„Obiad w restauracji dla samotnych” – Anne Tyler

Obiad w restauracji dla samotnych, Anne TylerAnne Tyler niewątpliwie należy do wybitnych pisarek amerykańskich. Do tej pory udało mi się poznać „Pożegnanie dla początkujących” – przed mną wciąż kilka tytułów wydanych w Polsce. Po prozie tej autorki można się spodziewać kilku rzeczy. Po pierwsze, że będą pokazywały społeczeństwo amerykańskie. A po drugie: tego, że zerkniemy do wnętrza bohaterów, którzy zostali przedstawieni w sposób niezwykle ciekawy i głęboki.

Gdybym miała się skupić na streszczeniu książki „Obiad w restauracji dla samotnych”, to historia, którą bym opisywała, brzmiałaby banalnie. Ot, niezbyt zamożna amerykańska rodzina, żyjąca w dwudziestym wieku, zostaje porzucona przez ojca. Pewnego dnia Beck stwierdza, że ma dosyć. Pakuje się i zostawia swoją żonę oraz troje malutkich dzieci. Obiecuje jedynie, że będzie co jakiś czas wspierał ich finansowo. Żadnej uwagi nie mogą się spodziewać z jego strony.

Kobieta zostaje zupełnie sama. Żyje z daleka od rodziny, ponieważ przez pracę Becka co chwilę się przenosili. Pearl nie informuje dzieci o tym, że ojciec się wyprowadził, chociaż one z czasem sobie to uświadamiają. Nawet w USA samotna matka ma trudno. Kobieta musi iść do pracy, a jednocześnie zadbać o dzieci. Zdana sama na siebie staje się nerwowa, wyładowuje się na potomstwie, ale przecież dąży do tego, by dać dzieciom wszystko co najlepsze i choćby odrobinę normalności.

Cody, Ezra i Jenny dorastają, usamodzielniają się. Najstarszy był w dzieciństwie łobuziakiem, teraz pracuje podobnie jak jego ojciec – przenosząc się z miejsca na miejsce. Pokorny Ezra staje się właścicielem „Restauracji dla samotnych”. Najmłodsza Jenny wybiera zawód lekarki. Kiedy rodzina co jakiś czas stara się spotkać na obiedzie w lokalu u Ezry, nigdy nie udaje się im dotrwać do deseru. Zawsze dochodzi do kłótni i rozdrapywania ran.

Historię poznajemy w retrospektywie, po kawałku. Pearl Tull u kresu życia wspomina, to co jej się przydarzyło. Opiekuje się nią Ezra. My zobaczymy, jak te same wydarzenia postrzegali członkowie rodziny, ponieważ opowieść została rozpisana na głosy. Niedoskonała pamięć zniekształca wydarzenia, a to co jednym wydaje się błahe, dla innych stanowi przełom. Dlaczego Cody widzi tylko to, co złe? Wciąż ma w sobie wiele złości, którą wyładowuje na matce. Nie może zrozumieć, dlaczego Ezra te same sprawy bagatelizuje? Każdy bohater ma swoje racje i niezabliźnione rany. Relacje w rodzinie są bardzo trudne. Jednak, czy kiedyś uda im się dojść do porozumienia?

Anne Tyler w książce „Obiad dla samotnych” w sposób niezwykle przejmujący opowiada zwykłą historię. O życiu, jakim wielu mogło doświadczyć. Rozbita rodzina, której każdy jej członek został naznaczony samotnością. Poznajemy winy bohaterów, ich wersje wydarzeń. Okazuje się jednak, że nie będziemy nikogo oceniać, czy jednoznacznie skreślać. Zaczniemy współczuć i zastanawiać się, dlaczego każdy z nich cierpi. Do tego pojawią się refleksje nad własną egzystencją. Dzięki świetnie napisanej powieści Anne Tyler „Obiad w restauracji dla samotnych” skupimy się nad problemem: czy ważniejsze jest rozdrapywanie ran, czy wybaczanie i próba porozumienia z najbliższymi? Warto przyjrzeć się dwudziestowiecznej amerykańskiej rzeczywistości, a jednocześnie poznać studium psychologiczne członków rodziny Pearl Tull.

  1. Historia skłania do refleksji, tylko z pozoru wydaje się banalna. Mam nadzieję, że każdy odnajdzie w niej cząstkę siebie, swoich rodzinnych zmagań, co skłoni do zmian.
    Bardzo chętnie przeczytam proponowaną przez Ciebie lekturę.

    • Właśnie – fakt, że można w którymś z bohaterów odnaleźć siebie, jest tu bardzo ważny. Z pewnością zmusza do refleksji.

  2. Brzmi bardzo ciekawie – retrospekcja, powracanie do przeszłości, te same obrazy, które stają się diametralnie różne, bowiem oglądane są z perspektywy różnych osób. Nie czytałem jeszcze żadnej książki autorki, ale widzę, że warto odnotować nazwisko 🙂

    • Po raz pierwszy sięgnęłam po Anne Tyler, gdy zobaczyłam, że jest laureatką Pulitzera, chociaż ostatecznie tej nagrodzonej książki jeszcze nie poznałam.

  3. Rany i blizny można tylko głaskać lub je rozdrapywać. Wszystko zależy od tego, w jakim stężeniu ból dominuje nad miłością, rozsądkiem i pragnieniem porozumienia. Na najgorszej pozycji stoi „kozioł ofiarny”. Bardzo chętnie przeczytam książkę, aby dokładnie poznać jej treść. Pozdrawiam serdecznie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *