Tym, którzy dzieciństwo mają już dawno za sobą, nie trzeba przypominać takich bohaterów jak Bolek i Lolek. Mówię o czasach, kiedy na dobranocki o dziewiętnastej czekało się cały dzień, bo o kanałach z kreskówkami nikt jeszcze nie słyszał. Przygody sympatycznych urwisów bawią najmłodszych od ubiegłego wieku, a bohaterowie są już kultowi. Nic dziwnego, że prócz bajek w telewizji, powstało również mnóstwo książek, komiksów, kolorowanek. Wprawdzie moje dzieci trochę wyrosły z takich opowieści, ale postanowiłam się przyjrzeć „Nowym przygodom Bolka i Lolka”, kiedy zobaczyłam nazwiska autorów, którzy napisali historie do tego zbioru. Okazało się, że nastoletni domownicy też się skusili. Czytaj dalej
Archiwa tagu: Wojciech Widłak
„Pan Kuleczka. Skarby” – Wojciech Widłak
Zetknęliśmy się z książką „Pan Kuleczka” Wojciecha Widłaka, kiedy dzieci były znacznie młodsze niż dziś. Od tamtej pory minęło już parę lat, a tomów o kaczce Katastrofie, psie Pypciu oraz muszce Bzyk-Bzyk jest już osiem. Choć wydawać by się mogło, że przecież nastoletnie pociechy nie będą chciały słuchać tych historii, to nic bardziej mylnego. Książka „Pan Kuleczka. Skarby” jest dla wszystkich. Ani najmłodsi, ani ci trochę starsi się nie zawiodą. Czytaj dalej
Pan Kuleczka i skrzydła
Tym razem już nie było haseł typu: mama ja jestem za duża na taką książkę. Padło zupełnie inne zdanie: „Kiedy przeczytasz nam znowu „Pana Kuleczkę”?
Oczywiście znam swoje dzieci, więc w zanadrzu miałam drugą część książki Wojciecha Widłaka „Pan Kuleczka. Skrzydła”. Jesteśmy w dalszym ciągu świadkami przygód niesamowitej czwórki przyjaciół. Nadal mamy psa Pypcia, muchę Bzyk-Bzyk, kaczkę Katastrofę oraz tytułowego bohatera.
Dla najmłodszych słuchaczy w książce nie ma rzeczy nadprzyrodzonych. No bo fakt, że pies i kaczka mówią ludzkim głosem to oczywiste i w pełni naturalne. Zwierzęta stanowią tu odpowiednik dziecięcych bohaterów i zachowań. Kaczka nadal ma wybuchowy charakter, psoci ile wlezie, pies zachowuje się melancholijnie i tylko mucha jest nieprzenikniona w swej naturze – choć nauczyła się mówić „nie”.
Cała czwórka pokazuje dzieciom, że można obserwować najbliższy, bo otaczający nas świat. Bohaterowie mają tu czas na to, by patrzeć co dzieje się za oknem, potrafią wybrać się na piknik pociągiem. Wszystko odbywa się bez pośpiechu, choć ze sporą dawką humoru. Pan Kuleczka nigdy nie popędza swej trzódki. Odpowiada spokojnie na wszystkie pytania, uczy i naprowadza na właściwą odpowiedź swych małych podopiecznych.
Katastrofa i Pypeć potrafią się kłócić, drzeć psy – to głównie specjalność kaczki. Jednak zdają sobie sprawę, że łączy ich coś szczególnego. Mogą poczuć tę więź, na przykład podczas powrotu z zakupów. Bohaterowie robią rzeczy, które nie są powszechnie popularne, a jednak każde dziecko świata chciałoby coś takiego przeżyć. Poszukiwanie skarbu, leżenie na łące, obserwownie kwiatków rosnących w doniczce, jazda pociągiem. Skoro na co dzień nie ma na to czasu, to świetnie jest dziecku o tym poczytać. No i można się pośmiać z zabawnych perypetii kaczki i Pypcia. Komizm sytuacyjny i słowny jest w tych opowieściach na wysokim poziomie. Tylko cztero i siedmiolaki domagają się więcej. Jeden tom ledwo się da podzielić na dwa wieczory… A maluchy wołają zgodnie – „Mamo jeszcze!”
Pan Kuleczka…
– „Mamo, ale ja jestem za duża na takie bajeczki” – powiedziała niemal dorosła siedmiolatka i udawała, że nie słucha książki Wojciecha Widłaka „Pan Kuleczka”.
Za to czterolatek nie opuścił moich kolan aż do samego końca i oczywiście marudził, że skończyłam za szybko. Po przeczytaniu początku, to bardziej dorosłe dziecko zapomniało, że jest tak dojrzałe i co chwilę dopytywało – a to o imiona głównych bohaterów, a to o jakieś szczegóły. Bo jak się można już domyślać – „Pam Kuleczka” jest dla wszystkich i dla najmłodszych i dla tych trochę starszych.
Tytułowy jegomość posiada niezłą trzódkę: muchę, kaczkę i psa. Mieszka z nimi w mieście. Może już to wydawać się nieco dziwne, ale jeszcze bardziej zadziwia fakt, że Kaczka Katastrofa i pies Pypeć mówią. Najbardziej zaskakujące jest jednak to, że trzecie stworzonko – mucha Bzyk-Bzyk nic nie mówi, tylko lata i bzyczy.
Historie całej czwórki publikowane były w miesięczniku Dziecko. Doszło do wydania książki, potem następnej… Teraz mamy już ładnych kilka tomów, stronę internetową z grami i zabawami dla najmłodszych, informacjami o serii dla rodziców.
Czym się wyróżnia książka spośród innych, kierowanych do dzieci? Autor tworzy w pozornie realnym świecie, bajkowe postacie. Młodzi czytelnicy są zafascynowani opowieściami Widłaka. Do tego dochodzą ciekawe ilustracje. Bardzo kolorowe, ale z odpowiednim klimatem. No i dzieci wszędzie szukają muchy… Pan Kuleczka jest mędrcem, nadzwyczaj spokojnym człowiekiem, który wszystko potrafi wytłumaczyć swoim podopiecznym, delikatnie ich naprowadzając, ku właściwym rozwiązaniom. Kaczka Katastrofa charakteryzuje się niezwykle wybuchowym temperamentem. Można ją porównać do dziecka ciekawego świata. Chce wszystko poznać, wszędzie wtyka nos – tzn. dziób – a z tym się wiążą problemy. Natomiast pies Pypeć jest mądry i spokojny. Charaktery tych dwojga próbuje równoważyć mucha.
„Pan Kuleczka” został napisany w ten sposób, że bardziej niecierpilwi, bądź początkujący słuchacze, otrzymują niezbyt długie historie. Ci bardziej zaawansowani mogą posłuchać wszystkich podczas jednej sesji. Tylko rodziców po jakimś czasie zaczyna boleć szczęka od zbyt intensywnego nią ruszania – czego jednak się nie robi dla dzieci… Na szczęście historie czyta się dobrze i łatwo. Są zabawne i posiadają ciekawy nastrój. No i uczą, że można interesować się światem, zaś pan Kuleczka wszystko spokojnie oraz zabawnie wyjaśni.