„Kły” – Jędrzej Pasierski

Kły, Jędrzej PasierskiNiedawna premiera powieści „Kły” Jędrzeja Pasierskiego nie mogła przejść niezauważenie. Polubiłam Ninę Warwiłow, a śledztwa policjantki są tak opisane przez autora, że trudno się od nich oderwać. Ósma część serii jest doskonałym dowodem na to, że Jędrzej Pasierski bardzo dobrze radzi sobie w konwencji kryminalnej, a na dodatek z tomu na tom jest coraz lepszy. Akcja opowieści rozgrywa się w czasie zimy w okolicach Beskidu Niskiego. Te tereny są tak samo piękne, jak groźne. Mieszkańcy tej okolicy rozumieją, że nie zawsze są w stanie okiełznać siły przyrody. Ktoś jednak będzie potrafił wykorzystać ją do zatarcia śladów zbrodni.

Historia rozpoczyna się na kilka dni przed powrotem Niny Warwiłow do pracy po urlopie macierzyńskim. Kobieta zajmuje się dwójką małych dzieci. Samotnej kobiecie nie jest łatwo, a w miejscu oddalonym od wielkich skupisk ludzkich można jedynie liczyć na dobrych sąsiadów. Na szczęście mieszkańcy osady zdają sobie sprawę, jak ważna jest taka pomoc i chętnie wspierają Ninę.

W zimowy dzień dochodzi do morderstwa. Kalina, miejscowa aktywistka, zostaje brutalnie zamordowana podczas spaceru z psem. Jej ciało odnajduje mąż. Zaniepokoiło go, że jego żona długo nie wracała. Andrzej rusza w jej kierunku i w pewnym momencie dostrzega Kalinę. Jest lekarzem, doskonale zdaje sobie sprawę, że na pierwszą pomoc jest za późno. Kobieta nie żyje. Po psie nie ma śladu.

Nina zna zamordowaną kobietę. Nie może przejść obojętnie obok tego zdarzenia. Tym bardziej, że o pomoc poprosi ją nadkomisarz Michał Karpiuk. Starszy policjant lubi współpracę z Niną. We dwoje świetnie się uzupełniają. Sprawa Kaliny wydaje się dziwna. Z jednej strony kobieta była bogata, ale też z wieloma grupami była skłócona. Miała na pieńku z myśliwymi. Dążyła do tego, by było jak najmniej polowań.

Kto mógłby zyskać na śmierci bogatej kobiety? Po otwarciu testamentu dowiadujemy się, ile osób wzbogaci się po otrzymaniu pieniędzy ze spadku. Tyle że na tym morderstwie się nie kończy. Dochodzi kolejne. Wiele wskazuje, że jest powiązane z pierwszym. Morderca wykorzystuje kiepską aurę, silne opady śniegu, brak prądu, by nie pozostawić po sobie śladów, a morduje tym, co wpadnie mu w rękę, np. siekierą.

Sąsiedzi i sama Nina są wystraszeni. Do tej pory wychodząc z domu nie musieli nawet zamykać drzwi na klucz, tak bezpiecznie się czuli. Zagrożeniem mogły być złe warunki pogodowe, a nie człowiek. Komisarz Warwiłow wraca do pracy i wraz z innymi policjantami badają sprawę. Zima nie odpuszcza, wilki wyją w lasach, a może to psy tęskniące za swoim zamordowanym opiekunem?

Jędrzej Pasierski stopniowo odkrywa przed czytelnikami kolejne elementy układanki. Czasami zwodzi, podsuwając zbyt liczne tropy. Trudno wybrać z nich te właściwe. Każdy szczegół może mieć znaczenie, dlatego ważne jest, by prowadzący śledztwo sprawdzali wszystko skrupulatnie, ale też by potrafili przekazywać partnerom swoje przemyślenia i odkrycia. Wydaje mi się, że autor nie chce skupiać się na wartkiej akcji, a raczej na oddawaniu trudów pracy policji.

W „Kłach” nie brakuje dobrze oddanego tła społeczno-obyczajowego. Widzimy malutką osadę, w której skład wchodzą mieszkańcy ledwie kilku domów. Za ścianami domostw skrywają się pewne dramaty i głęboko skrywane tajemnice. Policjantka nie jest oderwana od tej rzeczywistości, ma swoje problemy, z którymi sobie radzi najlepiej jak potrafi. Pomaga jej nastoletnia sąsiadka, a my widzimy mało stereotypowe oblicze młodzieży. Prawie dorośli,  wciąż mogą dokonać wszystkiego: wyjechać na dalekie studia, albo zostać i kultywować tradycje łemkowskie. Czy da się to jakoś pogodzić?

Jędrzej Pasierski zabiera nas na Boże Narodzenie, jakie raczej niewiele osób zna. Obchodzone siódmego stycznia przez społeczność łemkowską. Odmienna tradycja interesuje Antka, ale tym razem chłopak nie spotka się z miłym przyjęciem. Po raz pierwszy zawodzą go przyjaciele. Wszyscy się od niego oddalają, nawet siostra.

Powieść „Kły” jest historią kryminalną, ale autor nie zapomina o humorze w opisywaniu postaci, czy ukazywaniu ich perypetii. Rozładowuje to mrok, jaki rodzi się w momencie, kiedy dochodzi do kolejnych zbrodni. Czytając o karmieniu psów, odśnieżaniu, przygotowywaniu drewna na opał, poczułam, że Jędrzej Pasierski rozumie opisywaną rzeczywistość i nie jest mu obcy świat, w którym ciężko pracujący człowiek zna zarówno uroki walki z naturą, jak i potrafi docenić jej siłę i piękno.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *