Jürgen Thorwald pisał książki popularnonaukowe oraz historyczne. Wielu czytelników uzna to za nudy, zwłaszcza jeśli nie przepadali za „nauczycielką życia”. Kiedy jednak zwrócimy uwagę na tytuły publikacji tego autora, na przykład: „Stulecie chirurgów”, „Ginekolodzy”, „Pacjenci”, zobaczymy, że można opowiadać o historii inaczej. Na przykład przez pryzmat rozwoju medycyny. Ta mała zmiana może okazać się niezwykle interesująca. Wydawnictwo Marginesy niedawno wznowiło książkę „Krew królów. Dramatyczne dzieje hemofilii w europejskich rodach książęcych”. Trudno mi było przejść obojętnie obok tego tytułu, choć wydawało mi się, że ten temat powinien być dobrze znany. Jednak autor wspomniał, że nikt przed nim nie zajmował się tym zagadnieniem w podobny sposób.
Pierwsza osoba, która kojarzy się nam z hemofilią, to syn cara Mikołaja. Spodziewać by się mogło, że właśnie jego historię poznamy. Tak rzeczywiście się stanie, ale zanim to nastąpi, przeniesiemy się na Florydę. Towarzyszymy Alfonsowi, który w Ameryce spędza koniec lata 1938 roku. Bohater tej historii to hiszpański książę. Powinien być następcą tronu, ale… Jak dowiemy się z opowieści, będzie kilka powodów, dlaczego tak się nie stało. Po pierwsze jego ojciec Alfons XIII został zdetronizowany w Hiszpanii. Drugi powód jest taki, że pierworodny syn króla okazał się dzieckiem cierpiącym na hemofilię. Oznacza to, że jego życie wciąż wisiało na włosku. Mildred, towarzyszka eksksięcia, dowie się, jak wyglądało życie Alfonsa. Czy rzeczywiście było tak wspaniałe, jak sobie wyobrażamy?
Kolejny bohater, którego poznajemy, toczy nierówną walkę o życie. Waldemar nazywany jest starcem, mimo że dzisiaj tak byśmy go nie nazwali. Jest 1945 rok, kończy się wojna, a on ma pięćdziesiąt sześć lat. Nikt nie chce mu oddać krwi, ponieważ jako książę pruski Waldemar źle kojarzy się wyzwolicielom. Tylko jeden człowiek zgadza się na przetaczanie krwi. Rozpoczyna się dramatyczna walka z hemofilią i z ludźmi, którzy nie chcą pozwolić lekarzowi na ratowanie księcia.
Trzecia opowieść dotyczy carewicza Aleksego. Historię poznajemy w formie relacji chirurga Siergieja Fiodorowa, który kilkakrotnie pojawiał się w Carskim Siole, by konsultować z innymi lekarzami stan syna Mikołaja II. Z jednej strony poznajemy „medyczny przypadek”, a z drugiej widzimy fascynację lekarza chorobą i jej przebiegiem. Oglądamy też pasjonującą i dramatyczną walkę z chorobą oraz przemiany, jakie zachodzą w Rosji. Carewicz trzymany jest pod kloszem, pod czujnym okiem opiekunów, a my dostrzegamy wpływ, jaki mieli na cara i jego żonę, tacy szarlatani jak Rasputin.
Jürgen Thorwald w książce „Krew królów. Dramatyczne dzieje hemofilii w europejskich rodach książęcych” przedstawia historię hemofilii, ale przede wszystkim oglądamy przeszłość widzianą przez pryzmat tej fascynującej choroby. Dowiadujemy się, że najsłynniejszą nosicielką hemofilii była królowa Wiktoria. Przekazała ją swoim potomkom, czyli w praktyce wielu książęcym rodom w całej Europie. Jürgen Thorwald przeprowadza nas przez meandry wiedzy w sposób bezbolesny, choć wcale nie używa znieczulenia. Nie musi. Po prostu użył dramaturgii, takiej jakiej spodziewalibyśmy się po powieściach sensacyjnych. Fabularyzowane dzieje trzech książąt mają oparcie w historii XIX i XX wieku. Te zabiegi przybliżają nam też emocje bohaterów, a kwestie medyczne wpadają nam do głowy tak przy okazji. Przyznam, że łatwo dać się porwać tej książce.