„Anne z Zielonych Szczytów” – Lucy Maud Montgomery

Anne z Zielonych Szczytów, Lucy Maud MontgomeryNie spodziewałam się, że najgorętszym tytułem tej zimy będzie powieść Lucy Maud Montgomery. Jaka książka tej pisarki wywołała nie burzę, a tajfun krytyki? Okazało się, że chodzi o „Anne z Zielonych Szczytów”, do tej pory znaną jako „Ania z Zielonego Wzgórza”.  Nie sądziłam, że powieść polecana nastolatkom może wzbudzić tak wielką lawinę emocji u dorosłych czytelników. Wydawcy chyba nie spodziewali się aż tak gorących reakcji ze strony odbiorców. Ciekawe jednak, czy ktoś pytał młodych czytelników o zdanie? To przecież oni będą przede wszystkim czytali ten tytuł.

Za najnowszym tłumaczeniem “Anne of Green Gables” stoi Anna Bańkowska. Jest tą osobą, która włożyła kij w mrowisko. Ceniona translatorka literatury anglojęzycznej ma na swoim koncie ponad sto przekładów prozy, poezji i dramatów. Anna Bańkowska postanowiła dać czytelnikom przekład, który będzie najbliższy oryginałowi.

Podczas wywiadów tłumaczka naświetliła sprawę w ten sposób, że Ania wcale nie mieszkała na wzgórzu, ale w domu z zielonymi szczytami. Takich błędów, które powielano od pierwszego przekładu, jest znacznie więcej. Małgorzata Linde w oryginale nazywa się Rachel Lynde. Anna Bańkowska została przy anglojęzycznych imionach. Dlatego Ania stała się Anne, a Maryla Marillą.

Tłumaczka nie wdaje się w przepychanki słowne na forach internetowych, nie daje się sprowokować i wszystkim oburzonym wyjaśnia, że ktoś musiał wykonać tę nieprzyjemną robotę i dać czytelnikom właśnie taką nową wersję książki Lucy Maud Montgomery. Zgodną ze współczesnymi zasadami tłumaczenia. 

Anna Bańkowska zadbała o każdy szczegół, który pojawił się w powieści Lucy Maud Montgomery. Nawet nazwy roślin zostały przetłumaczone zgodnie z oryginałem. Zaskoczyło mnie, że krople walerianowe, które przez przypadek tytułowa bohaterka dodała do tortu podczas spotkania z pastorem i jego żoną, tak naprawdę były anodyną, czyli płynem na ból stawów. Ponadto w najbardziej znanym tłumaczeniu Rozalii Bernsteinowej historia uległa skróceniu i została dostosowana do polskich realiów. Był początek XX wieku. Teraz otrzymujemy wersję przetłumaczoną z oryginału, bez skracania i dodatkowego umoralniania.

Nie będę streszczać historii Anne, ponieważ wielu z nas ją zna. Wszyscy ci, którzy będą mieli okazję sięgnąć po nią po raz pierwszy, dobrze gdyby wybrali właśnie tę współczesną wersję tłumaczenia. Powieść Lucy Maud Montgomery w przekładzie Anny Bańkowskiej po prostu bardzo dobrze się czyta. Zrozumiały i przystępny język jest zaletą, gdyż może sprawić, że kolejne pokolenia będą tak samo uwielbiały Anne, jak przez ostatnie sto lat. Powieść znajduje się na liście lektur uzupełniających w szkole podstawowej. Wybór tej wersji będzie zrozumiały i przyjemniejszy w odbiorze dla uczniów. Dlatego warto zaproponować młodzieży „Anne z Zielonych Szczytów”, a nie „Anię z Zielonego Wzgórza”. To może też przyczynić się do tego, że młodzi odbiorcy, po lekturze książki w najnowszym tłumaczeniu, mogą mieć ochotę na sięgnięcie po kolejne części. Wszystko przez to, że Anna Bańkowska potrafiła oddać historię w atrakcyjny sposób. Ania w tłumaczeniu Berensteinowej po kilkukrotnej lekturze już mnie nie bawiła, a Anne okazała się znacznie bardziej zabawna. Anna Bańkowska pracuje nad kolejnymi częściami i jeszcze w tym roku będzie można sięgnąć po przełożoną na nowo “Anne z Avonlea” i “Anne z Redmondu”. 

  1. Przyzwyczajenie druga naturą człowieka… Tak to jest, kiedy zmienia nam się coś, co dobrze znamy, a Ania to przecież dla wielu osób powieść kultową. Osobiście czytałam ją tak dawno temu, że pewnie nie zauważyłabym zmian, poza najbardziej oczywistymi. Teraz, po tym szumie, sama jestem zaintrygowana i zastanawiam się, czy nie zrobić sobie re-read po latach.

    • Odświeżyłam sobie tę książkę i było warto. Najtrudniej jest z tytułem, ale szybko się człowiek przyzwyczaja do zmian. Natomiast pewne różnice w tłumaczeniu są łatwe do wyłapania, nawet po wielu latach. Zyskał język, który stał się bardziej przystępny i zrozumiały dla młodych czytelników, a to przede wszystkim oni będą sięgali po nowe tłumaczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *