Słowo macocha większości z nas kojarzy się negatywnie. Zwłaszcza, jeśli w dzieciństwie poznawaliśmy sporo baśni braci Grimm, albo Hansa Christiana Andersena. Współczesna rzeczywistość mocno się zmieniła od czasu, kiedy powstawały historie o złych kobietach wychowujących dzieci męża czy partnera z poprzedniego związku. Mało kto na co dzień pewnie się zastanawia, jakie uczucia towarzyszą osobom zajmującym się cudzym potomstwem. Jak przebiega ten proces nawiązywania więzi. Czy łatwe jest pokochanie dziecka, które nagle wkroczyło w nasze życie?
Nadia i Anita to główne bohaterki książki Danuty Awolusi pt. „Macochy”. Żadna z nich tak by siebie nie nazwała. Młode kobiety są siostrami, których drogi się rozeszły. Nic dziwnego, obie zostały tak wychowane. Rodzice nie zadbali o to, by połączyły je jakieś ciepłe więzi. Ojciec i matka pozwolili na to, by między Nadią i Anitą narastał konflikt. Jedna była przeciwstawiana drugiej. Starsza siostra podporządkowywała się surowym zasadom, natomiast młodsza postanowiła się zbuntować. Paradoksalnie nie zauważyły, że razem byłoby im łatwiej. Zimne i zasadnicze wychowanie nie pozwoliło na to, by między nimi nastąpiła siostrzana miłość.
Po latach przypadkowo spotykają się ponownie. Okazuje się, że obie mają podobny problem, z którym pragną się uporać. Ich partnerzy posiadają dzieci z poprzednich związków, więc zarówno Nadia, jak i Anita powinny nawiązać z nimi pozytywną relację. Okazuje się to znacznie trudniejsze niż sobie wyobrażały. Dlatego postanawiają poszukać pomocy w grupie wsparcia. Trafiają do miejsca, gdzie kobiety takie jak one opowiadają sobie o problemach z pasierbami, a także szukają dla siebie właściwych rozwiązań.
Zachowanie Anity oraz Nadii w stosunku do dzieci partnerów pozostawia wiele do życzenia. Obie mają pretensje i żale wobec nie swoich potomków. Utrudnia to nawiązywaniu więzi. Można powiedzieć, ze każda z nich postępuje na swój sposób nieracjonalnie i egoistycznie. Kilkulatek sprawia sporo kłopotów, a opiekująca się nim Anita nie potrafi wywołać w sobie uczuć macierzyńskich. Podobnie jest z Nadią. Ona z kolei nastawia się negatywnie wobec nastoletniej córki partnera. Nic dziwnego, że i nastolatka nie darzy jej szczególną sympatią.
Kiedy siostry spotkają się w grupie wsparcia, konflikt między nimi jeszcze się zaognia. W powieści „Macochy” zobaczymy, co do niego doprowadziło. Danuta Awolusi stopniowo odkrywa karty przed czytelnikami. Powoli uświadamiamy sobie, jak dzieciństwo wpłynęło na Nadię i Anitę. Głęboko zakorzenione pretensje i żale to coś, nad czym trudno zapanować. Jednak w obliczu wspólnych trosk i problemów znajdą wspólny język. Nie będzie to łatwe, ale właśnie opieka nad dziećmi je w pewnym sensie zjednoczy.
Dzięki powieści Danuty Awolusi oglądamy współczesne patchworkowe rodziny, które z pewnością stają przed podobnymi wyzwaniami. Wprawdzie na początku Anita i Nadia postępują nieracjonalnie, skupione wyłącznie na sobie, potem udaje im się przełamać egoizm. W „Macochach” właśnie one w obliczu problemów potrafią postąpić właściwie, w przeciwieństwie do swoich partnerów. Mężczyźni okazują się jeszcze bardziej egocentryczni, a także emocjonalnie słabsi. Na początku ani Nadia, ani Anita nie zaskarbiły sobie mojej sympatii, ale dzięki stopniowemu poznawaniu ich przeszłości, z każdą kolejną stroną powieści, łatwiej było mi zrozumieć ich postępowanie. Danuta Awolusi podejmuje temat tabu, bo przecież nikt wprost nie powie, że można wręcz nienawidzić dziecko. Wszystkie kobiety według stereotypowego obrazu kochają nawet cudze potomstwo. Natomiast dzieci sprawiające kłopoty obdarzają takim ciepłem, że te natychmiast stają się lepsze. Autorka w powieści obyczajowej „Macochy” podkreśla, że nie jest to łatwe, a do tego by nawiązać więź potrzeba cierpliwości, a sam proces bywa trudny i długi. O tak trudnych sprawach Danuta Awolusi pisze w sposób ciekawy i przyjemny w odbiorze, nie zapominając również o wzbogaceniu tej historii szczyptą humoru. W obecnej sytuacji wersja ebook okazuje się świetnym rozwiązaniem.