„Sor” – Jarek Szulski

Sor, Jarek SzulskiŚwiat w którym młodzież chodzi do szkoły wydaje się równie odległy, jak epoka lodowcowa. Może wkrótce będziemy dzieciom opowiadać o takich miejscach, w których młodzi ludzie spotykali się, żeby się uczyć. Tymczasem w powieści „Sor” Jarka Szulskiego mowa o nauczycielu i jego uczniach gimnazjalistach. Już wcześniej miałam okazję poznać Mirona, który był głównym bohaterem książki „Zdarza się”. Co czeka tego szalonego belfra w nowej pracy i innej szkole?

Tym razem nie otrzymujemy podziału na dwa rodzaje narracji. Wprawdzie w pewnym momencie pojawia się perspektywa ucznia, ale od początku widzimy, że tym razem na pierwszym miejscu jest Miron. Czarniecki opowiada o sobie i o tym, jak wygląda jego życie. Jako nauczyciel w gimnazjum zajmuje się tylko jedną klasą, z którą ma geografię i lekcję wychowawczą. Oczywiście dwie godziny w tygodniu to za mało, by zbliżyć się do uczniów i lepiej ich poznać. Dlatego Miron postanawia podejść do obowiązków w sposób niekonwencjonalny i organizuje imprezy integracyjne oraz wycieczki. Takie, które u  innych nauczycieli powodowałyby bezsenność. Młodzież z wychowawcą wyruszają w miejsca mało znane, bez wygód i noclegów w pięciogwiazdkowych hotelach.

Czarniecki świetnie się sprawdza w roli wychowawcy. Gorzej sobie radzi z biurokracją. Nie przepada za wypełnianiem dziennika i tabelek. Nie liczą się dla niego wyniki egzaminacyjne i plany naprawcze. Stawia na coś innego. Zależy mu na budowaniu relacji z nastolatkami. Uczniowie wiedzą, że mogą liczyć na wychowawcę, zwierzyć mu się z problemów. Nawet tych najbardziej skrytych. Oczywiście nie chodzi o to, by stać się takim bratem łatą, ale autorytetem dla dzieciaków. To Mironowi udaje się osiągnąć, choć bywa trudno, zwłaszcza gdy samemu przechodzi się przez kryzys emocjonalny.

Główny bohater gubi się w życiu prywatnym. Trudno mu się odnaleźć po śmierci ukochanych dziadków. Miron czuł się mocno związany z Czarnym, bohaterem wojennym i człowiekiem naprawdę wyjątkowym. Takim, który zawsze był przewodnikiem oraz wzorem, nawet jeśli przebywał na innym kontynencie. Dziadek wpoił wnukowi miłość do szkoły, w której sam uczył. Młodszy Czarniecki postanawia zostać dyrektorem tej placówki i staje do konkursu. Jednak kłopoty Mirona zdają się nie mieć końca.

W świecie, w którym żyjemy, nie brakuje absurdów. Najłatwiej krytykować szkołę i system. Jarek Szulski pokazuje, że nie trzeba się poddawać. Warto skupiać się w edukacji na tym co najważniejsze, czyli na uczniach. Dla Mirona młodzież zawsze znajduje się na pierwszym miejscu. Nie zależy mu na wykresach i danych statystycznych, a na relacjach. Nawet jeśli Czarniecki nie radzi sobie z własnymi emocjami i wpada w depresję, to poświęcenie się sprawom uczniów, potrafi wyciągnąć go z samego dna. Oczywiście nie działa to jak pstryknięcie palcami, ale staje się tą iskrą, która daje światło w tunelu i wskazuje właściwą drogę.

Powieść „Sor” została napisana w podobnym stylu, jak „Zdarza się”. Bohaterowi nie brakuje autoironii, potrafi żartować sam z siebie. Styl Jarka Szulskiego jest lekki, szybko przebiega się przez czterysta stron dosyć drobnego druku. Znalazłam wiele sytuacji opisanych w powieści znanych mi z własnego doświadczenia. Zarówno tego nauczycielskiego, jak i uczniowskiego. Powieść daje też pewną nadzieję, że we współczesnym świecie znajdą się nauczyciele z autorytetem. Tacy, którzy rozumieją swoich uczniów i są dla nich podporą w trudnym czasie dojrzewania oraz budują właściwe więzi z wychowankami. Oczywiście autor nie idealizuje swojego głównego bohatera. Wręcz można zarzucić pisarzowi, że za mocno doświadcza tę postać. Dostrzegamy, że mamy do czynienia z osobą, która mimo wad i słabości lubi to, co robi. Z pewnością każdy znajdzie w tej historii coś dla siebie. Zarówno rodzice nastolatków, jak i nauczyciele, czy nawet starsza młodzież.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *