„Gdzie śpiewają raki” – Delia Owens

Gdzie śpiewają raki, Delia OwensPowieść Delii Owens pt. „Gdzie śpiewają raki” od dłuższego czasu króluje na listach bestsellerów. Już w 2019 roku zdobyła nagrodę: „Książki Roku Lubimyczytać.pl”. Jakoś nie zwróciłam na nią uwagi, ale kiedy zerknęłam na program kina, zobaczyłam, że właśnie pojawiła się ekranizacja powieści. Jako, że najpierw czytam książki, a dopiero potem oglądam filmy, jakie nakręcono na ich podstawie, postanowiłam po nią sięgnąć. Jej lektura zajęła mi jeden wieczór.W 1969 roku dochodzi do morderstwa. Ciało młodego mężczyzny zostaje znalezione na mokradłach przez miejscowe dzieciaki. Chase Andrews był uważany za świetnego sportowca, a także miał opinię miejscowego łamacza damskich serc. Policja uznaje, że śmierć nie była wypadkiem, a doszło do morderstwa. Podejrzenia padają na Kyę. Dziewczynie z Bagien grozić może najwyższy wyrok, kara śmierci.

Akcja powieści „Gdzie śpiewają raki” rozgrywa się w drugiej połowie XX wieku w Karolinie Północnej. Są to czasy trudne dla pewnej rodziny mieszkającej na mokradłach. Kilkuletnia dziewczynka, Kya, zostaje porzucona przez matkę. Kobieta pewnego dnia odchodzi, by nigdy nie wrócić. Dziecko zostaje z ojcem alkoholikiem. Człowiekiem, który krzywdził rodzinę w taki sposób, że wszyscy uciekli. Oprócz tej jednej, najsłabszej istoty. Mała Catherine Danielle Clark niewiele rozumiała, ale musiała szybko się uczyć trudnej sztuki przetrwania. Nie potrafiła liczyć, czytać, a opieka społeczna za bardzo się nią nie interesowała. Do szkoły poszła tylko raz, ale po tym jak została upokorzona, nigdy więcej się tam nie udała.

Historię poznajemy w dwóch warstwach czasowych. Stopniowo odkrywamy, kim jest Dziewczyna z Bagien. Takie przezwisko przylgnęło do Kyi, ponieważ żyła zupełnie sama na mokradłach. Odeszła mama, rodzeństwo, a na koniec ojciec. Tata dziewczynki był weteranem wojennym. Po tym jak został ranny, nigdy nie doszedł do siebie z powodu traum. Doświadczenia wojenne odcisnęły na nim piętno fizyczne, ale przede wszystkim psychiczne. Choć już przed wojną pił, z czasem stał się alkoholikiem, który nie panował nad sobą. Dziewczynka już jako siedmiolatka musiała wszystko robić sama.

Samotność, jakiej doświadcza Kya, jest trudna do wyobrażenia. Dziecko nie ma zupełnie nikogo, komu mogłaby się wyżalić, kto mógłby ją przytulić. Zostaje jej tylko otaczająca ją natura. Dziewczynka uczy się od niej, jak od najlepszego nauczyciela. Kyę zawodzą dorośli. Nie rozumie dlaczego ją zostawili. Oglądamy te wszystkie bolesne doświadczenia dziecka i oglądamy, jak kojąco działa na nią otaczająca ją przyroda. Zamiast z ludźmi, Kyi udaje zaprzyjaźnić się z mewami. Zamyka się w tym świecie przyrody, ma w zasadzie tylko kilka osób, z którymi co jakiś czas się kontaktuje. Musi przecież jakoś się utrzymywać, dlatego sprzedaje małże, a w zamian za otrzymane pieniądze, kupuje to, co jej potrzebne. Kilka osób otacza ją dyskretną opieką, ponieważ Kya tak bardzo doświadczona przez życie, jest bardzo nieufna. A przecież jak każdy potrzebuje miłości i bliskości.

Dlaczego zatem zostaje oskarżona o morderstwo? Co łączyło ją z Chasem? Kim dla niej był? To oczywiście poznamy śledząc rozwijający się tok wydarzeń. Przyglądamy się procesowi i odkrywamy, jakie mogła mieć motywy, jak poprowadzą proces oskarżyciel i obrońca oraz, jaki wyrok zapadnie.

Delia Owens w powieści „Gdzie śpiewają raki” pokazuje nam, jak wyglądała prowincja USA w drugiej połowie XX wieku. Obraz nie jest zbyt kolorowy. Trudno mi powiedzieć, na ile realna jest ta historia. Czy możliwe, żeby przez lata nikt nie zajął się dzieckiem pozostawionym samemu sobie? A po drugie, czy taka siedmiolatka dałaby sobie radę? Jesteśmy jednak w stanie uwierzyć w tę historię, w miarę jak poznajemy bohaterkę. Książkę czyta się bardzo szybko, ponieważ otrzymujemy wątek kryminalny, a z drugiej strony odkrywamy przeszłość Kyi, więc trudno się oderwać od tej historii. Pisarka daje czytelnikom historię wzruszającą, chwytającą za serce. Pojawi się wątek miłosny, gdyż Kya zakocha się w chłopaku, który postanowił otoczyć ją opieką i zaczął ją uczyć. Dziewczyna okazała się zdolną uczennicą i z czasem stała się znawczynią mokradeł, potem także pisarką. Czytając tę historię chcemy wiedzieć, jak się zakończy śledztwo, trzymamy kciuki za Kyę, która znajduje się na marginesie społecznym, choć nie ze swojej winy. Zastanawiamy się podczas lektury, czy taka młoda dziewczyna ma szansę na sprawiedliwy proces? Owens pokazuje nierówności społeczne. Widzimy gorsze traktowanie kolorowych, którzy mają np. wyznaczone ławki w sądzie. Tak samo kobiety nie są równe mężczyznom, nie wolno im wchodzić do niektórych miejsc. „Gdzie śpiewają raki” to opowieść o dojrzewaniu Kyi. Osoby niezwykle wrażliwej, która znalazła się w pięknym miejscu, choć życie boleśnie ją naznaczyło. Powieść Owens to historia obyczajowa z wątkiem kryminalnym. Miłośnicy „Wielkich kłamstewek” nie będą zawiedzeni, podobnie jak osoby, które cenią sobie powieści poruszające, pełne emocji. Ciekawa jestem, czy film jest oddał te wszystkie te elementy, za które czytelnicy pokochali tę książkę?

PS Książkę na język polski przełożył Bohdan Maliborski.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *