Czytałam już w tym roku książkę o Marii Callas. Wprawdzie drugą główną bohaterką była Jackie Kennedy, a zestawiono je ze sobą przez miłosną relację z Onassisem. Obie kobiety do dziś wpływają na nasze emocje ze względu na to kim były i jaką miały pozycję w świecie. Książka „Maria i Jackie” Gill Paul jest jednak zupełnie inna, niż „Callas, moja rywalka” Érica-Emmanuela Schmitta po którą właśnie sięgnęłam. Francuski pisarz uwielbiany jest ze względu na umiejętność kreowania historii wraz z wiarygodnym bogactwem psychologicznym postaci. Co zatem otrzymamy w książce Érica-Emmanuela Schmitta? Czytaj dalej
Archiwa tagu: Eric-Emmanuel Schmitt
„Co to ten rak?” – dr Sarah Herlofsen
Młodzież nie przepada za powieściami, które musi przeczytać. Zauważyłam jednak, że jest kilka wyjątków. Do chętnie czytanych lektur należy „Oskar i pani Róża” E.-E. Schmitta. Ta opowieść porusza trudny temat, jakim jest śmiertelna choroba. Główny bohater dzięki pani Róży stopniowo godzi się z tym, że umiera. Książka odpowiednia jest dla młodzieży i pokazuje emocje człowieka chorego na raka. Jak powinniśmy rozmawiać o śmiertelnych chorobach z najmłodszymi? Również oni mogą zachorować, a także przeżywać cierpienia bliskich. Książka Sarah Herlofsen pomoże dorosłym w przybliżeniu dzieciom, czym owa choroba jest i jakie może wywoływać emocje. Czytaj dalej
„Moja walka 6” – Karl Ove Knausgård
Dzięki „Mojej walce” Karl Ove Knausgård zyskał sławę nie tylko w Skandynawii, ale również poza nią. Jedni twierdzą, że jest „norweskim Proustem”, inni widzą w nim pasożyta, który dla sławy wykorzystał rodzinę. Czas pokaże, czy rzeczywiście mamy do czynienia z grafomanem, czy może wybitnym pisarzem. Jeśli jednak czytelnik sięgnie po sześć części dzieła Knausgårda, będzie miał wrażenie, że coś wie na temat jego życia. Autor nie ukrywa wątków biograficznych, wręcz odwrotnie, odsłania się w tej niezwykle obszernej książce, pokazując własne problemy, uczucia, przemyślenia, wady i zalety. Czytaj dalej
Literacki Sopot – ciąg dalszy
Trudno było relacjonować na bieżąco to, co działo się podczas festiwalu Literacki Sopot, gdyż organizatorzy zapewnili uczestnikom tyle atrakcji, że do późnego wieczoru można było brać udział w naprawdę wielu wydarzeniach. Dlatego tym razem skupię się na tym, co udało mi się zobaczyć i usłyszeć w sobotę oraz w niedzielę, dwa ostatnie dni spotkań z pisarzami. Czytaj dalej
„Kolonia karna. Sceny z życia małżeńskiego” – Tomasz Jastrun
I żyli długo i szczęśliwie… Tak o przyszłości swojego związku myślą wszyscy, którzy się zakochali. Sama miłość ma sprawić, że uczucie będzie trwało wiecznie. Jednak, czy to jest możliwe w wieloletnim związku? Jak zmieniają się ludzie, którzy powiedzieli sobie sakramentalne „tak”?
Tomasz Jastrun podejmuje ten niezwykle delikatny temat, jakim jest życie małżeńskie. Pisze powieść na dwa głosy. Poznajemy wersję męża i żony. Warto zacząć od historii opowiadanej przez mężczyznę, potem wystarczy obrócić książkę i poznać wersję kobiety. Tytuł zapowiada, że nie będzie to opowieść sentymentalna, czy romantyczna. Poznajemy piekło jakie fundują sobie ludzie, którzy przecież powinni być sobie najbliżsi. Czytaj dalej
Kobiety i ich odbicie…
Jakże inni pisarze muszą zazdrościć Schmittowi. Taki płodny twórca, Taki poczytny i popularny. Co chwilę nowa powieść. Nie czytałam jeszcze wszystkich jego książek, ale już nawet na tym blogu widać, że było ich kilka. No i za każdym razem zaskoczenie. Nawet jeśli temat będzie podobny, to chociaż forma okaże się inna. A każda z powieści jest inna i jednocześnie interesująca.
