Literacki Sopot – dzień drugi

Literacki Sopot, John BoynePiątek był drugim dniem festiwalu Literacki Sopot. W Sopotece trafiłam na dyskusję o literaturze pod hasłem „Dziewczyny o książkach”. Wypowiadały się vlogerki i blogerki również na temat promowania książek. Zaraz po tym odbyło się spotknie z pisarzem znanym w Polsce z bestsellerowej powieści „Chłopiec w pasiastej piżamie”. Właśnie została wydana książka Johna Boyne pt. „Drabina do nieba”.

Spotkanie z autorem prowadził Łukasz Wojtusik. Dziennikarz zadawał pytania dotyczące głównie najnowszej powieści Johna Boyne. Rozmowa dotyczyła między innymi kwestii wlasności. Co można wykorzystywać w literaturze, a co nie? Bohater „Drabiny do nieba” nie posiada zbyt wybujałej wyobraźni. Dlatego wykorzystuje historie innych. Łukasz Wojtusik zauważył w książce zabawę fikcją i faktami. Tylko jedna postać z powieści przejrzała oszustwa Maurice’a, jest to pisarz, Gore Widal.

Dziennikarz zastanawiał się, czy Dash Hardy, to postać fikcyjna, czy prawdziwa. John Boyne określił, że jest wzorowana na typie człowieka, a nie konkretnej osobie. Łukasz Wojtusik zauważył, że Boyne lubi bawić się literaturą, ale też zastanawiał się, dlaczego tak często pisze o II wojnie światowej. Boyne przyznał, że ten temat go interesuje już od dawna. Wiele czytał w związku z tym, chciał problem zrozumieć i to z niego wciąż wypływa.

Jedną z bohaterek książki, jest pisarka Edith. Dziennikarz pytał, jak przyjmowane są kobiety np. na festiwalach międzynarodowych. John Boyne przyznał, że wciąż nie jest idealnie. Kobiety czasami są nazywane „storyteller”, a mężczyzn określa się jako literatów. Już w języku widać nierówność. Pisarz uznał, że kobietom jest trudniej, dlatego muszą od początku mówić swoim głosem, żeby im się w ogóle udało. Wspomniał, że zna osobiście profesora irlandzkiego, który nigdy nie czyta książek napisanych przez kobiety, co nie jest w porządku.

Literacki Sopot, Ntailan LolkokiW nowo otwartej księgarni Smak Słowa gościła Ntailan Lolkoki, która opowiadała o książce „Skrzydła dla motyla”. Historia dotyczy obrzezania kobiet, którego doświadczyła jako dziecko, kiedy mieszkała w Kenii. Prowadząca Marta Perchuć-Burzyńska zapytała, skąd autorka wzięła odwagę, na co Ntalie Lolkoki zapytała o odwagę do czego? Manager Waris Dirie namówił ją do opowiedzenia swojej historii. Jej odpowiedź była pozytywna, bo pisała z głębi serca w imieniu milionów kobiet, które to samo przeszły.

Kiedy była małą dziewczynką elektryzowały i fascynowały ją tańce wojowników, nie była jeszcze świadoma, że to rytuał towarzyszący obrzezaniu. Dopiero po tym, jak obrzezanie dotknęło siostrę, zauważyła, że coś jest nie tak. Sama nie była przygotowana na to, co ją czekało, dlatego dzisiaj robi wszystko, by mówić głośno FGM (okaleczanie kobiecych narządów płciowych). Ważne jest, by posługiwać się właściwym językiem i sprzeciwiać tym rytuałom. Rewolucja jednak nie dokona się pod wpływem jednej osoby. Ntailan jest zaledwie światełkiem w tunelu, który wskazuje problem.

Lolkoki stwierdziła, że została oszukana, bo obiecywano jej coś dobrego, a została okaleczona i pozbawiona seksualności. Czuje złość, że okaleczanie dziewczynek wciąż się odbywa. Rzadziej w Kenii, ale w Somalii wciąż do tego dochodzi. Ostracyzm, który spotkał autorkę „Skrzydeł motyla” jest ceną za sprzeciw FGM i nadal spotyka Lolkoki w Afryce.

Ntailan dotknęło obrzezanie w formie sunna, mniej drastycznej, niż choćby u jej siostry  Esther. Jednak takie okaleczenie miało ogromny wpływ na życie autorki i wiele lat zajęło jej odnalezienie siebie. Dotknęło ją poczucie pustki, które chciała zatrzeć uciekając w religię, zamiast zwrócić się ku sobie i przepracować problem. Na szczęście dzięki operacji rekonstrukcyjnej może cieszyć się na nowo doznaniami utraconymi wcześniej.

Literacki Sopot, Daisy JohnsonKolejną gwiazdą spotkania była Daisy Johnson. Dwa dni wcześniej premierę miała jej debiutancka powieść „Pod powierzchnią”. Autorka zyskała dzieki niej sławę, ponieważ okrzyknięto ją najmłodszą finalistką w historii Nagrody Bookera. Dzisiaj próbuje się od tej łatki odciąć, ponieważ woli rozmawiać o swoim pisarstwie, a nie o wieku. Interesuje ją nieuchronność, wkraczanie w mrok. Sięga po mity, ale przez pryzmat feminizmu. Przez to mit zyskuje nową świeżość, gdy jest opowiadany na nowo. Silne kobiety są bohaterkami jej książki. Stało się tak, ponieważ Daisy Johnson brakowało protagonistek z charakterem. Bohaterki książek częściej pokazywane są przez pryzmat mężczyzn. Prowadzące pytały o kwestie zmiany płci. Pisarka wspomniała, że jest często obecna w mitach i przedstawiana, jako coś naturalnego.

Daisy Johnson pochodzi ze wsi. Dzieciństwo spędziła na terenach depresyjnych, położonych poniżej poziomu morza i choć pragnęła pisać o miejscu zupełnie innym, to jednak powróciła do tego, co jej znane. Do świata, w którym ważne jest poruszanie się łodzią, kanałami, gdzie nie dotrze żaden autobus.

Kolejny dzień Literackiego Sopotu okazał się równie interesujący, jak poprzedni. Nie brakowało publiczności. Wszystkie miejsca były pozajmowane, a wielu zainteresowanych spotkaniem z Ntailan Lolkoki musiało stać. Spodziewam się, że dzisiaj będzie jeszcze więcej widzów. W końcu mamy weekend.

  1. Bardzo ciekawi mnie jak potoczy się dalsza kariera literacka Daisy Johnson. Chwała artystce za to, że usiłuje odciąć się od łatki najmłodszej finalistki, ale może to być dość trudne. Tym bardziej, że krytycy pewnie z automatu będą porównywać kolejne dzieła do mocnego debiutu.

    • Już powstają kolejne książki tej autorki, ale pewnie wydawcy chwilę poczekają, jak zostaną przyjęte te dzieła. Po dobrym debiucie pojawia się presja, by kolejne dzieło było jeszcze lepsze – ciekawe, jak sobie z tym poradzi Daisy Johnson?

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *