Bardzo żałuję, że do tej pory nie miałam okazji sięgnąć po książki „Dobre wychowanie” oraz „Dżentelmena w Moskwie”. Amor Towles za sprawą „Linoln Highway” pokazał, że ma coś ciekawego do powiedzenia. Wydawać by się mogło, że o Stanach Zjednoczonych z połowy XX wieku wypowiedzieli się najwybitniejsi pisarze z tamtych czasów. Kerouac, Steinbeck, Capote, a potem inni pokazywali nam tę rzeczywistość. Czy da się powiedzieć coś nowego na ten temat? Wydawać by się mogło, że nie. Tymczasem Amor Towles osadził swą „Lincoln Highway” w 1954 roku, dając nam historię zaskakującą, ale odwołującą się między innymi do gatunku powieści drogi.
Na początku powieści poznajemy osiemnastoletniego Emmeta. Chłopaka, który właśnie wraca z poprawczaka do domu. Tam jednak sytuacja wygląda nie najlepiej. Emmet Watson stracił ojca, a ten zdążył wcześniej utracić cały dobytek. Kiedy Emmet przekroczy próg domu, dowiaduje się od pracownika banku, że nie ma nic. Kredyt ojca spowodował, że zarówno dom, farma, jak i wszystkie maszyny należą teraz do banku. Chłopakowi pozostaje tylko samochód, błękitny studebaker. Jest jeszcze młodszy brat i nim Emmet chce się zająć. Czuje się za niego odpowiedzialny.
Rodzeństwo najpierw postanawia ruszyć z Nebraski do Teksasu. Zmienią jednak ten stan na rzecz Kalifornii. Bracia odnajdują stare kartki pocztowe, które wysyłała im mama. Kobieta porzuciła męża i ruszyła do San Francisco. Ojciec nigdy nie powiedział chłopcom o pocztówkach. Dlatego młodzi Watsonowie chcą się udać w tym kierunku, gdzie mają szansę odnaleźć matkę. Planują odbyć podróż przez całe Stany Zjednoczone słynną, tytułową Lincoln Highway. Tymczasem okazuje się, że bracia mają towarzystwo. Z poprawczaka uciekli Duchess i Woolly. Są to dobrze znani Emmetowi koledzy z Saliny, miejsca resocjalizacji całej trójki. Dołączenie tej pary spowoduje kolejną zmianę kierunku trasy.
Wyprawa, jaką odbędą ci młodzi ludzie, zaskoczy czytelnika zwrotami akcji. Tak wiele tu się dzieje, że trzeba uważnie śledzić tok akcji. Przede wszystkim musimy skupić się na narracji. Każdy nowy rozdział dotyczy innej postaci, zmienia się też narrator. Jednak szybko zdajemy sobie sprawę, że droga, którą nas prowadzą bohaterowie będzie bardzo kręta, a dotarcie do celu wcale nie okaże się łatwe. Tak jak w przypadku Odyseusza, który do domu wracał dziesięć lat. Ten motyw również się pojawi.
Amor Towles podejmuje w powieści „Lincol Highway” pewną grę. Dotyczy to zarówno gatunku, jak i nawiązań literackich, jakie tu się pojawiają. Bohaterowie mają do opowiedzenia wiele ciekawych historii, a my wpadamy w nie do reszty. Odniesienia do mitów, archetypów, połączone są z ciekawymi perypetiami bohaterów. Amor Towles udowadnia, że można opowiadać interesująco, nawet jeśli wykorzysta się to, co doskonale znamy. Amerykańską powieść drogi połączyć można z historiami sprzed wieków, humorem i dodać do tego opowieść o dojrzewaniu. Wtedy nawet nie zauważamy, kiedy mija nam niemal 600 stron opowieści. Istotne w „Lincoln Highway” okaże się przesłanie, o tym co ważne dla niektórych z bohaterów powieści. Rodzą się pytania o odkupienie i przebaczenie win. Pojawia się motyw amerykańskiej wolności, daje ją samo wyruszenie w drogę. Tutaj jednak pojawi się w połączeniu z odpowiedzialnością za drugiego człowieka. Warto wybrać się w tę niesamowitą, emocjonującą podróż literacką.