Kiedy myślę o Marii Skłodowskie-Curie, mam wrażenie, że to osoba bez istnienia której świat byłby zupełnie inny. Wszyscy o niej słyszeli i znają jej dokonania. Sama zresztą chodziłam do szkoły jej imienia. Jaka jednak była prywatnie, jako matka, córka, żona, nauczycielka? Jaką cenę zapłaciła za swoją tytaniczną pracę? Wszystkie biografie, jakie czytałam były skierowane do młodszych czytelników. Poznałam też powieść Magdaleny Niedźwieckiej pt. „Maria Skłodowska-Curie”. Ponadto o słynnej noblistce nakręcono filmy i seriale. Jednak książka biograficzna „Maria Curie” jest inna. Została napisana przez córkę noblistki, Ewę Curie i wydana w 1937 roku, cztery lata po śmierci Marii.
Pierwsze polskie wydanie zostało opublikowane rok po francuskim. Nic dziwnego. Dwukrotna laureatka Nagrody Nobla ważna jest do dzisiaj dla wielu Polaków. Jednak autorka pisząc biografię, chciała stworzyć tekst nie dla jednej nacji, a dla wszystkich. Dzięki temu, nawet po tylu latach, nie ma w tej książce niejasności dotyczących tła historycznego. Ewa Curie opisuje dzieciństwo Marii i przybliża czytelnikom sytuację Polaków żyjących pod zaborami. Dzięki temu tekst jest zrozumiały nawet dla współczesnych czytelników, którzy nieszczególnie interesują się historią Polski.
Dla Ewy Curie ważne było, aby dokładnie opisać trudy, z jakimi musiała zmagać się rodzina Skłodowskich, by poradzić sobie z szarą rzeczywistością. Widzimy niezwykle zdolne dzieci, które od początku są świadome, że by sobie poradzić, muszą zdobyć wiedzę i wykształcenie. Nikt z początku nie zauważa wyjątkowości Marii, która np. przeprasza rodziców, że bez ich wiedzy nauczyła się czytać u boku siostry. Nie miała z tym najmniejszego kłopotu, mimo że miała tylko cztery lata. Szybko zdobyła pełne wykształcenie, jakie mogła zdobyć panna żyjąca w Warszawie. O studiach nie mogła marzyć, nie tylko dlatego że była kobietą, ale również ze względu na brak odpowiedniego funduszu. Wyjechać na uczelnię za granicę mogły tylko te młode dziewczęta, które było na to stać.
Autorka biografii przybliża czytelnikom trudną walkę Marii Skłodowskiej o wykształcenie. Mimo braku pieniędzy, w trudnych i surowych warunkach, dziewczyna osiąga swój cel i zdobywa wykształcenie. Nic nie wskazywało jednak na to, że taka osoba jak Mania dotrze na sam szczyt. Tam, gdzie wielu innych naukowców nigdy nie trafi. Jak to możliwe, skoro nigdy nie miała ochoty z nikim rywalizować i nigdy nie ścigała się o żadne ważne stanowisko? Jakie cele stawiała sobie panna Maria, a potem młoda studentka?
Dzięki listom, do których miała dostęp Ewa Curie, mamy okazję zobaczyć perspektywę samej bohaterki książki. Wyłania się z tej opowieści obraz nieco wyidealizowany. Autorka pomija niektóre sprawy osobiste. Zbierając materiały do książki zwracała uwagę na zdanie rodziny. O skandalu, jaki wywołał jej romans z żonatym fizykiem Paulem Langevinem, ledwie wspomina. Jednak o innych kontrowersyjnych kwestiach pisze wyraźnie. Choćby o przepracowaniu matki, początkowo nieświadomym narażaniu się na niebezpieczeństwo wywołane napromieniowaniem. Powstaje obraz ciekawy, zwłaszcza, gdy chcemy zobaczyć jaką była matką, jak reagowała Maria Curie na nagrody. Otrzymujemy odpowiedzi na pytanie, dlaczego państwo Curie nie zdecydowali się na opatentowanie swoich odkryć?
Ewa Curie pokazuje matkę pochłoniętą pasją i pracą. Widzimy, jak wiele Maria poświęciła w imieniu nauki. Ta ostatnia była jej największą miłością. Nie chodziło o zaszczyty, bogactwo, tylko rozwój wiedzy. Dzięki książce dostrzegamy wszystkie te wyrzeczenia. Kobieta, która wyprzedziła epokę, nie zaznała zbyt wielu przyjemności i wygód w swoim życiu. Jednak dzięki książce dostrzegamy jej ludzkie oblicze, zastanawiamy nad tym, ile musiało ją to wszystko kosztować, a także co mogły czuć jej córki, gdy matka oddawała się ciężkiej pracy. Ewa Curie napisała tę biografię w pewnym sensie w hołdzie swojej matce. Trudno zatem o bezstronność. Jednak podczas lektury czytelnik zobaczy, że córka pisze również o bardziej niewygodnych sprawach, choć trzeba się niekiedy ich domyślać, czy zwracać uwagę na podteksty a potem przypisy.
Dla wielu czytelników istotne będzie to, że książkę czyta się z przyjemnością, ponieważ pod względem literackim nie można jej niczego zarzucić. Wręcz odwrotnie, mamy do czynienia ze świetnie napisaną biografią, zresztą Ewa Curie w 1937 roku otrzymała za nią amerykańską nagrodę National Book Award. Kilka lat później książka została zekranizowana. Warto dodać, że najnowsze wydanie zostało wzbogacone o fotografie, dodano też usunięte wcześniej fragmenty, a także pominięte fragmenty listów. Polskiego przekładu dokonała Hanna Szyllerowa, ale po latach został on uzupełniony przez Agnieszkę Rasińską-Bóbr.