Dlaczego samobójstwo tak bardzo nas intryguje? O tym motywie literackim napisano już wiele rozpraw naukowych. Z najsłynniejszych dzieł, w którym się pojawia, wystarczy sobie przypomnieć „Cierpienia młodego Wertera” Goethego, czy niektóre teksty polskiego romantyzmu. Natomiast w książce „Subtelny urok samobójstwa” Judith Claire Mitchell widzimy inną perspektywę. Tutaj samobójstwo postrzegane jest jako klątwa. Starotestamentowa kara, która przechodzi do trzeciego i czwartego pokolenia, za niegodziwość ojców.
Trzy siostry: Lady, Vee i Delph żyjące w Nowym Jorku pod koniec XX wieku postanawiają odebrać sobie życie. Ustaliły datę na ostatni dzień 1999 roku. Dlaczego chcą popełnić samobójstwo? Zdecydowały się na napisanie ostatnich słów, ale w tych zapiskach cofają się do historii swojego rodu. Dowiadujemy się, że ich pradziadek był niezwykle uzdolnionym fizykiem. Zasłużył się dla ludzkości odkrywając wiele, ale najważniejsze z nich, okazało się zgubne. Wymyślił gaz bojowy, którym uśmiercano żołnierzy w czasie pierwszej wojny światowej, a potem użyto go (po pewnej modernizacji) w komorach gazowych.
Odkrycie okazało się być zgubne dla całej rodziny, bo ostatnie kobiety z tego pokolenia twierdzą, że to przez tę winę nad rodziną zawisła boska klątwa. Zaczęło się pasmo tragedii, związanych z odbieraniem sobie życia. Kobiety stworzyły nawet listę, na której umieściły sześć członków rodziny. Z czasem okaże się, że nie wszystko było tak oczywiste i jasne, jak im się wydawało na początku.
Dzięki książce „Subtelny urok samobójstwa” przenosimy się do czasów, kiedy dokonywano odkryć najważniejszych dla współczesności. Na początku XX wieku następuje niezwykły rozwój nauki. Poznamy przyszłych noblistów, ale nie tylko ich odkrycia, ale to jakimi mogli być ludźmi. Pradziadek Lenz przyjaźni się z samym Einsteinem, jednak te postacie poznamy z perspektywy kobiet. Żony tych naukowców również były niesamowitymi umysłami, jednak nie miały szans, by się wykazać. Musiały się poświęcać, a jeśli chciały kariery naukowej, to rzucano im kłody pod nogi. Najpierw nie mogły studiować, potem miały wybór: albo rodzina, albo nauka.
Jednak światły umysł może się okazać zgubą. Z jednej strony naukowcy dokonują niezwykłych rzeczy, z drugiej bywają one wykorzystywane do zagłady istot ludzkich. Geniusz dostrzega tę drugą stronę medalu, ale wtedy zazwyczaj jest już za późno. Początek dwudziestego wieku to również okres nierówności społecznych, antysemityzmu, braku równych praw dla kobiet. Na wiele spraw nie mają wpływu, ale ci najodważniejsi potrafią wytyczać nowe szlaki.
Pod koniec XX wieku Lady, Vee i Delph wcale nie są bardziej szczęśliwe, niż ich babki. Lady dowiaduje się, że wkrótce umrze na raka. Dlatego bardzo mocno związane z nią siostry, postanawiają również popełnić samobójstwo. Ich więź jest niesamowicie silna. Mają tylko siebie. Dzięki ich wspomnieniom poznamy też te trzy historie.
Narracja w książce „Subtelny urok samobójstwa” prowadzona jest w sposób mieszany. Często jest trzecioosobowa, ale zmienia się co jakiś czas na pierwszoosobową. Niekiedy trudno się domyślić, czyj głos słyszymy. W pewnym momencie wypowiada się też kuzyn kobiet. Poznajemy historie nieszczęśliwych i samotnych kobiet. Doskwiera im brak miłości, ale też nie zawsze potrafią zdecydować się na bliskość z drugą osoba. Dlaczego tak trudno im wybrać właściwie?
Ciekawe jest połączenie w powieści Judith Claire Mitchell przeszłości z teraźniejszością. Dzięki temu otrzymujemy szeroką perspektywę oraz intrygującą historię rodzinną. Nikt w rodu Alterów nie jest zwyczajny. Autorka tworząc tę fikcję literacką inspirowała się prawdziwymi postaciami historycznymi, dzięki czemu otrzymujemy bardziej wiarygodny obraz epoki. „Subtelny urok samobójstwa” najbardziej kojarzy się z „Przekleństwami niewinności” Eugnidesa, choć tutaj bohaterki są dojrzałe. Książka Mitchell nie jest powieścią wesołą, ale nie zabrakło w niej humoru, tego czarnego oczywiście. Trzy siostry potrafią być również zabawne, choć naznaczone tragiczną przeszłością swojej rodziny.
Motyw samobójstwa kojarzy mi się odruchowo z literaturą japońską – zarówno autorzy jak i bohaterowie książek z Kraju Kwitnącej Wiśni często sięgają po ten ostateczny środek.
„Subtelny urok samobójstwa” wydaje się całkiem interesujący – podoba mi się zarówno sam pomysł powieści jak i przyjęta forma narracji, która pozwala zaprezentować opisywaną historię z różnych perspektyw.
Rzeczywiście literatura japońska z tym motywem ma wiele wspólnego – w książce nawet się pojawi wątek azjatycki, choć w niezwiązany z samobójstwem.
Ta książka była naprawdę ciekawym literackim doświadczeniem. Mnie również na myśl przyszła powieść Eugenidesa, chociaż Alterówny raczej nie przypominają sióstr Lisbon. To inny typ bohaterek. Jestem bardzo ciekawa, co też Claire Mitchell pokaże nam następnym razem – jej styl niesamowicie przypadł mi do gustu i chętnie przeczytam kolejną powieść autorki 🙂
Tutaj wspólne są jedynie siostry, które wspólnie popełniają samobójstwo. Inna jest motywacja i postacie. mnie najbardziej zainteresował ów rys historyczny – możliwość poznania niezwykłych naukowców i tego, jak ich odkrycia wpłynęły na następne pokolenia.