Nie należę do znawców twórczości H. P. Lovecrafta, zauważyłam jednak, że popularność tego pisarza stale rośnie. Uznawany jest za prekursora fantastyki naukowej, a jako twórca mitologii Cthulhu doczekał się również naśladowców. Nakręcono sporo filmów na podstawie jego opowieści, ale twórczość Lovecrafta wpłynęła również na inne dziedziny kultury. Nic dziwnego, że wielu pisarzy nawiązuje do tej świata wykreowanego przez tego wybitnego pisarza. Jednak August Derleth, autor zbioru opowiadań „Maska Cthulhu”, zajmuje tu szczególne miejsce.
Nie kto inny, jak właśnie August William Derleth, zasłużył się w dziejach literatury, jako pierwszy wydawca i promotor Lovecrafta. To jednak nie jedyna jego zasługa. Korespondował z pisarzem, był jego przyjacielem. Oprócz tego Derleth stworzył termin „mitologia Cthulhu”. Dla wielu zaskoczeniem było, że ten sam człowiek okazał się… oszustem. Niektóre opowiadania tworzył na podstawie notatek Lovecrafta, a potem podpisywał, jako ich wspólne dzieło, a także nieco modyfikował mitologię stworzoną przez przyjaciela.
Z tą wiedzą na zbiór opowiadań „Maska Cthulhu” spojrzymy nieco inaczej, choć sam August Derleth od początku pisze, że jedynie nawiązuje do świata mitologii stworzonej przez Lovecrafta. Tylko pierwsze opowiadanie „Powrót Hastura” powstawało jeszcze za życia Howarda Philipsa i tu Derleth dodał, że pisząc je, kierował się wskazówkami przyjaciela. Wszystkie pozostałe teksty powstawały po 1936, na przestrzeni dwóch dekad. August Derleth podkreślał, że tworzył je „w hołdzie dla twórczej wyobraźni H. P. Lovecrafta”.
Otrzymujemy sześć opowiadań, w których widać wyraźnie nawiązania do świata wykreowanego przez H. P. Lovcrafta, choć nie brakuje tutaj oryginalności. Jednak jak to się zdarza w przypadku autorów, którzy kimś się inspirują, August Derleth podaje nam swoje historie w pewnym nasyceniu, dodając ilość pewnych elementów, których u Lovecrafta byśmy nie znaleźli. Może Derleth chciał, by było bardziej niesamowicie i groźnie?
Czytając te teksty zauważymy pewien schemat, którego trzyma się autor. Bohaterowie trafiają do domu, które często dziedziczą i wokół nich zaczynają się dziać niezwykłe rzeczy. W ten sposób krok po kroku zbliżają się do tajemnej i niezwykle niebezpiecznej wiedzy. Prowadzi ona do istot takich jak Cthulhu, Azathot, Shub-Niggurath. Te niesamowite byty posiadają niewyobrażalne moce. Kiedyś wiedza o tych isototach dostępna była przodkom bohaterów, teraz oni sami odkrywają, jak potrafią być groźne.
„Maska Cthulhu” wprowadza czytelników w klimat tak uwielbiany przez miłośników prozy H. P. Lovecrafta. Historie zostały skonstruowane, by trzymać czytelnika w napięciu, groza cały czas narasta. Opowiadania, które autor wydał w 1958 roku, okazały się interesujące, przyjemne w odbiorze. August Derleth w sposób jasny określił swoje inspiracje, więc w tym przypadku nie ma mowy o podszywaniu się pod Lovecrafta. Miłośnik mitologii Cthulhu dzięki tym tekstom nie tylko poznaje historie, które osadzone są w lubianym przez niego świecie przedstawionym. Dodatkowo ma okazję na to, by porównać sobie, w jakim stopniu Derleth korzystał z twórczości swojego przyjaciela, a na ile potrafił być oryginalny. Trzeba jednak oddać honor autorowi, ponieważ za sprawą jego opowiadań zapoznajemy się z wartościową literaturą, ciekawą nie tylko dla fanów mitologii Cthulhu, ale również dla miłośników dobrze skonstruowanej i godnej uwagi prozy. Wydawnictwo IX zdecydowało się na wzbogacenie zbioru posłowiem Mikołaja Kołyszki, co było świetnym posunięciem, gdyż dzięki temu wiele można się dowiedzieć o roli Augusta Derletha w promowaniu twórczości H. P. Lovecrafta.