„Felek i Tola na wyspie” – Sylvia Vanden Heede

Felek i Tola na Wyspie - Sylvia Vanden HeedeZima, śnieg, ferie. O czym można wtedy marzyć? Przyznam, że najchętniej wyjechałabym do ciepłych krajów. Uciekła przed szarugą, bo częściej jest właśnie buro, niż biało. Podobne pragnienie miała Tola, bohaterka książki autorstwa Sylvii Vanden Heede. Doskonale znamy tytułowe postacie. Dlatego właśnie sięgnęliśmy po trzecią część – „Felka i Tolę na wyspie”.

Zajączka Tola pragnęła przeczekać zimę na rajskiej wyspie. Znudził jej się las, biały puch, dlatego namówiła swojego przyjaciela, lisa Felka, by wybrali się w podróż. Lądują na wymarzonej wyspie i odkrywają jej uroki. Ciepła woda, żółty piasek, muszelki. Czego chcieć więcej?

Oczywiście zaczynają się kłopoty. Tola chce leżeć, opalać się i czytać. Gorzej, jak książka zostanie przeczytana do końca, wtedy zajączka zaczyna się smucić, ponieważ histria byłą tak piękna, „że  to okropne, że się skończyła”. Nie pomoże nawet, że się ją przeczyta ponownie. Lis Felek tego za bardzo nie rozumie, ale stara się z całych sił, on nie potrafi cieszyć się nicnierobieniem.

Bohaterowie bardzo różnią się charakterami i temperamentem. Co dla jednego jest oczywiste, drugie nie potrafi pojąć. Jednak starają się zrozumieć swoje uczucia. Niekiedy dochodzi do kłótni, ale krótkotrwałych, bo przecież konflikty są nieuniknione. Najważniejsze jednak, że Felkowi i Toli zależy na tym, by razem czuli się dobrze. Tym razem jednak lis mocno się stara, by zajączka poradziła sobie z uczuciem tęsknoty, które znienacka ją dopada. Pomaga szepcząca muszla, której szum przypomina Toli dźwięk wiatru w kominie. Czuje się, jakby była w domu.

Historia o Felku i Toli została napisana niezwykle prostym językiem. Jednocześnie mówi się w niej o ważnych sprawach. O emocjach, relacjach międzyludzkich (czy lisio-zajęczych w tym wypadku). Pokazuje przede wszystkim, że można próbować się porozumieć, nawet jeśli nadaje się na zupełnie innych falach. Bo przecież wystarczy słuchać tej drugiej osoby i się na nią otworzyć, a wtedy kompromis będzie łatwiejszy. Tym razem to Felek szuka sposobu na to, by pomóc Toli, która nie potrafi poradzić sobie z tęsknotą. Dzięki temu nie musi być bezczynny. Ostatecznie zajączka zrozumie, że „wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”.

Trzecia część „Felka i Toli” była bardzo wyczekiwana przez młodsze dziecko. Idealnie zresztą się wpasowała w jego umiejętności czytelnicze. Książki Sylvii Vanden Heede zostały tak napisane, by dzieci poznające literki mogły składać proste wyrazy. Te najłatwiejsze zostały napisane większą czcionką i maluchy mogą albo czytać cały tekst samodzielnie (jeśli już opanowały podstawy), albo składać te najprostsze słowa. Warto też wspomnieć o świetnych ilustracjach Thé Tjong-Khing, które dopełniają historię. „Felek i Tola na wyspie” to książka, która uczy, bawi oraz opowiada o trudnych uczuciach – choć wszystko napisane zostało najprostszymi słowami. Idealne dla dzieci od trzeciego do dziewiątego roku życia.

  1. Ha, czasem to się zastanawiam, czy trudniej jest napisać dobrą książkę dla dorosłych czy dla dzieci. Tworząc dla młodszych czytelników także warto przekazywać uniwersalne treści, wartości, itd., tyle, że należy czynić to prostszym językiem, co przecież wcale nie jest łatwe.

    • Nawet można się pokusić o stwierdzenie, że im młodszy ma być odbiorca, tym jest trudniej napisać coś odpowiedniego do jego wieku.

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *