„Szczelinami” – Wit Szostak

Szczelinami, Wit SzostakWit Szostak lubi zaskakiwać swoich czytelników. Kiedy sięgam po jego książki, wiem, że nie otrzymam kolejnej, napisanej w podobnym stylu opowieści. Każda historia jest inna, również pod względem formy, jaką pisarz wybiera. Nie czytałam wszystkich powieści autora, ale zarówno „Wróżenie z wnętrzności”, jak i „Zagroda zębów” pokazały mi, że warto śledzić tę twórczość. Czym w takim razie zadziwi nas Wit Szostak w powieści „Szczelinami”. Jak tylko otworzymy książkę na dowolnej stronie, okaże się, że jest pisana wierszem. Każdy utwór, jaki poznamy, będzie jednak opowiadał jakąś historię. Tych wierszy jest około trzystu, a pisane są przez narratorkę niemal przez ćwierć wieku.

Opowieść snuje kobieta. Jest poetką, spisuje swoje doświadczenia, choć język poezji rządzi się swoimi prawami. Dlatego więcej tu miejsca na emocje, niż konkretne wydarzenia. Każdy czytelnik ułoży sobie opowieść, którą poznajemy trochę jak przez dziurkę od klucza. A raczej jak sugeruje tytuł, dochodzimy do niej „szczelinami”. One właśnie powodują, że dla każdego z nas będzie to nieco inna historia. Może nawet po każdej lekturze książki coś nowego w niej odkryjemy.

Odwaga Wita Szostaka nie zaskakuje, choć przecież „Szczelinami” zaliczymy do pewnego rodzaju eksperymentu, jaki mógł się nie udać. W końcu częściej sięgamy po prozę, niż utwory pisane wierszem. Tymczasem autor stworzył w „Szczelinach” tyle utworów, że starczyły na całą twórczość wymyślonej przez siebie postaci. Ryzykowne mogło być również to, że bohaterka jest kobietą. Zauważam jednak, że pisarze i pisarki coraz częściej nie ograniczają się do tworzenia głównego bohatera zgodnego z płcią autora. Wystarczy choćby przypomnieć sobie „Empuzjon” Olgi Tokarczuk i główną postać, Mieczysława Wojnicza. Wit Szostak również świetnie oddał emocje i przeżycia bohaterki książki „Szczelinami”.

Kim zatem jest poetka? Co przeżywa w swoim życiu? Jakie uczucia temu towarzyszą? Poznajemy osobę, która ogląda świat przez okna tramwaju, opowiada o tym, co ją ukształtowało. Widzimy uniesienia miłosne i zawody. Dowiadujemy się, że została matką. Macierzyństwo jest tu istotną kwestią. Opowieść rozpoczyna się w 1997 roku. Tło historyczne również się pojawia. Poetka opowiada o sobie, że była dzieckiem przemian. Jej ojciec porzucił nauczanie w szkole, by czegoś w życiu się dorobić. Czy jego marzenie się zrealizowało?

W książce Wita Szostaka zaskoczyć nas może to, jakim pisarz okazał się poetą. Jego wiersze są zróżnicowane, ale zgodne z tym, co deklaruje narratorka. Dąży do tego, by nie mówić za wiele. Pojawiają się gry słów, skreślenia, nawiasy. Wszystko to sprawia, że nawet ten sam utwór przekazuje nam coś innego. Czytelnik skupia się natomiast na tym, co nie zostało dopowiedziane. Zgodnie z zapowiedzią głównej bohaterki wiersze mają powstawać w ostateczności. Są jak blizny na ciele, czymś czego nie da się wymazać. Podobnie dzieje się ze szczelinami, one powstają na skórze w ramach upływu czasu. O tym też jest ta opowieść. Natomiast my poznajemy kobietę, która wyraża swoje emocje, opowiada o przemijaniu. Choć jest tajemnicza, trochę ukrywa się przed nami, możemy się z nią utożsamiać. W końcu wielu z czytelników zna role, w których przyszło się tej bohaterce znaleźć. Podobnie będzie z uczuciami, jakich doświadcza. Właśnie dzięki nim staje się nam bliższa. Natomiast dzięki formie, konstrukcji opowieści, stajemy się uważni na przekaz, próbując uchwycić te wszystkie emocje i wydarzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *