„Imperium małych piekieł” – Joanna Lamparska

Imperium małych piekieł, Joanna LamparskaTrudno niekiedy wyobrazić sobie, jakie cierpienia przechodzili ludzie w czasie II wojny światowej. By nie uległy zapomnieniu, historycy pochylają się nad tragicznymi losami osób, które np. trafiły do obozów zagłady czy koncentracyjnych. Okazuje się jednak, że nie znamy wszystkich miejsc kaźni. Nazistowska machina śmierci działała doskonale, ale pod koniec wojny zaczęto zacierać ślady zbrodni. Są takie miejsca, co do których pozostało wiele znaków zapytania. Czy po latach uda się znaleźć dowódy na to ze rzeczywiście istniały? Joanna Lamparska w książce „Imperium małych piekieł” postanowiła odszukać odpowiedź na pytania, związane przede wszystkim z mało znanym obozem w Sieniawce.

Inspiracją do napisania książki może stać się intrygujący list. Taki właśnie otrzymała autorka od Janusza Witka, założyciela Łużyckiej Grupy Poszukiwawczej, który jako dziecko bawił się pośród ruin. W Sieniawce, w której mieszkał, ludzie opowiadali sobie niesamowite historie o czasach drugiej wojny światowej. Wiele z nich przeobraziło się w legendarne opowieści o tym, jakie skarby ukryli tutaj naziści. Czy w tych przekazach, jest jakaś cząstka prawdy? O tę ostatnią nie będzie łatwo.

Gross-Rosen to nazwa niemieckiego obozu koncentracyjnego leżącego nieopodal dzisiejszej Rogoźnicy, który składał się ze stu podobnych obozów pracy założonych na Śląsku, na terenie Czech i Niemiec. Jedno piekło składało się z pomniejszych, dając razem imperium. Maszyna śmierci działała w nim doskonale, a jednocześnie wciąż była ulepszana. Sieniawka to jedno z takich miejsc, w którym Niemcy urządzili obóz. Co się tu działo?

Joanna Lamparska postanowiła odkryć tajemnice Gross-Rosen. Okazło się jednak, że nie będzie to łatwe zadanie. Właściwie mnożą się kolejne pytania, na które nie sposób odpowiedzieć jednoznacznie. Przede wszystkim po tylu latach od zakończenia drugiej wojny światowej, szansa na odnalezienie dokumentów jest nikła. Te, które ocalały, nie odpowiadają na wszystkie kwestii. Dlatego autorka postanowiła przyjrzeć się zachowanym źródłom, ale również porozmawiać z mieszkańcami Sieniawki, znawcami okolic, badaczami zbrodni nazistowskich, pracownikami zakładów medycyny sądowej, antropologami, czy pracownikami IPN. Słowem, ze wszystkimi, dzięki którym można by uchylić rąbka tajemnicy.

W małej miejscowości leżącej na terenie Trzeciej Rzeszy prawdopodobnie dochodziło do masowej zagłady, być może przeprowadzano tu eksperymenty medyczne. Mógł brać w nich udział sam Josef Mengele. Kolejnym przypuszczeniem jest to, że preparowano tam zwłoki, by potem te makabryczne pomoce naukowe służyły nauce. Niektóre z nich mogą nadal być wykorzystywane w takich celach, nawet na polskich uczelniach medycznych. Pewne jest, że Niemcy coś tu produkowali, ale niewiele ponadto.

Książka  Joanny Lamparskiej oparta została na pytaniach, na które autorka pragnie odnaleźć odpowiedzi. Czytając tę historię do końca czekamy na to, co uda się wyjaśnić, przez co czyta się ją jak kryminał, albo książkę przygodową. Śledzenie tajemnic okazuje się pasjonujące, choć autorka śledzi zbrodnie i zbrodniarzy. Od samego początku Joanna Lamparska wskazuje, że jej publikacja nie jest dziełem naukowym, ale takim dzięki któremu czytelnik zrozumie opisywane kwestie, a oprócz tego poruszone zostaną jego emocje. Obok takiej historii trudno przejść obojętnie. Joanna Lamparska udowadnia nam, że o zbrodniach nazistowskich wciąż niewiele wiadomo. Po tym zaskakującym śledztwie rodzi się pytanie, ile takich małych piekieł wciąż pozostaje w ukryciu?

1 komentarz do “„Imperium małych piekieł” – Joanna Lamparska

  1. Trochę to straszne, że po tylu latach wciąż istnieję nie w pełni odkryte karty z historii niemieckich zbrodni wojennych. A sama Sieniawka to miejsce skrywające niejedną tajemnicę, związaną choćby z zakładem zbrojeniowym w ówczesnym Zittau.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *