„Lichotek i czarnoKsiężnik” – Ian Ogilvy

Lichotek i czarnoKsiężnik, Ian OglivyDwunastego marca ukaże się książka „Lichotek i czarnoKsiężnik” Iana Ogilvy – powieść fantasy dla młodych odbiorców, którzy lubią się trochę bać. Przecież nie tylko dorośli lubią historie z dreszczykiem. A w tej książce widać nawiązania do powieści gotyckiej – oczywiście z przymrużeniem oka. Najpierw przyszło mi do głowy, ze Ian Oglivy skądś jest mi znany. Okazało się, że jest to znany brytyjski aktor, który zastąpił Rogera Moore’a w serialu „Święty” – w czasach PRL-u kiedy puszczano ten serial w telewizji, na ulicy nie można było spotkać żywej duszy.

Główny bohater powieści „Lichotek i czarnoKsiężnik” ma prawie jedenaście lat. Wychowuje go daleki wuj, po tym jak rodzice chłopca zginęli od ukąszenia jadowitego węża. Chłopiec już ich nawet nie pamięta, wie jednak, że Bazyli Deptacz jako jego prawny opiekun, może do woli korzystać z majątku, który zostawili po sobie rodzice Lichotka.

Tytułowy bohater mieszka ze swoim wujem w mrocznym, rozpadającym się domu. Wszędzie można spotkać mnóstwo robali, tylko nie na strychu. Tam znajduje się najwspanialsza rzecz na świecie – realistyczna kolejka zbudowana przez Bazylego. Chłopiec uwielbia patrzeć na ten miniaturowy świat. Prócz elektrycznej kolejki są tu domy, drzewa, ludzie – wszystko jak żywe. Na strychu czai się też tajemnicze stworzenie, ale w ciągu dnia nie daje o sobie znać.

Pewnego dnia Lichotek postanawia pobawić się kolejką. Chce to zrobić sam, bo do tej pory mógł tylko obserwować swojego wuja, a ten nie pozwalał mu niczego dotykać. Wymyśla więc podstęp, który ma sprawić, że Bazyli na jakiś czas opuści dom – ale kłamstwo ma krótkie nogi. Chłopiec zostaje ukarany.

Okazuje się, że wuj jest czarnoksiężnikiem – jednym z najgorszych, jakich można sobie wyobrazić. Słabowity chłopiec nie powinien stanowić dla niego najmniejszego zagrożenia. Okaże się jednak, że Lichotek nie podda się bez walki. Bo choć nie posiada żadnych magicznych mocy, ma dwie ważne rzeczy – inteligencję i dobre serce. Bazyli chce się pozbyć Lichotka, jednak nie spodziewa się, że dziecko mu się przeciwstawi, a na dodatek uratuje inne osoby, które zaczarował zły czarnoksiężnik. Ci, którzy byli niewygodni w magiczny sposób stali się figurkami na makiecie Bazylego Deptacza.

Karaluchy, robale, rozsypujący się i brudny dom, niemyte i nieuczesane włosy bohatera. Taki jest klimat tej historii. Wczuć się w tę opowieść pozwalają ilustracje Chrisa Moulda. Do tego postacie rodem z filmów Tima Burtona. Wystarczy przypomnieć sobie film „Frankenweenie”, „Sok z żuka”, „Gnijącą pannę młodą”. Jednak mroczność tej historii zostaje rozładowana angielskim poczuciem humoru. Bo z jednej strony to niemal powieść gotycka, a z drugiej świetna zabawa z mnóstwem przygód. Główny bohater odizolowany od innych ludzi, okazuje się być sprytnym, pełnym empatii człowiekiem. Dowie się nawet, do czego służą łzy – ale to dopiero na końcu, więc niczego nie zdradzę.

Historia o Lichotku w zasadzie nie różni się niczym od klasycznej baśni. Tylko tło tej historii jest nieco inne. Najważniejsze, że dobro zawsze zwycięża, choć zanim to nastąpi bohater przeżyje sporo przygód. Trzymają one młodych odbiorców w napięciu, ale nie przerażają, tylko wciągają do czytania. Przy okazji jednak można się pośmiać oraz dowiedzieć się, że zwyczajni ludzie też dużo mogą zrobić, nawet jeśli nie posługują się magią.

    • Dzieci otrzymują bohatera z którym mogą się utożsamiać – nie jest obdarzony niezwykłą mocą, a potrafi rozwiązywać problemy. No i najważniejsze, że lektura zapewnia mnóstwo zabawy.

  1. Pingback: „Lichotek i Dragodon” – Ian Ogilvy | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *