„Inne historie miłosne” – Lucian Dan Teodorovici

Inne historie miłosne, Lucian Dan TeodoroviciNie czytam romansów, bo ile można czytać słodkich i schematycznych książek o miłości? Napisano o niej tyle, że trudno wymyślić coś nowego. Tyle, że przecież dla każdego miłość chyba jest ważna. W literaturze zwracam jednak przede wszystkim uwagę na to, w jaki sposób się o niej pisze. Rumuński pisarz, Lucian Dan Teodorovici, zdaje sobie sprawę, jak trudny to temat. Mimo to postanowił się z nim zmierzyć poprzez zbiór „Inne historie miłosne”. Książka została zebrana w formie opowiadań, choć w pewnym momencie będziemy mieli wrażenie, że może jest coś więcej niż temat, który łączy te opowieści.

Mężczyźni będą główną osią tych tekstów. W różnym wieku, różnym stanie emocjonalnym, choć pragnący odnaleźć w życiu sens. Czy miłość może im dać to, czego oczekują i o czym marzą? Dwaj bohaterowie pierwszego opowiadania pt. „A szczur ma w sobie więcej życia niż żółw” mogą czekać na nią bardzo długo… Mężczyźni słuchają w barze piosenki Cohena „Dance me to the end of love” i dyskutują o miłości. Tyle że trudno potraktować poważnie ich rozmowy po pijaku, które po każdej kolejnej szklance whisky stają się coraz bardziej tkliwe i ujawniają ukrywane na co dzień emocje, ale czy następnego dnia będą pamiętać o swoich postanowieniach?

Miłość wydaje się czymś, co zdarza się dobrym ludziom. W opowiadaniach dostrzeżemy, że nie zawsze tak się dzieje. Ubek zakochuje się w więźniarce politycznej, ale oczywiście musi się z tym kryć. Dziennikarz badający historię tego człowieka, odkrywa ludzkie oblicze zbrodniarza, choć domyślamy się, że po drugiej stronie opowieści o wielkiej miłości nie było miejsca na romantyczne uniesienia.

Niekiedy miłości towarzyszy zazdrość. Innym razem pojawia się nieoczekiwane rozstanie. Gdy pojawia się zdrada, związek się kończy, choć nie zawsze. Czy jest szansa na odbudowanie miłości? Lucian Dan Teodorovici zachęca czytelnika do przyglądania się jak przez mikroskop pewnym sytuacjom, przeżyciom, wyborom bohaterów, które prowadzą do zastanowienia: czy mamy do czynienia z prawdziwym uczuciem, czy tylko zauroczeniem?

Inne historie miłosne, Lucian Dan TeodoroviciPrawdziwe relacje międzyludzkie osadzone są w określonej rzeczywistości. Istotne okaże się tło, jakie pozwala nam zobaczyć pewien kontekst. Nie zawsze będzie to Rumunia, bohaterowie wyjeżdżają np. na wakacje do Turcji, ale bywają postrzegani przez innych poprzez pryzmat pewnych skojarzeń czy klisz. Tak jakby każdy Polak za granicą miał coś wspólnego z Lewandowskim, czy Bońkiem, tak Rumuni mają swojego Hagiego. Z kolei w obcym miejscu zmiana perspektywy pozwala inaczej spojrzeć na ukochaną, np. pod wodą, jak to się dzieje w opowiadaniu pt. „Nurkowanie”.

Z czym często łączymy miłość? Z subtelnością, łagodnością czy czułością. Jednak Teodorovici skupia się na tym, że niezależnie od sytuacji politycznej, przeszłości, doświadczeń, szukamy uczucia, a kiedy już zdobyliśmy miłość, zdarza nam się zapomnieć, jaki mamy skarb i wypuszczamy go z rąk. Pisarz skupia się na emocjach bohaterów i ukazuje ich w momencie tych różnych stanów, jakich doświadczają. Czy to będzie żal, gniew, tęsknota, ukazuje to w niebanalny sposób zachęcający do refleksji. Pokazując odcienie miłości nie w afektowany sposób, a realistyczny daje nam obrazy, które poruszają. Bohaterowie są dojrzali, ale potrafią spojrzeć w przeszłość i zrozumieć, jak kształtowały ich pierwsze fascynacje i doświadczenia miłosne. Jeśli kogoś zniechęca fakt, że „Inne historie miłosne” są zbiorem opowiadań, to podpowiem, że łatwo da się ułożyć te historie w pewną całość, dokładnie tak jakbyśmy czytali powieść. Zwróciłam uwagę na tło, w jakim autor osadził te opowieści: będzie tu bar z dobrą muzyką, obóz cygański, noc spędzona w hotelu, podróż stopem. Zwykłe ludzkie doświadczenia, a przecież dla każdego inne. Cieszę się, że na Festiwalu Literacki Sopot miałam okazję wysłuchać interesującej rozmowy z autorem opowiadań. Tegoroczna rumuńska edycja pozwoliła mi odkryć kilku nieznanych mi wcześniej pisarzy.

PS Książkę na język polski przełożyła Radosława Janowska-Lascar.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *