„Kobieta z wydm” została wydana w Japonii w 1962 roku i stała się najbardziej znaną powieścią napisaną przez Kōbō Abe. Na język polski została przetłumaczona przez Mikołaja Melanowicza już w 1968 roku. Warto dodać, że książka wcześnie, bo w dwa lata po premierze, doczekała się również adaptacji filmowej. Obecnie możemy ponownie sięgnąć po powieść, dzięki wznowieniu przez PIW. Dlaczego ten tytuł uznano za kultowy?
Głównym bohaterem powieści „Kobieta z wydm” jest mężczyzna, który uzyskał status zaginionego. Wyjechał na urlop, ale od tej pory ślad po nim zaginął. Czytelnik szybko dowiaduje się, co się stało. Mężczyzna wyruszył na wydmy, by poszukiwać pewnego rzadkiego owada. Entomolog amator zafascynowany jest także samą budową i strukturą piasku. To oczarowanie okaże się za chwilę przekleństwem, gdyż kiedy zapada zmrok, bohater prosi okolicznych mieszkańców wioski, by wskazali mu dom, w którym mógłby przenocować. W chacie mieszka tajemnicza kobieta, która zajmuje się walką z piaskiem. Wiele godzin w ciągu doby spędza na usuwaniu jego nadmiaru, by dom nie uległ zniszczeniu. Mężczyzna wkrótce dowiaduje się, że również i on ma się tym zająć, gdyż został w tym miejscu uwięziony. Nic nie może zrobić. Nie pomagają żadne próby ucieczki, ani próby buntu. Pozostaje mu tylko walka z piaskiem i towarzystwo kobiety, której nie potrafi zrozumieć.
Stopniowo między parą zaczyna tworzyć się pewna więź. Napięcie erotyczne narasta, by ulec rozładowaniu, co budzi wyrzuty sumienia bohatera. Nie kocha przecież swojej towarzyszki niedoli, nie zna jej motywacji, wręcz wydaje się ona jego przeciwieństwem. Mimo tych wszystkich różnic, rodzi się między nimi jakaś relacja zmieniająca się wraz z upływem czasu.
Powieść „Kobieta z wydm” uznawana jest za przykład japońskiego modernizmu, jednocześnie stawia się tę prozę obok książek Franza Kafki oraz Alberta Camusa, czyli przedstawicieli europejskiego egzystencjalizmem. U tych trzech wybitnych pisarzy ważne będą pytania dotyczące granic wolności. Znajdziemy wiele więcej punktów wspólnych, mimo różnej symboliki. Niewola bohatera w domu na wydmach szybko prowokuje nas do określonych refleksji.
Główny bohater zafascynowany piaskiem zostaje w nim uwięziony. Nie potrafi zrozumieć kobiety, z którą przebywa w jednym domu, ale też nie słucha jej wypowiedzi. Nie dąży do komunikacji. Z czasem zbliża się do niej, ale bierność bohaterki wywołuje w nim poczucie bezsilności.
Kōbō Abe napisał powieść w taki sposób, by zbudować napięcie. Z każdą przeczytaną stroną mamy wrażenie, że narasta poczucie zagrożenia, wraz z każdym ziarenkiem piasku osaczającym bohaterów z każdej strony. Nie ma od tego ucieczki, pozostaje tylko poddanie się systemowi i walka z nadchodzącym nieuchronnie unicestwieniem. Pojawia się pytanie, czy taka egzystencja w ogóle ma jakiś sens?
Przeciwieństwem dla początkowej postawy mężczyzny, jest właśnie kobieta z wydm. Pisarz jakby celowo ogranicza tę postać do minimum. Zresztą cała powieść utrzymana jest w takim stylu. Nie ma żadnych zbędnych słów. Mieszkająca w domu kobieta zupełnie inaczej się zachowuje niż główny bohater. Jest pogodzona ze swoim losem, ale także wie, co i dlaczego ma robić. Rozumie swoją rolę i potrafi się przystosować. Stanowi niemal cząstkę domu, a bez niej to miejsce nie miałoby znaczenia. Warto przyjrzeć się właśnie tytułowej postaci, choć całą uwagę chce zabierać mężczyzna ze swoimi wywodami i przemyśleniami, to właśnie kobieta jest bardziej interesująca.
„Kobieta z wydm” została napisana ponad sześćdziesiąt lat temu, jednak nie zauważymy tego podczas lektury. Podobnie tłumaczenie Mikołaja Melanowicza sprawia wrażenie współczesnego. Warto przyjrzeć się tej powieści, by odkryć pytania, jakie stawia nam Kōbō Abe. Nie zaprasza nas w łatwą podróż, ale pokazuje jak ważna w naszym życiu jest wolność, co jesteśmy w stanie dla niej zrobić, a także mówi o rolach społecznych i roli domu w naszym życiu. Nic dziwnego, że ta historia jest stawiana obok innych kultowych książek napisanych przez F. Kafkę czy A. Camusa.