Nikomu nie trzeba przedstawiać książek o Mikołajku duetu René Goscinny’ego i Jean-Jacques Sempé. Trzydzieści lat po przedwczesnej śmierci Goscinny’ego, jego córka, Anne opublikowała niewydane wcześniej opowiadania ojca. Natomiast kilka dni temu premierę miała książka „Lukrecja stawia na swoim”, promowana jako historia siostry Mikołajka. Autorką tej historii jest Anne Goscinny. Pisarka już wcześniej wydała tom o przygodach kilkunastoletniej dziewczynki.
Na tytułową bohaterkę, uczennicę szóstej klasy, wszyscy mówią Lulu. Dziewczyna przyjaźni się z trzema Linami. Koleżanki mają zupełnie różne imiona, tylko ich końcówki są takie same. Lukrecja uwielbia spędzać czas z Pauliną, Karoliną i Aliną, ale nie zawsze mogą być razem, bo w ciągu tygodnia jest nauka, a w weekendy rodziny miewają różne plany, np. wyjazd do babci, albo na ślub syna ciotki Olgi.
Rodzinę Lulu można nazwać patchworkową. Dziewczyna ma ojca, z którym jej matka rozwiodła się, gdy Lukrecja była mała. Lulu posiada przyrodniego brata Wiktora, który najbardziej uwielbia grać w gry na konsoli, ale jak się od niej oderwie, to potrafi być naprawdę zabawny. Jednak dla nastolatki nie jest on jedynie w połowie krewnym, bo kocha go tak samo, jak kochałaby brata tych samych rodziców.
Lukrecja dojrzewa i przeżywa czas buntu. Zauważa w sobie pewne zmiany, trudno jej porozumieć się z matką, bardzo zapracowaną osobą. Wprawdzie czasem dochodzi do konfliktów także w relacjach z ojczymem, czy młodszym bratem oraz przyjaciółkami, ale zawsze udaje się dojść do porozumienia. Wiedzie do tego niełatwa, choć bywa że i zabawna droga.
W rodzinie Lulu, najbardziej zwariowana okazuje się babcia Scarlet. Jej szalone pomysły najbardziej przerażają matkę Lukrecji. Starsza pani pragnie za wszelką cenę zachować młodość, jednak z wnuczętami ma świetne relacje. Kiedy oznajmia rodzinie, że pozwoliła dziewczynce zrobić tatuaż, doprowadzonej do stanu przedzawałowego matce spada kamień z serca, kiedy okazuje się, że to tylko żart, bo chodziło o przekłuwanie uszu. Druga babcia, matka ojca, popadła w demencję. Nie poznaje własnego syna, za to Lulu fascynuje to, że starsza kobieta świetnie pamięta jidisz, język swoich przodków.
Anne Goscinny wykreowała bohaterkę inną niż żeński odpowiednik Mikołajka. Lukrecja jest starsza, żyje w świecie na wskroś współczesnym. Dziewczynce nie są obce rodziny patchworkowe, nowoczesne urządzenia, czy nawet związki jednopłciowe. Nasza bohaterka okazuje się tolerancyjna i pozbawiona uprzedzeń. Tylko młodszy brat jeszcze nie wszystko pojmuje, bo gdy syn jego cioci poślubi swojego partnera, tochłopczyk zastanawia się, dlaczego zabrakło pani młodej… Dzięki takim sytuacjom czytelnicy śmieją się w głos.
Pisarka porusza w książce „Lukrecja stawia na swoim” poważne problemy, choć utrzymuje je w lekkiej formie. Humoru nie brakuje, ale jest utrzymany w innym stylu, niż u René Goscinny’ego. Autorka nawiązuje w jednym z opowiadań do „Mikołajka”. Kuzyn Lukrecji otrzymał takie imię na cześć dziadka, który był bohaterem serii książek. W ten sposób Lulu poznaje nieznaną jej historię rodzinną o przyjaźni pisarza i rysownika. Z ich współpracy powstał cykl przygód Mikołajka, bohatera ukochanego przez wiele pokoleń dzieci. W związku z tym w „Lukrecji” również nie mogło zabraknąć ilustracji. Ich autorką jest Catel.
Jak już wspomniałam, książka podzielona jest na rozdziały, które można poznawać niezależnie. Historia została ukazana z perspektywy nastolatki, która poznaje świat i wkracza w nową fazę rozwoju, jaką jest dojrzewanie. Śledzimy jej przygody zarówno szkolne, jak i domowe – wszystkie łączy to, że są zabawne i bliskie młodym czytelnikom. Rekomendacją dla tej książki jest fakt, że przeczytałam sześćdziesiąt stron na głos dwunastolatkowi i jego dziesięcioletniej kuzynce jednym tchem, a kiedy straciłam już głos, usłyszałam, że mam czytać dalej i nie przerywać. Syn, choć nie przepada za książkami dla nastolatek, tę historię doczytał jeszcze tego samego dnia sam, żeby poznać ją szybciej niż do następnego wieczora.