„Kółko się pani urwało” – Jacek Galiński

Kółko się pani urwało, Jacek GalińskiMyślę, że już czas, by uznać, że obraz spokojnej starszej pani w berecie, która daje się oszukać „na wnuczka” to stereotyp. Nie znam zbyt wielu babć, które pasują do tego schematu. Nawet jeśli  ciągną za sobą kraciasty wózek z zakupami. To przecież samo życie, bo emerytów rzadko stać na nabywanie najpotrzebniejszych rzeczy z bezpośrednią dostawą do domu. Natomiast o wiele łatwiej znaleźć energiczną staruszkę, wyrażającą wprost to, co myśli. Wie o tym doskonale Jacek Galiński, a jego debiutancka powieść „Kółko się pani urwało”, będzie miała premierę już wkrótce, bo 3 kwietnia.

Historia zaczyna się w taki sposób, że natychmiast się domyślimy, że chodzi o dzieło, które wielokrotnie wywoła uśmiech na naszej twarzy. Sprawy się skomplikują, gdy dojdzie do kradzieży, a potem morderstwa. Główna bohaterka powieści, pani Zofia, od początku uraczy nas swoim specyficznym spojrzeniem na świat. Kobieta wiele w życiu już przeszła, więc doskonale zna rzeczywistość, która ją otacza. Nie ma również żadnych złudzeń, ani szczególnych oczekiwań. Niska emerytura, wiele ograniczeń, np. w komunikacji miejskiej, sprawiają, że starsza pani jest zaprawiona w boju o przetrwanie. Niejeden komandos mógłby się wiele od niej nauczyć w zmaganiach z codziennymi problemami.

Kiedy pani Zosia odkryła, że została okradziona, nie załamuje rąk, tylko działa. Wzywa policję, ale bardzo się zawodzi. Posterunkowy wcale nie podejmuje tak konkretnych działań, jak w serialach telewizyjnych, których seniorka już się sporo naoglądała w życiu. Dlatego Zofia Wilkońska postanowiła wziąć się do roboty. Nad winnym nie zastanawia się zbyt długo, wie, gdzie go znaleźć. Najbardziej boli ją to, że włamywacz zbezcześcił mundur męża. Zabrał też pieniądze staruszki i dokumenty należące do (świętej pamięci) Henryka Wilkońskiego.

Sprawy skomplikują się jeszcze bardziej, gdy zamiast winnego, starsza pani odnajduje denata. Czas zatuszować ślady swojej bytności w mieszkaniu zamordowanego. Jednak policjanci, w tym Michał Sobieszczański, nazwany przez panią Zofię, Borewiczem, domyślają się, że kobieta tam była. Energiczna staruszka nie zamierza jednak ułatwiać im życia. Jej prywatne śledztwo doprowadzi ją na ślad warszawskiej mafii, zajmującej się przejmowaniem przedwojennych kamienic.

Historia napisana przez Jacka Galińskiego jest komedią kryminalną. Powieść bawi od samego początku. Dziarska seniorka działa w taki sposób, że popada w kłopoty. Energia ją rozpiera, nawet jeśli musi kilka lat czekać w kolejce na operację biodra. Posiada silne ramiona, wyćwiczone przez wieloletnie podróżowanie komunikacją miejską. Prawa dżungli nie są jej obce. Dlatego właśnie taka niezwykła osoba jest w stanie podjąć śledztwo. Nie chce być skazana na przesiadywanie w oknie, przy judaszu, czy przed telewizorem. Dzięki włamaniu wreszcie coś się dzieje w jej życiu.

Bezpośrednie i niezwykle szczere przemyślenia seniorki przeplatają się z właściwą akcją, która nie zwiedzie miłośników fabuły o charakterze kryminalnym. W toku śledztwa bohaterka stanie się główną podejrzaną, ale nie podda się, bo trzeba bandytom pokazać, gdzie raki zimują. Czarny humor pozwala rozjaśnić trudne życie staruszki. Jacek Galiński prócz historii kryminalnej oraz sporej dawki humoru daje czytelnikom coś jeszcze. Opisuje grupę społeczną, której często się nie zauważa. Autor zmusza czytelników w ten sposób do refleksji nad ludzką egzystencją. Przy okazji pozwala nam się świetnie bawić. Na szczególną uwagę zasługuje komizm językowy. Niepoprawne wypowiedzi emerytki nie tylko bandytom zajdą za skórę. Okazuje się, że język to ostra i niebezpieczna broń.

  1. Podoba mi się ogromnie sam koncept powieści, by główną bohaterką uczynić seniorkę – takie założenie stoi w wyraźnej opozycji do dzisiejszych trendów, by chwalić i hołubić to, co młode.

  2. Sam tytuł jest niezmiernie intrygujący, zawartość od niego nie odstaje. Już dawno nie miałam takiej pozycji w swoim ręku – zabawna, przewrotna, błyskotliwa, ze sporą dawką humoru (w głównej mierze czarnego). Czytało mi się wręcz wybornie!

  3. Myślałam, że w kwestii kryminałów czytałam już wszystko :). Okazuje się, że można napisać coś całkiem nowego bez wysilania się na wymyślanie niestworzonych historii. Fajne obserwacje, fajne przemyślenia, przenikliwość umysłu autora tworzy niezwykłą mieszankę, którą dobrze się czyta 🙂

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *