Trudno było relacjonować na bieżąco to, co działo się podczas festiwalu Literacki Sopot, gdyż organizatorzy zapewnili uczestnikom tyle atrakcji, że do późnego wieczoru można było brać udział w naprawdę wielu wydarzeniach. Dlatego tym razem skupię się na tym, co udało mi się zobaczyć i usłyszeć w sobotę oraz w niedzielę, dwa ostatnie dni spotkań z pisarzami.
Syn zaczął od gry interaktywnej „Na ratunek Paddingtnowi”, która miała miejsce na terenie Muzeum Sopotu. W momencie, kiedy zobaczył, że zabawę prowadzą znani mu aktorzy, już był bardzo zadowolony, ponieważ przez ostatnie sześć lat przyzwyczaił się do tego, że czytanie i zajęcia prowadzone przez aktorów to naprawdę świetna sprawa.
Ciekawy klimat mają spotkania pod hasłem „Nogaś na plaży”, ponieważ rozmawianie o książkach, gdy w tle szumi morze i głośno skrzeczą mewy jest naprawdę wyjątkowe. Rozmowa dziennikarza z Łukaszem Orbitowskim dotyczyła… kultu maryjnego. Oczywiście Michał Nogaś musiał zadać pytanie, skąd pomysł na temat najnowszej powieści. Pisarz stwierdził, że zdziwiło go, iż nikt nie napisał o objawieniach maryjnych w Oławie, więc postanowił napisać o tym powieść. Bohaterowie książki są fikcyjni. Prawdziwy Kazimierz Domański ogłosił, że w ogródkach działkowych doznał objawień. Matka Boska kazała mu uzdrawiać ludzi. Był rok 1983. Łukasz Orbitowski uznał, że to świetny materiał na powieść, ale jego wizjoner nazywa się inaczej.
Dzisiaj po Domańskim na działkach zostało niewiele. Sam wizjoner już nie żyje, a świątynię, którą zbudował, żona przekazała miastu. Władze oddały kompleks Kościołowi, a objawienia nigdy nie zostały oficjalnie uznane. Powieść „Kult” świetnie oddaje tę PRL-owską rzeczywistość, ponieważ autorowi zależało, by zrekonstruować Oławę z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Książka jakiś czas temu miała premierę, a po tym co opowiedział o niej autor, czuję się zainteresowana lekturą.
Kolejną autorką, której wypowiedzi wysłuchałam, była brytyjska pisarka, Sarah Perry. Rozmowę prowadziła Sylwia Chutnik i zaczęła od zwrócenia uwagi na wyjątkowo piękną okładkę powieści „Wąż z Essex”. Ten tytuł został wydany w Polsce i według dziennikarki jest to po trosze powieść: gotycka, historyczna i wiktoriańska. Doktorat autorki dotyczył właśnie powieści gotyckiej. Sarah Perry stwierdziła, że każda opowieść jest historyczna w pewnym sensie. Nawet gdyby napisała o Brexicie, czego (jak dodała) nie zrobi, to pojawiłby się dystans czasowy. „Wąż z Essex” to książka prawie wiktoriańska, ale z innym podejściem do bohaterów niż np. w „Kochanicy Francuza”. Autorka chciała pokazać w swojej powieści, że ludzie z poprzedniej epoki byli tacy jak my. Kobiety potrafiły wywierać wpływ na to, co się działo. Czasy wcale wcale nie były zacofane. Wręcz odwrotnie, była to epoka postępu. W powieści główna postać jest wymyślona na potrzeby fabuły, ponieważ autorka miała zamiar skonfrontować człowieka wiary z osobą rozumu. Niektórzy uważają, że najważniejsza bohaterka, Cora, ma okropny charakter, inni twierdzą, że z taką osobą mogliby się ożenić. Mnie zaintrygowało to, co Sarah Perry powiedziała na temat roli kobiet w czasach, które opisuje w książce, a konfrontacja wiary i rozumu natychmiast budzi skojarzenia z polskim romantyzmem.
Niedawno czytałam zbiór opowiadań „Madame Zero”, Sarah Hall. Również i z tą pisarką odbyło się spotkanie. Autorka zauważyła, że Anglicy są podzieleni, codziennie są pisane nowe scenariusze na temat tego, co się stanie po Brexicie. Opowiadanie jest taką literacką formą, która pozwala na pozostawienie wielu niewiadomych, więc świetnie się nadaje do tego, by kreować intrygujące historie. Hall wypowiadała się na temat kwestii odpowiedzialności. Tego co wolno pisarzowi wykorzystać w dziele literackim, a co nie. W Wielkiej Brytanii odbywają się na ten temat debaty. Opowiadania pod tym względem są bezpieczne, ponieważ rodzą pytania, nie dają gotowych odpowiedzi. Natomiast pisarz nie jest kimś, kto ma naprawiać kraj. Sarah Hall stwierdziła, że potrafi jedynie pisać scenariusze tego, co może się wydarzyć, a także zadawać pytania, na które wszyscy chcemy poznać odpowiedzi.
W kwestii pisarstwa kobiet, Sarah Hall stwierdziła, że im młodsza pisarka, tym częściej postrzegana jest przez pryzmat płci. To ogromny temat, wieloaspektowy. Autorka spotyka się z opiniami mężczyzn, że nie czytają książek pisanych przez kobiety. Czasami jednak podchodzą tacy, którzy twierdzą, że Hall nie pisze jak kobieta. Zagadnienie okazuje się bardzo złożone, a dzisiaj pisarka wolałaby, by zwracano uwagę na samą twórczość, a nie odrzucano jej ze względu na płeć.
Ostatnim punktem sobotniego programu był monodram pt. „Madame Pylinska i sekret Chopina”. W roli głównej wystąpił sam autor, Éric-Emmanuel Schmitt. Spektakl powiązany był z muzyką, utwory Chopina interpretował pianista Nicolas Stavy.
Sobotni monodram wiązał się z pierwszym niedzielnym spotkaniem autorskim. Gościem festiwalu był Éric-Emmanuel Schmitt. Na tę imprezę przyszły tłumy, a kolejka po autograf nie miała końca. Zanim jednak doszło do podpisywania książek, autor „Oskara i pani Róży” opowiadała o sztuce, swojej filozofii życiowej, a także wpływie literatury na człowieka. Nie mogło też zabraknąć wypowiedzi pisarza na kwestie feministyczne. Autor uznał, że zazdrości kobietom inteligencji ciała, której mężczyźni nie posiadają. Spotkanie z francuskim pisarzem było nawiązaniem do ubiegłorocznej edycji, a spore zainteresowanie dowodzi, że warto było zaprosić właśnie taką gwiazdę.
Ostatnim punktem programu było dla mnie spotkanie z Wojciechem Chmielarzem. Kilka dni temu premierę miała książka pt. „Rana”, którą opublikowało Wydawnictwo Marginesy. Jako, że wkrótce chciałabym sięgnąć po tę powieść, odniosę się bardziej szczegółowo do wypowiedzi autora i do samej książki za jakiś czas.
Wciąż nie wiadomo, jaka będzie przyszłoroczna edycja festiwalu Literacki Sopot. Znana jest już data. Kolejne święto miłośników książek będzie miało miejsce dosyć późno, bo od 20 do 23 sierpnia 2020 roku. Czy zapisaliście sobie tę datę?