„Nazistki” – Paul Roland

Nazistki, Paul RolandKsiążka Paula Rolanda pt. „Nazistki” pokazuje czasy, w których do władzy doszedł Hitler, ale z perspektywy kobiet. Jak wyglądała sytuacja Niemek w latach trzydziestych i czterdziestych ubiegłego wieku? Które kobiety znalazły się na samym szczycie, blisko dyktatora i dlaczego? Niektóre z nich szczerze wierzyły w nazizm i aktywnie działały na rzecz tej ideologii, choć otrzymywały jedynie obietnicę władzy. Jak Hitler traktował obywatelki III Rzeszy i co stało u podstaw takiej postawy? Na te pytania próby odpowiedzi dokonał Paul Roland w książce „Nazistki”.

Autor zaczyna opowieść od kobiet Hitlera. Dlaczego dyktator poślubił Ewę Braun dopiero przed samobójczą śmiercią? Czy w jego życiu były również inne kobiety? Dlaczego miał lęk przed bliskością? Adolf Hitler twierdził, że jego żoną jest III Rzesza, więc nie może poślubić żadnej kobiety, inaczej by stracił poparcie swoich zwolenniczek. Jednak autor wyjaśnia, co tak naprawdę oznaczał ów wybór, powołując się na wypowiedzi psychologa Henry’ego Murraya. Jednak Niemki były tak wpatrzone w charyzmatycznego przywódcę, że nie chciały dostrzegać jego wad.

Zasadą, którą przywrócił Hitler było hasło: Kinder, Küche und Kirche. Mimo to wiele kobiet ślepo go popierało. Miały się realizować w tych trzech aspektach, czyli traktowane były przedmiotowo. Ich zadanie polegało na rodzeniu aryjskich dzieci, byciu dobrymi żonami nazistów. Ich rola była ograniczona, ale znalazły się i takie, które można nazwać zbrodniarkami. Autor wspomina strażniczki obozów koncentracyjnych, które po wojnie zostały skazane na śmierć za swoje czyny.

Widzimy też kobiety, które twierdziły, że nic nie wiedziały o zbrodniach systemu. Tak się tłumaczyły sekretarki pracujące w bliskim kręgu Hitlera. Inne, jak Magda Goebbels, wierne ideologii były do samego końca. W maju 1945 roku żona Goebbelsa popełniła samobójstwo, a wcześniej otruła sześcioro swoich dzieci.

Tytuł książki sugeruje, że będziemy mieli do czynienia wyłącznie z kobietami, które poparły nazizm. Paul Roland wspomina również o tych, które walczyły z faszyzmem. Najłatwiej było pozostać bierną. Jednak Lilly Wust czy Maria Nickel potrafiły w samym sercu nazistowskiego świata pomagać Żydom.

Książka „Nazistki” nie jest pozycją zbyt obszerną. Na nieco ponad 250 stronach autor postanowił przybliżyć historię nazizmu, ale z perspektywy płci żeńskiej. Widzimy, że kobiety nie mogły cieszyć się równouprawnieniem, w III Rzeszy traktowane były jako dodatek do mężczyzn. One miały zajmować się domem i rodzić dzieci. W czasie wojny taka sytuacja była trudna do realizacji, w związku z faktem, że potrzebne były ręce do pracy w fabrykach, bo przecież większość mężczyzn znalazła się w armii. Paul Roland przybliża problem, a jego książka może stać się podstawą do zapoznania z tematem. Większość z osób, które pojawiły się w książce, są doskonale znane miłośnikom historii. Jednak zadaniem tego tytułu jest zaciekawienie czytelnika tematem.

Po lekturze „Nazistek” możemy poczuć pewien niedosyt. Otrzymujemy przede wszystkim szkice postaci, bez zagłębiania się w ich psychologię. Na to trzeba znacznie więcej miejsca. Sama miałam okazję przypomnieć sobie pewne kwestie związane z historią III Rzeszy, bo przede wszystkim chodziło mi o to, by sobie odświeżyć i usystematyzować wiedzę. Otrzymałam publikację popularyzatorską, która ma za zadanie zainteresować odbiorcę tematem i tak właśnie się dzieje podczas lektury tej książki. Zobaczymy nazizm zarówno z perspektywy zwyczajnych kobiet, jak i tych które znalazły się blisko władzy.

  1. Fakt, autor ledwo musnął zagadnienie – jeśli masz ochotę na głębszą analizę problematyki, polecam „Sprawczynie” Kathrin Kompisch – pisze ona gruntownie i dogłębnie o roli kobiet w machinie nazistowskiej i w ogóle w III Rzeszy.

    • Dzięki za polecenie, słyszałam już o „Sprawczyniach”, ale nie udało mi się po nie sięgnąć. Za o na półce już czekają: „Furie Hitlera” Wendy Lower.

  2. Z tego co piszesz, wnoszę, że książka jest przeznaczona dla osób, chcących się zaznajomić w temacie.
    Nie tak dawno bo ledwie dzień temu pisałam o książce Aleksiejewicz: „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”. To co w dwójnasób cenne to wprowadzenie, i autonomia życiopisania książki.

    • Książka „nazistki” wprowadza w temat, ale osoby zainteresowane tą tematyką z pewnością sięgną po kolejne publikacje, a jest ich całkiem sporo.
      Co do tytułu Aleksiejewicz, to zdecydowanie się zgadzam, że otrzymujemy niezwykle wartościowy reportaż. 🙂

      • Jest jeszcze książka wprowadzająca, o Goebbelsie, tytuł zwodniczy, ale dla osób, chcących się zapoznać z tą tematyką, jak najbardziej. „Narcyz. Goebbels. Biografia”.

        • Polecam również „Dzienniki” Goebbelsa – trzy opasłe, ale też wiele mówiące o samym autorze tomy w opracowaniu E. C. Króla.

          • Jest jeszcze „Magda” o żonie Ministra Propagandy III Rzeszy, ale myślę, że to w duchu wprowadzenia. Myślę, bo sama jej nie czytałam. W „Narcyzie” jest wiele odwołań do dzienników, chyba straciłam ochotę na czytanie ich, po tej lekturze, ale z chęcią przeczytam o innych Twoich poleceniach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *