Shō Ishida jest japońską pisarką. Jej powieść „Zaleca się kota” stała się bestsellerem, a teraz również my mamy okazję poznać tę historię dzięki tłumaczeniu Dariusza Latosia. Autorka książki urodziła się w Kioto i tam rozgrywa się akcja „Zaleca się kota”. Miasto jawi się tu jako labirynt, w którym trudno trafić do celu. Gdzie wszyscy chcą się dostać? Do pewnej kliniki Kokoro. Trafić tam można tylko z polecenia, pod warunkiem, że zainteresowana osoba będzie miała odpowiednią motywację, by otworzyć drzwi. Jak się okaże, nie dla wszystkich będzie to łatwe.
Shūta Kagawa, młody mężczyzna, z niemałym trudem trafia do poradni zdrowia psychicznego. Lekarz zgadza się go przyjąć, ale Shūtę najbardziej zdziwi recepta, jaką otrzyma. Nie będą to lekarstwa, a… kot, czy raczej kotka o wdzięcznym imieniu Bii. Szara, zwyczajna, całkiem jednak prawdziwa. Kagawa daje sobie wcisnąć zwierzę, a jeszcze bardziej dziwi się, że rzeczywiście wszystko przebiega tak, jak sobie zażyczył, choć Kagawa nie do końca wie, czego chce. Za to kot skrada serce nie tylko Shūty i staje się lekiem na korporacyjny tryb życia mężczyzny.
Bohaterowie tych pięciu historii mierzą się z różnorodnymi trudnościami. Łączy ich to, że poszukują sensu życia, ale nie potrafią odnaleźć właściwej drogi. Gubią się nie tylko na ulicach Kioto, ale przede wszystkim nie wiedzą, co zrobić, by odnaleźć samych siebie. Praca nie pomaga im w odnalezieniu sensu. Wręcz przeciwnie, dostrzegamy, jak trudno jest Japończykom odnaleźć właściwy balans. Chcą być dobrymi pracownikami, ale często kończy się to pracoholizmem, a także oddaleniem się od najbliższych.
Mężczyzna, który cierpi na bezsenność, pragnie być dostrzeganym przez żonę i córkę. Dopiero po zaleconym leku z kliniki Kokoro ma szansę na zbliżenie się do rodziny. Oczywiście wszystkich łączy kot na receptę. Z kolei za sprawą Mimity; szkockiego kota zwisłouchego, którego nikt nie chciał, bo okazał się nie dość oklapniętouchy; gejsza Abino zacznie rozumieć, że serce jest dość pojemne, by kochać więcej niż jedno stworzenie.
Klinika Kokoro raczej nie jest typową poradnią zdrowia psychicznego. Lekarz niekoniecznie wypowiada się tak jak rasowy psychiatra. Świetnie jednak potrafi przydzielać swoim podopiecznym koty na receptę. Żadne z czworonożnych lekarstw nie jest takie samo, ponieważ posiada inny charakter. Autorka doskonale potrafiła opisać zachowania kotów, ich reakcje i niepowtarzalną naturę. Wiele miejsca w tej książce poświęcone zostało opisom zachowania kotów, ale to wcale nie one są na pierwszym miejscu. Zwierzęta stanowią pretekst do tego, by pokazać zagubienie człowieka. Bohaterowie obserwując koty i opiekując nimi, uczą się samych siebie. Do tej pory nigdy nie poświęcali odpowiedniej ilości czasu, by dotrzeć do wnętrza własnej duszy i odkryć, co jest dla nich tak naprawdę dobre i ważne.
W książce „Zaleca się kota” otrzymujemy historie pięciorga bohaterów. Ludzi, którzy w jakimś stopniu pogubili sens życia. Jednak dzięki dotarciu do kliniki mają szansę wrócić na właściwą ścieżkę. Nie będzie to możliwe bez kota, ponieważ to one staną się wyzwalaczami, tego co można nazwać powrotem do zdrowia. Dostrzegamy, jak trudno im w społeczeństwie, w którym wciąż dominują sztywne zasady dotyczące pracy i tego, czym jest sukces. Bohaterowie nie odnajdują się w tym i tracą radość i sens życia. Za sprawą kotów dzieje się coś zaskakującego. Przestają porównywać się z innymi i zaczynają dostrzegać, że trafili w miejsce, w którym nie chcieli być. Nie interesował ich wyścig szczurów, dostrzegają nagle, że mogą obrać inną drogę.
Pisarka opowiada o losach bohaterów w taki sposób, że szybko dostrzeżemy ukryte znaczenie. Z jednej strony „Zaleca się kota” to przypowieść, a koty są tu pretekstem, by dostrzec ludzi z ich emocjami, problemami i rozterkami. Z drugiej strony nie zabrakło wiarygodnych opisów zachowań kotów, które docenią nie tylko miłośnicy tych zwierząt. Wiele przedstawionych sytuacji bawi, są również pewne elementy fantastyczne, przede wszystkim jednak mamy do czynienia z opowieścią o poszukiwaniu własnej drogi w odnajdywaniu siebie.
PS Powieść na język polski z japońskiego przełożył Dariusz Latoś.