Kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tytuł „Małga, córka Kubiaków” zaintrygowała mnie tytułowa bohaterka. Nazwisko kojarzyło mi się z Zygmuntem Kubiakiem, autorem książki „Mitologia Greków i Rzymian” czytaną, po to by porównać ją z wersją „Mitologii” Jana Parandowskiego. Tymczasem Małga to tak naprawdę Małgorzata, córka poety Tadeusza Kubiaka. Czy w XXI wieku czytane są jeszcze jego wiersze? Owszem wciąż w antologiach popularne są utwory dla dzieci. Kiedy jednak poznamy historię tej rodziny zrozumiemy, że historia tej rodziny niekoniecznie jest opowieścią dla najmłodszych.
Książka Marty Konarzewskiej „Małga, córka Kubiaków” jest wywiadem rzeką. Opowieść snuje osoba, która nijak nie przypomina statecznej starszej pani, za którą młodzi ludzie mogliby ją uważać. Urodziła się w 1950 roku w Warszawie. Kojarzy się to z mrocznym czasem w naszych dziejach. Jednak bohaterka książki nie urodziła się w zwyczajnej rodzinie. Jej ojciec był już wtedy znanym poetą. Człowiekiem, który należy do warszawskiej bohemy. Dziewczynka od początku żyje w świecie zupełnie innym niż większość. Jaki on jest?
Małgosia szybko staje się Małgą. Od wczesnego dzieciństwa czuje się dorosła i odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale również za rodziców. Ojciec nadużywa alkoholu, natomiast mała dziewczynka ogląda wszystko, co wokół niej się dzieje. My również zaglądamy do tej rzeczywistości i widzimy, jak wiele przeszła córka Kubiaków. Małżeństwo rodziców się rozpada, dziecko zostaje w zasadzie porzucone, ponieważ trafia do szkoły z internatem kształcącej dzieci dyplomatów. Po jakimś czasie Małga wraca do matki, ale ta choruje na schizofrenię. Dziewczyna musi się nią zajmować.
Podczas lektury wywiadu, widzimy osobę bezkompromisową. Nie jest to łatwa lektura, gdyż Małga nie opowiada o sobie w sposób chronologiczny, a jej relacja może budzić przerażenie. Zwłaszcza, gdy wyobrazimy sobie, czego doświadczyła w dzieciństwie i później. Nawet o intymnych sprawach artystka wyraża się bez tabu. W latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku Małga ucieka z własną córką za granicę. Zbyt ceni sobie wolność, by żyć w szarym PRL-u.
W książce zobaczymy historię córki Tadeusza Kubiaka, ale też samego poetę. Oglądamy niezwykle silne więzi, jakie łączyły Małgę z ojcem. Widzimy, że ojciec jest postacią bardzo ważną dla bohaterki książki. Choć mogła go znienawidzić, to nic takiego się nie dzieje. Wręcz odwrotnie, nawet teraz córka Tadeusza Kubiaka chciałby, żeby przywrócić odpowiednią rangę tej twórczości. Dzięki książce tak się dzieje, ponieważ będziemy mieli też okazję zajrzeć do poezji Kubiaka. Marta Konarzewska na początku każdego rozdziału wprowadza teksty będące fragmentami dyskusji literatów z archiwum ZLP i poezji Tadeusza, będą też fragmenty jego listów.
Ze wspomnień tytułowej postaci wyłania się ciekawy obraz czasów, w których dorastała tytułowa Małga. Z jednej strony szary PRL, która kontrastuje z życiem światowej bohemy artystycznej, z którą również zetknie się córka Kubiaków. A jednak wraca po latach do Polski, choć przecież jest tak niezależną osobą, że nikt by jej nie zmusił, gdyby tego nie chciała. Kiedy śledzimy tę historię, szybko zdajemy sobie sprawę, że słowa, jakie płyną z tego wywiadu, to też jest pewnego rodzaju kreacja. W końcu mamy do czynienia z niezwykłą artystką i właśnie taką osobę widzimy. Kogoś, kto nie wpisuje się w żaden schemat, choć ów wybór wcale nie oznacza łatwej drogi. Warto ten głos poznać.