Pan Kuleczka…

Pan Kuleczka– „Mamo, ale ja jestem za duża na takie bajeczki” – powiedziała niemal dorosła siedmiolatka i udawała, że nie słucha książki Wojciecha Widłaka „Pan Kuleczka”.

Za to czterolatek nie opuścił moich kolan aż do samego końca i oczywiście marudził, że skończyłam za szybko. Po przeczytaniu początku, to bardziej dorosłe dziecko zapomniało, że jest tak dojrzałe i co chwilę dopytywało – a to o imiona głównych bohaterów, a to o jakieś szczegóły. Bo jak się można już domyślać – „Pam Kuleczka” jest dla wszystkich i dla najmłodszych i dla tych trochę starszych.

Tytułowy jegomość posiada niezłą trzódkę: muchę, kaczkę i psa. Mieszka z nimi w mieście. Może już to wydawać się nieco dziwne, ale jeszcze bardziej zadziwia fakt, że Kaczka Katastrofa i pies Pypeć mówią. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że trzecie stworzonko – mucha Bzyk-Bzyk nic nie mówi, tylko lata i bzyczy.

Historie całej czwórki publikowane były w miesięczniku Dziecko. Doszło do wydania książki, potem następnej… Teraz mamy już ładnych kilka tomów, stronę internetową z grami i zabawami dla najmłodszych, informacjami o serii dla rodziców.

Czym się wyróżnia książka spośród innych, kierowanych do dzieci? Autor tworzy w pozornie realnym świecie, bajkowe postacie. Młodzi czytelnicy są zafascynowani opowieściami Widłaka. Do tego dochodzą ciekawe ilustracje. Bardzo kolorowe, ale z odpowiednim klimatem. No i dzieci wszędzie szukają muchy…  Pan Kuleczka jest mędrcem, nadzwyczaj spokojnym człowiekiem, który wszystko potrafi wytłumaczyć swoim podopiecznym, delikatnie ich naprowadzając, ku właściwym rozwiązaniom. Kaczka Katastrofa charakteryzuje się niezwykle wybuchowym temperamentem. Można ją porównać do dziecka ciekawego świata. Chce wszystko poznać, wszędzie wtyka nos – tzn. dziób – a z tym się wiążą problemy. Natomiast pies Pypeć jest mądry i spokojny. Charaktery tych dwojga próbuje równoważyć mucha.

„Pan Kuleczka” został napisany w ten sposób, że bardziej niecierpilwi, bądź początkujący słuchacze, otrzymują niezbyt długie historie. Ci bardziej zaawansowani mogą posłuchać wszystkich podczas jednej sesji. Tylko rodziców po jakimś czasie zaczyna boleć szczęka od zbyt intensywnego nią ruszania – czego jednak się nie robi dla dzieci… Na szczęście historie czyta się dobrze i łatwo. Są zabawne i posiadają ciekawy nastrój. No i uczą, że można interesować się światem, zaś pan Kuleczka wszystko spokojnie oraz zabawnie wyjaśni.

1 komentarz do “Pan Kuleczka…

  1. Pingback: „Chichotnik, czyli księga śmiechu i uśmiechu” – wybór Barbara Gawryluk | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *