W 2015 roku głośno było o książce „Wilk” Marka Hłaski. Miłośnicy prozy tego autora, recenzenci, krytycy literaccy doczekali się wydania niepublikowanej wcześniej powieści słynnego pisarza. Odnalazł ją Radosław Młynarczyk we wrocławskim Ossolineum, a następnie pracował nad jej edycją. Teraz Radosław Młynarczyk proponuje nam biografię „Hłasko. Proletariacki książę”, opowieść o postaci owianej legendą. Czy jednak autorowi udało się oddzielić fikcję od prawdy?
Radosław Młynarczyk najpierw sięga po tę część historii, która utrwaliła się w naszej świadomości. Okazała się ona mitem budowanym przez samego Marka Hłaskę. Autokreacja nie zawsze miała wiele wspólnego z rzeczywistością. Za to pozwoliła młodemu człowiekowi zaistnieć w świecie literatury, a z czasem stać się polskim odpowiednikiem Jamesa Deana. W takiej sytuacji trudno stwierdzić, jak było naprawdę, ale Radosław Młynarczyk dociekliwie przyjrzał się źródłom, by dotrzeć do faktów.
Już opowieść Hłaski o dzieciństwie okazała się mistyfikacją. Tak naprawdę „Proletariacki książę” urodził się w domu inteligenckim, a nie robotniczym, jak kazał nam wierzyć. Stracił ojca we wrześniu 1939 roku, ale wcale nie z powodu kampanii wrześniowej. Maciej Hłasko zmarł na gruźlicę, a nie z rąk okupantów. Marek nie chciał się uczyć, choć mógł, z czasem porzucił szkołę, więc musiał podjąć pracę. Stąd wziął się mit, że młody kierowca ciężarówki, po dniu spędzonym na ciężkiej pracy, siada nocą przed maszyną do pisania i tworzy. Rzeczywistość okazała się nieco zmodyfikowana, bo do prozy życia, jej kreator dorobił takie elementy, by zwróciły uwagę odpowiednich osób.
Marek Hłasko chciał się wybić. Jako człowiek bez matury nie miał łatwo. Szlifował umiejętności pisarskie na czytaniu i obserwowaniu życia. Początkowo powstawały wprawki literackie zgodne z duchem czasu. Socrealistyczne dzieła nie wskazywały na to, że mamy do czynienia z buntownikiem. Wręcz odwrotnie, chciał być dobrze postrzegany przez władze, korzystać z tego, że uznawano go za pisarza proletariatu. Z czasem jednak jego twórczość zaczęła balansować na granicy tego, co dopuszczalne. Wreszcie Hłasko doczekał się tego, że władze zaczęły uznawać go osobę niewygodną. Po tym jak wyjechał z kraju, nie mógł już do niego wrócić, choć bardzo chciał.
W książce „Hłasko. Proletariacki książę” Radosława Młynarczyka zobaczymy te wszystkie najważniejsze momenty, które przyczyniły się do kreowania legendy. Często były mniej efektowne, bardziej przyziemne, niż potem je opisywano. Niemniej jednak życie Hłaski mogłoby posłużyć do nakręcenia filmu o wartkiej akcji. Burzliwa młodość, bliska relacja z matką, pierwsze miłości zostały tu opisane, po to byśmy mogli ocenić, jaki wpływ miały na bohatera i jego twórczość. Istotne są również związki Hłaski z mężczyznami, jego relacje z literackim światkiem. Widzimy, dzięki którym pisarzom mógł zacząć publikować, kto miał na niego istotny wpływ.
Radosław Młynarczyk pisze o Marku Hłasce w taki sposób, że tę biografię po prostu się pochłania. Nawet jeśli autor mierzy się z legendą i oddziela fakty od mitów, to opisywana postać niczego na tym nie traci, staje się jeszcze bardziej intrygująca. Mnie najbardziej zaskoczyła opowieść o latach emigracyjnych Marka Hłaski. Chociaż o wypadku z Krzysztofem Komedą czytałam w kilku książkach, to nie tylko to wydarzenie jest bardzo istotne. Radosław Młynarczyk podkreśla wszystko co ważne, a także skupia się na twórczości, która wtedy powstawała i podkreśla, jak bardzo jest niedoceniania. Uważa, że warto ją poznać i odkryć. Myślę, że podobnie jest z samym Markiem Hłaską, którego tu oglądamy w innym niż do tej pory świetle. Bohater biografii na tym nic nie traci, staje się jeszcze bardziej godny uwagi.
Bardzo ciekawa jestem tej biografii. Zaczytywałam się utworami Hłaski w liceum, czyli dawno 🙂 Owiany legendą romantyczny outsider, rozczarowany rzeczywistością lat 50tych. Tak, był nonkonformistą, a jego bohaterowie wydają się być kreacją jego samego. Ciekawy twórca, burzliwy, ciągle owiany tajemnicą życiorys. Ciekawa jestem czy autor rozwiewa niedopowiedziane wątki z jego życia?
Myślę, że niektóre tajemnice zostały wyjaśnione, zwłaszcza że autor dociera do interesujących źródeł.