„Zbieranie kości” – Jesmyn Ward

Zbieranie kości, Jesmyn WardJesmyn Ward za swoją powieść „Zbieranie kości” otrzymała w 2011 roku nagrodę National Book Award.  Dzięki tłumaczeniu Jędrzeja Polaka mamy okazję poznać ją właśnie teraz. Wcześniej na język polski przełożona została książka pt. „Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie”. Ona również została wyróżniona tą prestiżową nagrodą w 2017 roku. Jesmyn Ward jest pierwszą kobietą, która dwukrotnie otrzymała National Book Award.

Akcja powieści „Zbieranie kości” rozgrywa się w Bois Sauvage w Missisipi. Esch, Skeetah, Randall i Junior to dzieciaki, które wychowują się bez matki. Kobieta zmarła po porodzie najmłodszego dziecka. Ojciec kiepsko radzi sobie w tej sytuacji. Swój smutek topi w alkoholu. Najmłodszego członka rodziny wychowują nastolatki. Choć same potrzebują wsparcia, mogą liczyć tylko na siebie. Nie zawsze jednak rozumieją powagę sytuacji, a to co się wokół nich dzieje, za chwilę zmieni wszystko.

Nad wybrzeże zbliża się huragan. Będzie on wkrótce znany jako Katrina. Póki co, dzieciaki żyją teraźniejszością. Zmagają się z nią, licząc na poprawę sytuacji. Randall marzy o karierze koszykarza. Chciałby otrzymać stypendium, które pozwoli mu się udać na obóz sportowy, dlatego musi wykazać się przed trenerem. Szansą dla Skeeta jest jego suka China. Chłopak liczy na to, że zarobi na hodowli. Szczeniaki mogą przynieść mu spory zysk, ponieważ pitbull wygrywał w nielegalnych walkach.

Całą historię relacjonuje Esch. Przez dwanaście dni, w czasie których rozgrywa się akcja powieści, zobaczymy, jak wyglądało dotychczasowe życie tej rodziny. Dziewczyna pamięta matkę, zauważyła zmiany, jakie zaszły po jej śmierci. Choć dzieci trzymają się razem, nie otrzymują wsparcia od nikogo. Ojciec okazuje się nieporadny, niezbyt sobie radzi z taką grupką. Alkohol, który spożywa w nadmiarze, nie ułatwia dzieciom życia.

W Gliniance egzystencja jest surowa i trudna, ale dzieciaki wspierają się, najlepiej jak potrafią. Oglądamy ich codzienność, zmaganie się z trudami dnia. Nie jest im łatwo, ale jakoś sobie radzą, ponieważ trzymają się razem. Sytuacja się komplikuje, gdy Esch uświadamia sobie, że spodziewa się dziecka. Nie ma nikogo, komu mogłaby się z tego zwierzyć. Obawia się, że bracia jej nie zrozumieją, nie może liczyć na wsparcie taty.

Największe kłopoty dopiero przed nimi. Zbliża się wyjątkowo silny huragan. Wielu ludzi się ewakuuje. Inni robią zapasy. Ojciec rodziny nie reaguje odpowiednio do sytuacji. Kiedy dzieciaki udają się do sklepu, zostaje dla nich już tylko groszek w puszce. Nadciągający wiatr okazuje się niezwykle niszczycielską siłą, w obliczu której ważne okaże się tylko jedno: walka o przetrwanie.

Powieść „Zbieranie kości” to opowieść o wielkiej samotności i walce z trudną codziennością. Główna bohaterka po śmierci matki czuje tęsknotę, choć nie do końca potrafi wyrazić swoje emocje. Poczucia pustki nie potrafi zapełnić rodzeństwo i bracia ani koledzy. Dziewczyna szuka ukojenia w mitologicznych opowieściach, ale tam znajduje równie brutalną rzeczywistość, jak w realnym świecie. Jasmyn Ward pokazuje ludzi wykluczonych, znajdujących się na marginesie, ale robi to w sposób czuły i piękny. Dokładnie tak, jak w swoim wykładzie noblowskim mówiła Olga Tokarczuk. Istotne są emocje bohaterów, to w jaki sposób podejmują walkę z przeciwnościami losu. Do tego dochodzi nadzieja i potrzeba oczyszczenia. Autorka pokazuje siłę, która jednoczy rodzinę w momencie najgorszego zagrożenia. Taka postawa powinna być dzisiaj dla nas wzorem do naśladowania.

  1. Czytałem niedawno o tej książce i zdecydowałem się dodać ją do moich czytelniczych planów. Bardzo ciekawi mnie sama tematyka związana z huraganem Katrina – żywioł dokonał ogromnych spustoszeń w USA, a jednocześnie pokazał jak mocno wciąż żywe są podziały rasowe.

    • Zdecydowanie warto sięgnąć, oprócz zaznaczenia owych podziałów rasowych, autorka świetnie opisuje emocje bohaterów. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *