Kiedy zerknęłam na okładkę książki „Pozdrowienia z Polski C”, zaczęłam się zastanawiać, czy to Tomasz Jachimek: kabareciarz, komentator „Szkła kontaktowego”? Do tej pory nie kojarzył mi się z książkami. Tymczasem się okazało, że ten właśnie Tomasz Jachimek ma już na koncie jedną powieść. Książka „Pozdrowienia z Polski C” wcale nie jest jego debiutem literackim. Zastanawiałam się, czego mogę spodziewać się po tej książce? Okazało się, że humor w niej się pojawi w sporych ilościach, ale refleksje po lekturze będą poważne.
W małym mieście wszyscy doskonale się znają. Trudno być anonimowym, a jeszcze trudniej wspiąć się na szczyt do elit. Dlaczego? Wszystkie miejsca są już dawno zajęte. Z tego powodu Krzysztofa nie powinien dziwić smutek jego żony Anny. Podczas gali rozdania statuetek Anioła Dobrego Serca para wprawdzie znajdowała się na widowni, ale bez opasek z napisem VIP. Oznacza to, że nie mogli zostać na bankiecie, a tym samym oznacza to niski status społeczny.
Jak zadowolić żonę i jednocześnie znaleźć uznanie u lokalnych elit? Krzysztof wymyśla pewien sposób. Wkrótce ma się odbyć pierwsza komunia córki, więc zaprasza na uroczystość do siebie do domu wszystkich najważniejszych ludzi w mieście. Razem z księdzem, który godzi się przyjść, ponieważ rodzina zadeklarowała, że na ich przyjęciu nie będzie alkoholu.
Żona początkowo nic nie wie o niespodziance. Kiedy jednak okaże się, jacy goście zostali zaproszeni, postanawia zadbać o to, by było wspaniale. Jej jedyny warunek nie zostanie jednak spełniony. Podczas imprezy mąż zmusza Annę, by pozwoliła na wino do obiadu. Hamulce puszczają i dochodzi do pewnej tragicznej sytuacji. Nie będę zdradzać jakiej, by nie spojlerować. Od tego momentu nic już nie będzie takie samo. Rodzina i jej podstawy zostaną naruszone, a para musi zadać sobie fundamentalne pytanie: co jest dla nich najważniejsze. Czy postawią na pozycję i pieniądze, czy na rodzinę?
Tomasz Jachimek w powieści „Pozdrowienia z Polski C” w krzywym zwierciadle portretuje małomiasteczkową społeczność. Oglądamy przedstawicieli miejskiej władzy, najbogatszych przedsiębiorców, księdza. Znamy ten układ sił od dawien dawna. Wystarczy sięgnąć po Mikołaja Reja „Krótką rozprawę między trzema osobami, Panem, Wójtem a Plebanem”, by stwierdzić, że satyra służy temu, by krytykować wszelkie przejawy nadużyć na jakie pozwalają sobie elity. Ci którzy rozdają karty czasami myślą, że wolno im więcej niż innym. Krzysztof ma tego świadomość i zamiast stanąć po stronie żony poddaje się presji władzy silniejszych. Daje się podporządkować, gdyż sądzi, że i tak przegra. Musi wybrać między rodziną a pracą. Czy dokonał właściwego wyboru?
Kiedy czytałam powieść miałam okazję przyjrzeć się portretowi elit. Jak widać na okładce „Król jest nagi” i właśnie takich bohaterów widzimy. Ludzi małostkowych, zazdrosnych, żądnych władzy, nijakich. Tomasz Jachimek niekiedy stąpa po kruchym lodzie, ponieważ chwilami komiczne łączy się z tragicznym i przez momencik mamy przed oczyma okropny obraz, jakiego wolelibyśmy nigdy nie ujrzeć. Od tego momentu sprawy robią się poważne, choć nadal rzeczywistość będzie ukazywana na prawach satyry. Czekamy też, jak w tym momencie potoczy się fabuła, choć oczywiście trzymamy kciuki za jedyną osobę, która chce postąpić właściwe. Czy uda jej się wygrać z niesprawiedliwością, układzikami oraz hipokryzją? Tomasz Jachimek poprzez swoją opowieść skłonił mnie do pewnych przemyśleń. Bardzo dobrze napisane dialogi, wszechobecna ironia, cięty język i celne obserwacje współczesnej rzeczywistości są sporą zaletą książki. Dzięki temu trudno się oderwać od powieści „Pozdrowienia z Polski C”, choć po lekturze nasunąć nam się mogą wcale nie tak zabawne refleksje.