„Fale” – Aj Dungo

Fale, Aj DungoChyba każdy chciałby łączyć pasję z pracą zawodową. Niekiedy zwykłe zainteresowanie staje się wielką miłością. Aj Dungo już jako chłopak zainteresował się surfingiem. W ten tajemny świat wprowadziła go ukochana. Dzięki niej odkrył tę niezwykłą dyscyplinę sportową. Dwie miłości się ze sobą powiązały, ale życie napisało swój własny scenariusz. Kristin odeszła, zmarła na raka. Jak młody człowiek może poradzić sobie ze stratą?

Aj Dungo był zwyczajnym, nieco nieśmiałym nastolatkiem dorastającym w Los Angeles. W wolnym czasie jeździł na deskorolce i szkicował. Już w liceum, na dyskotece zauważył Kristin, w której zakochał się bez pamięci. Ich miłość kwitła, ale niemal od początku uczuciu towarzyszył pewien cień. Kristen walczyła z rakiem. Jej rodzice byli bardzo opiekuńczy, więc początkowo para kryła się ze swoim uczuciem.

Właśnie dziewczyna Dungo zaraziła go swoją pasją. Uwielbiała surfować i przekazała tę miłość swojemu partnerowi. Młody chłopak zrozumiał, co daje Kristen przebywanie na fali. Zaczął oddawać się tej dyscyplinie, najpierw z ukochaną, dopóki mogła pływać, a także z jej bratem. Fale pozwalały oderwać od codzienności, pozostać sam na sam z myślami.

W miarę, jak choroba Kristen się rozwijała i trwała walka o każdy dzień życia dziewczyny, pływanie pozwalało młodemu mężczyźnie na to, by stopniowo pogodzić z tym, co nieuchronne. Kiedy ukochana zmarła, ból i tęsknota okazały się trudne do zniesienia. Pływanie na desce przyczyniało się do tego, by owe uczucia nazwać, poukładać. Dzięki oddawaniu się tej pasji, bohater mógł przemyśleć wiele spraw. Był tylko on i bezkresne fale. Następowało zderzenie małości ludzkiego istnienia z żywiołem i nie tyle chodziło o podporządkowanie się naturze, co o poszukiwanie sensu. Fale przychodzą i coś dają, ale kiedy odpływają, mogą także wiele zabrać.

Fale, Aj DungoAj Dungo prowadzi niechronologiczną narrację na temat swojej miłości, a także zabiera nas w inną podróż w przeszłość. Ukazuje nam mało znaną historię surfingu. Pokazuje ludzi, którzy z pływania na desce uczynili coś więcej niż sport. Z jednej strony zakodowaliśmy sobie stereotypowe obrazy, które nie pozwalają na głębszą refleksję. Widzimy obrazek z egzotycznych krain, gdzie prócz turkusów i zieleni na falach bieli się deska, na której równowagę próbuje utrzymać surfer. Z drugiej strony otrzymujemy przekaz z książki „Fale”. Dzięki niemu dostrzegamy, że surfing wiąże się z pewną filozofią życiową. Surferzy osiągają spokój i godzą z losem. W komiksie „Fale” zobaczymy, czy Aj Dungo też się to udało.

Debiutujący autor komiksu osiągnął w swoim dziele coś niezwykłego. Powiązał opowieść o stracie, bezgranicznej miłości do ukochanej osoby z oddaniem pasji. Zamiast banalnego wyciskania łez, mierzymy się z falami, które symbolizują również życie. Surfing pozwolił mu zrozumieć własne uczucia. Stawił im czoło, tak jak falom. By przetrwać, musiał nad nimi zapanować.

„Fale” to wzruszająca opowieść graficzna, która zaskakuje minimalizmem. Choć mamy do czynienia z obszernym komiksem, nie ma w nim nadmiaru słów. Podobnie dzieje się z obrazem. Niezależnie od tego, czy autor kreśli historię surfingu, czy opowiada o sobie, mamy do czynienia z uproszczoną kreską oraz ograniczoną ilością barw. Wątki autobiograficzne są  przedstawione w barwach koloru morskiego. Z kolei za pomocą sepii, odcieni kojarzących się ze starymi zdjęciami, oddał te kadry, w których skupił się na przeszłości surfingu. Tu warto dodać, że nie tylko odniósł się do najbardziej znanych postaci, które najbardziej spopularyzowały tę dyscyplinę sportową, ale pokazał również, jak owa moda spłyciła postrzeganie surfingu.

Aj Dungo w „Falach” składa podwójny hołd. Najpierw swojej pasji, ale przede wszystkim Kristen. Ukochana poprosiła go w pewnym momencie, by utrwalił ją w komiksie. W „Falach” zbaczymy siłę miłości, mierzenie się z bólem, tęsknotą i stratą. Choć autor ogranicza do minimum ilość słów, posługuje się oszczędną kreską, to przekaz porusza. Okazuje się, że o uczuciach można opowiadać pięknie również poprzez obraz.Fale, Aj Dungo

  1. O tym, że surfing to coś więcej niż sport po raz pierwszy przeczytałem chyba u Pynchona, gdzie pojawiały się wzmianki na temat subkultury surferów (chociaż akurat amerykański autor pisał o tej grupie z pewnym przekąsem i ironią). Sam pomysł na fabułę b. ciekawy.

    • Sama do tej pory nie zetknęłam się z surfingiem. Aj Dungo podchodzi do niego w sposób poważny, żadnej ironii tu nie będzie. Dla większości jednak najbardziej istotna będzie warstwa autobiograficzna, choć autor z podobną czułością pisze o pływaniu, jak i o swojej ukochanej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *