„Mój rower” – Dashka Slater

Mój rower, Dashka Slater

Jazda na rowerze jest bardzo ważną umiejętnością. Pamiętam do dziś, jak przesiadałam się z trójkołowca na większy, zwyczajny rower. Początkowo dołączone były do niego dodatkowe kółka, żeby się nie przewracać. W pewnym momencie rodzice zdecydowali, że czas je odkręcić i nauczyć się jeździć na dwóch kołach. Nie było to jakieś trudne zadanie. Pamiętam jednak, jak trudno było mojemu młodszemu bratu przekonać się do takiej wersji jazdy. Nie chciał dwukołowca i już. Wtedy nie było książek takich jak „Mój rower” Dashki Slater. Z pewnością ta nauka odbyłaby się z mniejszym stresem dla obu stron.

Kayla, główna bohaterka książki pt. „Mój rower”, jedzie z tatą po nowy pojazd. Taki dla starszych dzieci. Poprzedni rowerek był jak kucyk, który wypuszczony został na pastwisko. Przyszedł bowiem czas na prawdziwego rumaka. Dziewczynka nazwie go Dziki Błękit. Niebieski rower trzeba przygotować, by Kayla mogła na niego wsiąść. Tata zabiera córeczkę do parku. Tam są odpowiednie warunki do nauki jazdy.

Jak przebiega ta lekcja? Wszystko można przeczytać, ale również zobaczyć za sprawą ilustracji Laury Hughes. Dziecięca wyobraźnia sprawia, że rower rzeczywiście zamienia się w rumaka. Dwukołowiec w pewnym momencie nawet zostawia za sobą cień konia. Za chwilę stanie się prawdziwym Dzikim Błękitem. Wspaniałym koniem, który przemierza bezkresną przestrzeń, ale potrafi też zrzucić jeźdźca.Mój rower, Dashka Slater

Tata dziewczynki wraz z córką porównuje rower do żywej istoty. Nauka jazdy przebiega dzięki temu znacznie łatwiej. Kayla jednak nie boi się wsiadać na rower. Wie, że wszystko opanuje stopniowo. Dzieje się tak za sprawą wsparcia ze strony rodzica, który pomaga, nie irytuje się, ale też nie wyręcza. Dziewczynka jest zdeterminowana. Chce nabywać nowe umiejętności i nie poddaje się. Ćwiczy tak długo, aż przestaje się chwiać i może ruszyć sama, przed siebie.

Daska Slater daje młodym czytelnikom piękną opowieść. Taką, w której ważna jest wyobraźnia. Ona sprawia, że zwykły niebieski rower zamienia się w pieknego rumaka. To ożywienie pozwala małej dziewczynce oswoić się z lękiem. Kayla szybko uczy się jeździć, gdyż ma na to ochotę i nie poddaje się łatwo, ponieważ nie każdy posiada Dziki Błękit, czyli pięknego nieokiełznanego konia. To on pozwala na odkrywanie nowych przestrzeni.Mój rower, Dashka Slater

Myślę, że „Mój rower” jest idealną książką dla maluchów, które chcą nauczyć się jeździć na rowerze. Tu zobaczą, co na nie może czekać i że nie jest to nic strasznego. Historia pozwala oswoić się z myślą o jeździe, ale też o tym, z jakimi wiąże się to uczuciami. Dziecko zobaczy, że to wcale nie jest takie trudne, ale wiele daje, np. poczucie wolności. Trzeba jednak się zmotywować, a porównanie nauki jazdy na rowerze, do jazdy na dzikim koniu to również świetna metoda, by nabrać ochoty na wyjście na rower. Obcy kawałek metalu z kółkami staje się żywym przyjacielem, z którym można zdobywać nowe przestrzenie.

  1. Dużo miłych wspomnień przywołał u mnie Twój tekst. Ja miałem jeszcze etap pośredni, gdy ojciec te boczne kółka przykręcił tak, że dotykały one ziemi tylko wtedy, gdy rower się przechylił. Nauczyłem się zresztą jeździć na tyle wcześnie, że czegoś takiego jak nauka zwyczajnie nie pamiętam. Ale zdałem sobie sprawę, jak ważną rzeczą był dla mnie w dzieciństwie rower. I był oczywiście zarówno koniem, jak i statkiem kosmicznym 🙂

    • Rzeczywiście, też sobie przypominam. Podobnie, jak zabawę w kałuży, gdy blokowało się te boczne kółka, a główne koło w rozpryskiwało dookoła błotko. Ciekawe, dlaczego rodzicom nie podobało się, jak wyglądałam po powrocie z takiej zabawy? Oczywiście najlepiej wychodziła ta zabawa, gdy rower nie miał błotnika 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *