Życie nastolatki z wielodzietnej rodziny niekoniecznie jest usłane różami. Nawet jeśli rodzice nie zmagają się z kłopotami finansowymi, to problemem może okazać się brak czasu dla pociech. Zwłaszcza, gdy ta ostania nie potrafi wyrazić na głos własnych pragnień i nigdy nie wyraża swojego zdania. Wie, że i tak nikt jej nie usłyszy, albo nie potraktuje poważnie. Taka jest główna bohaterka książki „Po prostu ja” Jean Ure.
W domu dwunastoletniej Peachy zawsze jest głośno i wesoło. Tata posiada status celebryty, ponieważ prowadzi popularny program radiowy. Siostra Charlotte i brat Cooper są starsi od dziewczynki i świetnie znani w szkole, do której uczęszczają. Do Summerfield chodził również ich tata i chce, by Peachy dołączyła do starszego rodzeństwa zaraz po ukończeniu podstawówki. Również młodsza para bliźniąt, Fergus i Flora chcą tam trafić. Jest tylko jeden problem. Nikt nie pyta o zdanie środkowego dziecka. Rodzice wychodzą z założenia, że Peachy chce uczęszczać do Summerfield. A tymczasem nastolatka ma zupełnie inne życzenie. Tylko, czy będzie potrafiła je wyrazić na głos?
W rodzinie McBride’ów wszyscy są głośni i hałaśliwi. Inaczej by się nie usłyszeli i nie zrozumieli. Zaczyna się od ojca, który roztacza szum wokół własnej osoby. Podobnie zachowuje się czworo jego dzieci. Matka stara się trzymać nad wszystkimi pieczę, ale nie potrafi się podzielić na sześć części. Dlatego nie jest w stanie zauważyć, że coś dzieje się z jej córką, a nawet gdy coś podejrzewa, natychmiast odciągają ją od rozwiązania problemu, kolejne sprawy jej dzieci – takie niecierpiące zwłoki. W pewnym momencie Peachy mówi, że nie zamierza kontynuować rodzinnej tradycji i chce iść do takiej szkoły, gdzie nikt nie będzie jej znał. Nie podoba jej się łatka, którą przypięto McBride’om.
Peachy marzy o tym, żeby być sobą. By nikt za nią nie decydował, ani nie wrzucał jej do jednego worka z resztą rodziny. Dlatego udaje jej się przekonać rodziców, by zaczęła naukę w Świętym Sercu – szkole dla dziewcząt prowadzonej przez siostry zakonne. Ukrywa kim jest i nie przyznaje się do znanego taty. Szybko znajduje przyjaciółkę od serca. Taką, która potrafi wyrażać na głos swoje zdanie. Z tym Peachy nadal ma problem, więc nawet Millie nie zdradza z jakiego jest domu. Czy ów brak szczerości nie wpłynie na ich przyjaźń?
Historia „Po prostu ja” na pierwszy rzut oka wydaje się książką dla nastolatek. Tak naprawdę to opowieść o bohaterce, która poszukuje drogi, by wyrażać swoje zdanie. Nie potrafi być asertywna, ponieważ jako środkowe dziecko we wielodzietnej rodzinie, nigdy nie skupiała na sobie uwagi. Usunęła się w cień, gdyż reszta rodzeństwa posiadała większą siłę przebicia. Przyzwyczaiła wszystkich, że niczego nie chce, nie wypowiada własnych opinii. Tak długo tłumiła swoje uczucia, aż wreszcie stwierdziła, że czas powiedzieć dość. Dlatego książka Jean Ure jest dla każdego nastolatka, który czuje, że nie potrafi wyrażać jasno swoich uczuć.
Druga warstwa powieści dotyczy przyjaźni i tego, jakich nie popełniać błędów w relacji koleżeńskiej. Nastoletnia Peachy jest nadwrażliwa, skłonna do przesady i niewłaściwego interpretowania zachowań innych ludzi. Dzięki Millie uczy się porozumiewać z rówieśnikami, ale też głośno określać z czym się nie zgadza, albo czego pragnie. Po prostu uczy się być sobą, rozumieć swoje własne potrzeby. Również rodzice mogą wiele wynieść z tej książki, zobaczyć jak widzą świat dzieci, które są niedostrzegane, usunięte w cień.
Książka Jean Ure okazała się historią, którą moje dzieci uznały za wiarygodną. Bohaterka z jej problemami jest autentyczna. Czuje się samotna w dużej rodzinie. Rodzą się w niej kompleksy, ponieważ cała reszta jest w czymś genialna. Peachy nie docenia siebie, aż do pewnego momentu, kiedy zrozumie, że najważniejsze jest, by pozostać sobą.
haha, no tak! 😀 dziękuję bardzo! 🙂
Proszę bardzo. Pozdrawiam serdecznie. 🙂
Dziękuję! :*