Zaczęłam swą przygodę z tym autorem od Oskara i pani Róży. Olbrzymim zaskoczeniem była kolejna pozycja – Małe zbrodnie małżeńskie, które są dramatem… Teraz udało mi się dotrzeć do jeszcze świeżej – niemal prosto z pieca – Kobiety w lustrze.
Tytuł sugeruje liczbę pojedynczą. Pisarz natomiast przedstawia nam trzy bohaterki. Każdy kolejny rozdział konsekwentnie przybliża nam jedną z nich. Na początku może się to wydawać utrudnieniem, ale już raz Schmitt płatał podobnego figla czytelnikowi. Była to książka – Przypadek Adolfa H. Raz mieliśmy prawdziwego dyktatora znanego z kart historii, a raz koncepcję Adolfa, spełnionego artysty.
Wracając do tematu – kobiety noszą niemal to samo imię: Anne, Anny, Hanne. Pierwsza z nich to mistyczka, żyjąca w czasach reformacji. Kolejna jest współczesną gwiazdą filmową. Kobieta wymieniona przeze mnie jako trzecia, to arystokratka, żyjąca w świecie psychoanalizy, krótko przed wybuchem pierwszej wojny światowej.
Zaraz po pierwszych stronach powieści miałam ochotę natychmiast poszukać punktów, które połączą te trzy bohaterki. Czy będą miały z sobą coś wspólnego – oczywiście oprócz płci i imion? Nie mam ochoty zdradzać zakończenia, jednak samo lustro nie jest wystarczającym punktem wspólnym. Trzeba szukać troszkę dalej i głębiej. Całość ładnie się układa, jak zgrabana układanka. Autor ze swojej strony robi wszystko, by wzbudzić zainteresowanie w czytelniku. Ze mną mu się udało.
Mistyczka z XVI wieku jest według mnie postacią nie do końca wiarygodną. Wyraża się jak osoba żyjąca wspólcześnie, podobnie jej przemyślenia, nie są bynajmiej XVI wieczne. No i biedna dziewczyna, która potrafi czytać i pisać oraz posiadająca w domu Biblię – rzadko spotykane, choć możliwe. Gdyby autor chciał pisać tę część językiem stylizowanym na średniowieczny, mogłoby to być zbyt sztuczne i nudne. Jednak sama historia tej bohaterki fascynuje. Trudno sobie wyobrazić siebie na jej miejscu. Pokora – tak najkrócej można scharakteryzować tę postać – dla obecnie żyjących coś niemal nie do przyjęcia.
Równie ciekawa jest Hanne. Kobieta, która ma niemal wszystko prócz dzieci. Bogaty, kochający i przystojny mąż nie stanie się receptą na szczęście. Hanne potrzebuje czegoś zupełnie innego – spełnienia w miłości, a tego nie może odnaleźć w tym związku. No i sprawa dziecka – tak bardzo jej się narzuca rolę matki, że sama wypiera to, ze nią nie chce zostać. I znowu nie będę zdradzać dlaczego.
Najmniej mnie zainteresowała współczesna bohaterka. Przynajmniej na początku. Potem jej historia zaczyna rozkwitać, potem wybucha w finale. Na pierwszy rzut oka historia aktorki wydaje się banalna – młoda dziewczyna, która genialnie gra, nie potrafi się odnaleźć w życiu realnym. Takich historii znamy sporo, może właśnie dlatego, że to znak naszych czasów.
Myślę, że warto przeczytać tę powieść, żeby zobaczyć jak Schmitt łączy ze sobą te trzy bohaterki. Jak już wspomniałam warstw wspólnych bedzie kilka – mimo dzielących te kobiety czasów, zainteresowań, czy przekonań. Warto trochę pomyśleć po przeczytaniu książki i zastanowić się nad Anne, Anny i Hanne – a może też nad sobą?