Opowiadanie pt „Loteria”, zostało opublikowane w „The New Yorker” w 1948 roku. Dzisiaj należy do kanonu literatury anglojęzycznej i jest omawiane w amerykańskich szkołach średnich. Choć liczy zaledwie siedem stron, stało się bardzo głośne i wywołało skandal. Jego autorka, Shirley Jackson, po publikacji „Loterii” zaczęła otrzymywać listy z pogróżkami i słowami krytyki. Ludzie nie mogli pojąć, o co chodzi w tej historii, dlatego domagali się wyjaśnień. Co ich tak oburzyło?
Wnuk pisarki, Miles Hyman zasłynął jako twórca komiksów. Z pomysłem przełożenia historii babci na obraz, nosił się trzydzieści lat. Bo jak dokonać adaptacji dosyć krótkiego opowiadania tak, by oddać jego precyzję? W Polsce Shirley Jackson nie jest tak znana, jak w USA. Wprawdzie opowiadanie zostało przetłumaczone na język polski cztery dekady temu, ale niewiele osób o nim słyszało. Dzięki temu, każdy kto sięgnie po komiks bez znajomości oryginału, będzie miał możliwość odkrywania tej wstrząsającej opowieści, a która pozostanie w jego głowie już na zawsze.
Amerykańskie miasteczko z początku XX wieku na pozór wydaje się idylliczne. Jednak ilustracje Milesa Hymana, choć oddają tę sielankę, wprowadzają u odbiorców poczucie niepokoju od pierwszego kadru. Amerykańska rzeczywistość powinna być dynamiczna, jak z komiksowych opowieści o superbohaterach. Nic z tego. Tu otrzymamy oszczędne dawkowanie słów i spokojną akcję.
W liczącej zaledwie trzystu mieszkańców osadzie, nie dzieje się zbyt wiele. Oto kilku szanowanych obywateli miasteczka przygotowuje się do przeprowadzenia loterii. Mieszkańcy nie wyglądają na szczególnie szczęśliwych z powodu nadchodzącego wydarzenia. Odbywa się ono od niepamiętnych czasów, a najstarszy obywatel brał w niej udział już siedemdziesiąt siedem razy. 27 czerwca stał się właśnie dniem losowania. W starej skrzynce znalazły się karteczki dla uczestników loterii, a wygrywa ten, kto wyciągnie kartkę z czarną kropką. Kto na nią trafi?
Zanim jednak nadejdzie moment losowania, śledzimy przygotowania mieszkańców do loterii. Dzieci w czasie wakacyjnym się nudzą do tego stopnia, że układają kamienie w stos. Kobieta korzystając z chwili spokoju, a może pragnąc się przygotować do corocznego rytuału, bierze powolną kąpiel. Narasta napięcie, a to dopiero początek. To, co za chwilę się wydarzy w finale, zmusi nas do myślenia.
Miles Hyman nie miał łatwego zadania, a jednak jego komiks to majstersztyk. Komiksowa adaptacja świetnie skonstruowanego opowiadania wymaga od rysownika znalezienia metody, by oddać jego sens. Shirley Jackson uznana została za mistrzynię krótkiej formy. Wnuk dążył do tego, by jego komiksowa „Loteria” pasowała do oryginału, którego „hermetyczna struktura jest całkowicie racjonalna, a słowa połączono z zegarmistrzowską precyzją” (s. XV). Według mnie świetnie sobie poradził poprzez zastosowanie kontrastu. Widzimy śliczne miasteczko, ale w zestawieniu z wyglądem mieszkańców, wyczuwamy, że coś jest nie tak. Ludzie wyglądają na zmęczonych życiem. Zamiast oczekiwanej radości w czasie nadchodzącego losowania, pojawia się na ich twarzach napięcie i niepokój. Jednocześnie wszyscy mieszkańcy poddają się temu rytuałowi, choć tradycyjna loteria nie sprawia im przyjemności. Każdy stawia się posłusznie o wyznaczonej godzinie, bo to co było od zawsze, choć dziś niezrozumiałe, musi się odbyć. Nawet, gdy cena udziału w tym ceremoniale okazuje się wysoka.
Oszczędność w słowach, wolna narracja, z kadru na kadr wywołująca coraz większy niepokój odbiorcy. Hyman świetnie buduje napięcie poprzez obrazy, które po lekturze całości nabierają szczególnego znaczenia. Nic dziwnego, że siedem dekad temu ta historia wywołała taką gwałtowną reakcję czytelników. Dzisiaj również wpływa na nasze emocje oraz rodzi kolejne pytania na temat człowieka i jego podporządkowaniu się grupie. Bo nawet jeśli wydarzenia przybierają obrót niezgodny z naszym światopoglądem, kto odważy się przeciwstawić większości?