstwo innych zajęć, więc nie wiadomo, czy lekcje w ogóle będą możliwe. Na szczęście prośby zostają uwzględnione, a członkowie Klubu trafią w niezwykłe miejsce – do stadniny, którą prowadzi madame Isabelle. Kobieta twierdzi, że pochodzi z Francji, ale dzieci podejrzewają ją o to, że jest czarownicą.
Na Tajny Klub Superdziewczyn czeka mnóstwo przygód w stadninie. Oprócz nauki, zaobserwują, jak wygląda praca w takim miejscu. Dzieci pokochają Bravę, starą klacz, ale będą musiały powalczyć o nią, ponieważ ma zostać sprzedana. Czy uda im się ją uratować?
Bohaterowie książki „Źrebaki i Rumaki” nigdy się nie nudzą. Choć aktywności mają sporo, to i tak domagają się jeszcze więcej. Jednak nauka jazdy konnej okazuje się największym wyzwaniem dla ich rodziców, którzy muszą wcześnie wstawać w weekendy, by zawieźć dzieci do stadniny. Emi i reszta paczki nie mają z tym najmniejszego problemu. Bohaterowie u pani Isabelle nie tylko się uczą, ale też świetnie bawią.
Z tej części młodzi czytelnicy dowiedzą się, co zrobić, by namówić dorosłych na coś, co może być trudne do wykonania. Zobaczą, że nauka jazdy konnej to również ciężka praca, która wymaga poświęceń. Moje pociechy lubią tę serię. Tym razem nawet ośmioletni syn domagał się, by mu ją przeczytać na głos. Wcześniej miał opory, bo przechodził etap, że co dla dziewczyn, to nie dla niego. Okazało się, że warto było zmienić zdanie.
Pingback: „Emi i Tajny Klub Superdziewczyn. Wielka Księga Przygód” – Agnieszka Mielech | Czytam, bo chcę i już