Wydawnictwo Powergraph postanowiło poszerzyć swoja ofertę o klasykę literatury polskiej. Hasło, które ma przyciągać do tych książek, brzmi: Kiedyś przeczytam. Mnie do tego nie trzeba namawiać, ponieważ z racji wykonywanego zawodu zdarza mi się, że przypominam sobie pewne teksty co rok. Tak dzieje się w przypadku „Latarnika” Henryka Sienkiewicza. Mimo że jest to krótka nowela, nie brakuje w niej wielu szczegółów, a także tematów skłaniających do refleksji.
Gdybym miała powtórzyć tylko jedną lekturę przed egzaminem ósmoklasisty, byłby to właśnie „Latarnik” Henryka Sienkiewicza. Dlaczego? Po pierwsze jest krótki, więc można go przeczytać w całości, nie trzeba sięgać po streszczenia. Warto jednak pamiętać, żeby nie dodawać głównemu bohaterowi imienia, ponieważ w treści ani razu się nie pojawia. Wystarczy zapamiętać samo nazwisko. Skawiński wiele przeżył, ale autor postanowił nie zaprzątać sobie i nam głowy imieniem postaci. Czy pamiętasz, jaka książka towarzyszyła mu w drodze po utracie pracy i przez którą nie zapalił światła latarni? Oczywiście chodzi o „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza.
Zanim jednak Skawiński trafił do swojej latarni, czyli wymarzonego miejsca, w którym zazna nieco spokoju, musiał sporo doświadczyć zarówno na polu boju, jak i podczas poszukiwania miejsca do życia. Starczyłoby na kilka, jak nie kilkanaście osób. Był emigrantem, weteranem wojennym, jak i człowiekiem wielu profesji. Ile zobaczył, mogę mu tylko pozazdrościć, ponieważ nie widziałam ani małej części świata, jaką jemu udało się przemierzyć. Tyle, że Skawiński nie zwiedzał lądów i oceanów, a tułał się tam, gdzie rzucił go los. Bohater zaczął nawet podejrzewać, że prześladuje go Gwiazda Polarna, co odczytywano jako symbol zaborcy ze wschodu.
Co czuł Skawiński, gdy czytał „Pana Tadeusza”? Będzie to naprawdę szczegółowo opisane przez Henryka Sienkiewicza. Opis przeżyć zajmuje sporo miejsca, jak na tak krótką historię. Warto pomyśleć, czy kiedykolwiek udało mi się doświadczyć podobnych emocji? Czy jakakolwiek książka wpłynęła równie silnie na mnie samego? Dla bohatera epopeja będzie jednocześnie cząstką tego, za czym najmocniej tęskni. Uświadamia to sobie dopiero podczas lektury „Pana Tadeusza”. Dostrzega nagle, o czym przez wiele lat nie myślał: o tym, co stracił i co jest dla niego ważne.
Każdy, kto sięgnie po „Latarnika” może pozazdrościć bohaterowi życia w egzotycznym miejscu, a jednocześnie zobaczy, jak na Skawińskiego wpływała samotność. Czy bohater ma szansę na świadome życie? Oczywiście, ale dzieje się tak po jego „przebudzeniu”. Wszystko za sprawą jednej książki. Chciałabym, żeby dzisiaj każdy z nas stawał się coraz bardziej świadomy, mądrzejszy o jedną więcej odpowiedź na zadawane sobie pytania dzięki dobrze napisanym historiom.