Jørn Lier Horst nie jest nowym pisarzem ani na skandynawskim, ani na polskim rynku wydawniczym. Ma już wyrobioną pozycję. Dowodem na to jest seria o Williamie Wistingu. Właśnie wydana została osiemnasta część pt. „Susza” i tych, którzy ją znają, raczej nie trzeba przekonywać. Jeśli ktoś jeszcze nie poznał tego cyklu, może sięgnąć po najnowszą powieść autora, gdyż nie jest konieczna znajomość poprzednich tomów, nic mu umknie. Choć poznajemy w każdej części małe elementy życia prywatnego głównego bohatera, nie są one najistotniejsze. Na pierwszym miejscu jest sprawa, jaką rozwiązuje komisarz. Dlatego wszystkie części można czytać niezależnie od siebie. Jørn Lier Horst pisze też książki dla dzieci oraz młodzieży. Niektóre powieści powstają we współpracy z innymi pisarzami.
Miejscem akcji najnowszej powieści Jørna Liera Horsta są okolice jeziora Farris w Norwegii. Z powodu suszy i uszkodzenia tamy znacznie opadły wody w zbiorniku wodnym. Jezioro się cofnęło, ukazując na wyschniętym dnie pewne sekrety. Znaleziony zostaje motocykl zaginionego przed ośmiu laty chłopaka. Natomiast pewien emeryt za sprawą wykrywacza metalu odnajduje w innym miejscu złoty łańcuszek z literką A. Evert Harting zgłasza znalezisko policji, ponieważ ma pewne przypuszczenia, kim może być właścicielka tej ozdoby.
Sprawy wydają się niezależne. Obiema zajmie się William Wisting. Prócz motoru zostaje znaleziony jego właściciel. Czy młody motocyklista popełnił samobójstwo? Takie rozwiązanie sugerować może to, że chłopak miał rękę przywiązaną taśmą do motocykla. Natomiast zaginiona dziewczyna pochodziła ze Szwecji, więc komisarz zgłasza informację o odnalezionym łańcuszku odpowiednim służbom w sąsiednim kraju. Z tego powodu do Larviku przyjeżdża szwedzka policjantka zajmująca się sprawą.
J. L. Horst w intrygujący sposób prowadzi nas przez tę historię. Zmienia perspektywę, choćby przenosząc naszą uwagę z pracy Wistinga, na zagadkowe działania emeryta z wykrywaczem metalu. Tak skonstruowana historia powoduje, że narasta napięcie, ponieważ od razu chcielibyśmy wiedzieć, dokąd nas poprowadzi taki sposób prowadzenia narracji. Zastanawiamy się też, czy coś łączy te obie, niezależne od siebie historie.
Autor, jako były policjant śledczy, doskonale zdaje sobie sprawę, jak wygląda praca komisarza. Dlatego w „Suszy” należy uzbroić się w cierpliwość, gdyż Horst godzi realistyczny opis pracy policjanta z oczekiwaniami czytelników, którzy chcą wartkiej, pełnej zwrotów akcji oraz ciekawych dialogów. Udaje mu się to doskonale, gdyż łatwo dajemy się wciągnąć w tę historię. Natomiast opisy skrupulatnej i dokładnej pracy Wistinga nie nużą, a intrygują. Ponadto J. L. Horst nie zdradza nam wszystkich przypuszczeń komisarza, co trzyma czytelnika w napięciu.
Styl pisarski Horsta pozbawiony jest efektownych ozdobników. Liczy się precyzja wypowiedzi, a także oddanie za pomocą słów skrupulatnie prowadzonego śledztwa. Nadaje to tej historii autentyczności. Czytając, mamy wrażenie, że ta opowieść jest realistyczna, właśnie dzięki opisom metodycznej pracy policji. Jørn Lier Horst jednocześnie nie odkrywa przed nami wszystkiego, nie daje nam naturalistycznych opisów ofiar zbrodni, czy innych brutalnych scen. Otrzymujemy tylko to, co potrzebne i konieczne do zrozumienia sprawy, a jednocześnie czujemy się, jakbyśmy byli partnerami komisarza. Warto też docenić tło opowieści. Dzięki historii kryminalnej poznajemy współczesną Norwegię. Znajdzie się też miejsce na refleksję nie tylko dotyczącą kwestii opisywanych zbrodni, ale również autor zwraca naszą uwagę na zmiany klimatyczne.
PS Powieść na język polski przełożyła Milena Skoczko-Nakielska.