„Jezus umarł w Polsce” – Mikołaj Grynberg

Do kin wchodzi właśnie film pt. „Zielona granica” w reżyserii Agnieszki Holland, zainspirowany sytuacją na polsko-białoruskiej granicy. Stał się głośny jeszcze przed premierą. Wywołuje wiele kontrowersji, właśnie przez to że dotyczy problemu migracyjnego, który dotknął nie tylko Polskę, ale całą Europę. Wspominam o tym obrazie, ponieważ książka Mikołaja Grynberga pt. „Jezus umarł w Polsce” właśnie ten temat porusza.

O sytuacji uchodźców na granicy polsko-białoruskiej może coś słyszymy, ale niekoniecznie od osób, którzy znają problem od podszewki. Kim są bohaterowie książki „Jezus umarł w Polsce”? To głównie ludzie, którzy pomagają uciekinierom przekraczającym granicę od strony Białorusi. Mikołaj Grynberg postanowił porozmawiać z wolontariuszami, lekarzami, prawnikami i duchownymi, którzy narażają się na niebezpieczeństwo i ostracyzm, aby ratować życie i godność uchodźców. Sytuacja ludzi, którzy uciekają przez Białoruś do Polski bywa niewyobrażalnie trudna. Ludzie decydujący się im pomóc, często robią to tak, by inni tego nie wiedzieli. Z książki dowiemy się dlaczego tak wielu ukrywa swoje działania.

Pomaganie innym wydaje się czymś dobrym i naturalnym, a jednak wiele osób jest negatywnie nastawionych do wspierania ludzi o innym kolorze skóry niż biały. Rozmówcy Grynberga pokazują nam, czytelnikom, jak ważne jest, by zaczął działać jakiś system pomocy uchodźcom. Tymczasem widzimy bezsilność wolontariuszy, gdy okazuje się, że ich wsparcie niewiele znaczy, kiedy imigranci trafiają z powrotem na Białoruś. Zamiast pomocy humanitarnej ze strony państwa budowane są mury dosłowne i przenośne.

Autor skupia się na dramacie ludzi uciekających przed wojną, prześladowaniem i ubóstwem. Słuchamy opowieści tych, którzy zdecydowali się wesprzeć uciekinierów, choć to zaledwie kropla w morzu potrzeb. Mikołaj Grynberg dotarł też do kilku strażników granicznych, choć nie było to łatwe. Rozmowa z nimi okazała się bardzo trudna, zwłaszcza że obecnie ich postępowanie pod względem moralnym oceniane jest jako kontrowersyjne.

Książka „Jezus umarł w Polsce” stanowi poruszające świadectwo tego, co dzieje się na granicy polsko-białoruskiej. Okazuje się jednak, że wciąż istnieją ludzie pełni współczucia i solidarności, którzy pomagają, choć nigdy wcześniej nie myśleli o sobie, że są do tego zdolni. Druga strona medalu jest jednak znacznie bardziej pesymistyczna. Z lektury wyłania się niepokojący obraz polskiej rzeczywistości, w której brakuje tolerancji i dialogu. Mikołaj Grynberg, a dokładniej jego rozmówcy, przywołują skojarzenia i język rodem z drugiej wojny światowej, kiedy wydawano Niemcom ludzi pochodzenia żydowskiego. Pojawiają się analogie do tego okresu, co niestety nie świadczy o nas zbyt dobrze i pokazuje, że niekoniecznie uczymy się czegoś od historii.

Podczas spotkań autorskich na których bywam, zaskoczyło mnie, jak liczne tłumy przybywały na spotkanie z Mikołajem Grynbergiem. Podczas Literackiego Sopotu nie wszyscy się mieli miejsca siedzące, część osób słuchała rozmowy na korytarzu, część siedziała na scenie Teatru Wybrzeże, gdzie odbywała się rozmowa.  Autor nie ukrywał podczas rozmów swojego zaangażowania w sprawę. Jest krytyczny wobec stanowiska rządu, ale w książce nie ocenia żadnego z rozmówców, pokazuje różne punkty widzenia. Jego rozmówcy również nie ukrywają emocji, mówią często w bezpośredni sposób. Myślę, że „Jezus umarł w Polsce” to książka, która pokazuje czytelnikom, jak wiele jest do zrobienia w związku z kryzysem migracyjnym. Dotyczy to nie tylko Polski, ale całej Europy. Dopiero te rozmowy unaoczniają nam, jaka jest skala problemu. Widzimy, że temat uchodźstwa, to kwestia przed którą nie uciekniemy i prędzej czy później trzeba będzie się nad nią pochylić, ale im więcej czasu nam to zabierze, tym więcej ofiar może ów kryzys pochłonąć. Jezus umarł w Polsce, Mikołaj Grynberg

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *