Gdybym zrobiła ankietę wśród nastolatków, o jakim marzą telefonie, pewnie spora część z nich wymieniłaby jakiś najnowszy model Samsunga. Czy umieliby podać, w jakim kraju produkowane są te popularne smartfony? Pewnie nie wszyscy. Korea Południowa kojarzy się większości z nas z miejscem, w którym świetnie rozwija się gospodarka. Czy zawsze tak było? Euny Hong w książce „Cool po koreańsku” spojrzała na ten kraj z nieco innej perspektywy. By je opisać, skupiła się na tym, co doprowadziło do jego rozwoju. Dlaczego akurat popkultura jest tak ważna w Korei Północnej?
Autorka książki urodziła się w Stanach Zjednoczonych. Je rodzice pochodzili z Korei i kiedy, Euny Hong miała dwanaście lat, przeprowadziła się do Seulu. Dla bliskich Euny był to powrót do domu, ale dla nastolatki wyjazd okazał się szokiem. Korea Południowa w niczym nie przypominała USA. Odmienny styl życia, zasady, edukacja szkolna zaskoczyły nastolatkę. Jednak od tego czasu kraj dokonał niesamowitego skoku gospodarczego, ale również transformacji mentalnej, społecznej i kulturowej. W publikacji „Cool po koreańsku. Narodziny fenomenu, czyli jak jeden naród podbił świat za pomocą popkultury” oglądamy, jak doszło do zmiany w Korei, która nie tylko wyszła z ogromnego kryzysu, a także doprowadziła do całkowitej zmiany wizerunku na arenie międzynarodowej.
Młoda Euny Hong przeniosła się z New Jersey do dzielnicy Gangnam w Seulu. Nieprzypadkowo wspominam nazwę tej części stolicy, ponieważ pojawia się w tytule niezwykle popularnej piosenki południowokoreańskiego wokalisty PSY. Jego utwór ma siedmiocyfrową ilość wyświetleń na YouTube. Trzeba chwilę się zastanowić, o jaką ilość chodzi. Co łączy Euny Hong z PSY? Okazuje się, że oboje dorastali w Gangman, dzielnicy dla wybranych, w której najlepiej widać ów rozwój.
Według autorki piosenka „Gangnam Style” nie jest przypadkowym utworem, który nagle zyskał popularność. W swojej książce pokazuje, jak rządzący doprowadzili do zmiany wizerunku Korei Południowej, z państwa, które upokorzył kryzys gospodarczy, w kraj miodem i mlekiem kwitnący. Okazuje się, że władze postawiły na rozwój nie tyle zwykłej technologii, ale tej najbardziej nowoczesnej. Z rozwojem smartfonów wiąże się południowokoreańska kultura popularna. Ta również doczekała się wsparcia ze strony rządu. By zespoły pop i muzycy tacy jak PSY mogli robić karierę na świecie, przez lata ćwiczą swoje umiejętności. Kilkunastoletnie kontrakty to norma.
Za sprawą książki „Cool po koreańsku” mamy okazję przyjrzeć się niewyobrażalnym przemianom, do których dochodzi na naszych oczach, choć nawet nie jesteśmy świadomi, że tak się dzieje. Korea Południowa mimo kryzysu była w stanie się odbić od dna i zmienić nie do poznania. Euny Hong opisuje jakie działania do tego doprowadziły. Wszystkie łączy przemyślana i odważna polityka rządu. Funkcjonowało tam nawet Ministerstwo Przyszłej Twórczości i Nauki (obecnie nieco zmieniono mu nazwę), które finansuje ludzką wyobraźnię. Co to oznacza? Choć nazwa brzmi niejasno, ale chodzi o rozwój kreatywności. Dzięki temu o Korei Północnej nie zapomnimy.
Istotne jest, że w książce Hong poznajemy mentalność Koreańczyków. Krótko nakreślona historia kraju pozwala zrozumieć nastawienie choćby do Japończyków. Przede wszystkim dostrzegamy tytaniczną pracę włożoną przez jeden naród, by wbić się do popkultury i zrobić konkurencję Amerykanom. Autorka wydała książkę w 2014 roku i pokazuje jaką karierę robią seriale koreańskie na świecie, mówi o grach. W tej sferze kilka lat to epoka, a jednak i tu Koreańczycy świetnie sobie radzą. Euny Hong opowiada o tym w sposób fascynujący, z humorem – trudno się oderwać od „Cool po koreańsku”.
Brzmi ciekawie, tym bardziej, że dla nas, Europejczyków, Korea Płd. to kraj niezwykle egzotyczny, o słabo znanej historii i kulturze.
Właśnie dlatego sięgnęłam po tę pozycję, bo chciałam poznać ten fenomen. A ostatnie Oscary pokazują, że książka, choć powstała kilka lat temu, dotyka aktualnych spraw.