Większość miłośników książek, najpewniej woli te tradycyjne, papierowe. Coraz częściej jednak warto mieć pod ręką czytnik książek. Na rynku jest sporo modeli, więc niekiedy trudno się na któryś z nich zdecydować. Króluje oczywiście Kindle Paperwhite, sama zresztą takiego posiadam. Przyczyna jest prosta, przede wszystkim mogę czytać nocą, zwłaszcza kiedy nie ma prądu, a takie sytuacje zdarzają się bardzo często. Wystarczy trochę większy podmuch wiatru, tak jak dziś. Wtedy warto uruchomić czytnik. O podróżach, czy bardzo ciężkich książkach papierowych nie wspomnę…
Postanowiłam sprawdzić urządzenie PocketBook Touch Lux 3, czyli takie dla bardziej wymagających użytkowników. Sześciocalowe, podświetlane, lekkie (208 g), z ekranem E-Ink Carta. Oznacza to, że można czytać zarówno w całkowitych ciemnościach, jak i w pełnym słońcu. Czytnik posiada przednie podświetlenie LED, które daje dodatkowy komfort oczom. Spokojnie można zabrać urządzenie na plażę, albo czytać wieczorem. Wystarczy tylko odpowiednio je ustawić.
PocketBook Touch Lux 3 obsługuje wszystkie najważniejsze formaty. Można kupować książki, nie martwiąc się, czy to EPUB, czy MOBI, ponieważ działają oba. W sumie urządzenie daje sobie radę aż z 18 formatami, czyta też pliki PDF. Sprawdziłam dwa pierwsze i działały nienagannie. Miłośnicy najnowszych nowinek technologicznych i młodsi użytkownicy z pewnością docenią takie usługi internetowe jak Dropbox, Send-to-PocketBook i PocketBook Sync. Za sprawą aplikacji ReadRate można natychmiast informować przyjaciół oraz znajomych o czytanych książkach, a także śledzić polecane przez nich lektury. Co kto lubi i potrzebuje. Byle tylko znaleźć się w zasięgu sieci, bo samo połączenie z nią nie jest trudne.
Zapomniałam dodać, że PocketBook Touch Lux 3 obsługiwany jest dotykowo. Sama nie do końca za tym przepadam, bo nie lubię zostawiać na ekranie odcisków palców. Dlatego właśnie bardzo doceniłam fakt, że można również korzystać z przycisków, które umieszczono poniżej ekranu. Do wyboru są cztery guziki, a ich obsługa jest nieskomplikowana.
Menu nie przysporzyło również większych kłopotów, choć nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z podobnym, więc musiałam się trochę przestawić. Byłam w stanie wgrywać nowe książki, choć za pierwszym razem przez przypadek wszystko usunęłam, ale potem już wiedziałam, czego unikać. Wprawdzie na zamieszczonym wyżej zdjęciu książki nie mają okładek, bo nie wgrywałam ich zbyt wiele. Nie zawsze czytam jedną do końca, a dopiero potem następną. W czytniku nie trzeba wyłączać jednej, żeby przejść do kolejnej. Tutaj można korzystać z kilku aplikacji i szybko przemieszczać się między kolejnymi książkami.
Kiedy znudzi się komuś czytanie w PocketBook Touch Lux 3 zagra w szachy, rozwiąże sudoku. Dla mnie istotne są czcionki, możliwość odpowiedniego ustawienia tekstu. Nad tym firma jeszcze powinna jeszcze trochę popracować, ponieważ mimo sporego wyboru, nie mogłam znaleźć takiej, którą najbardziej lubię, a nie znam się na tyle, by samodzielnie ją sobie zainstalować. Brakowało mi też odrobinę większego kontrastu. Wolałabym, żeby czcionki były bardziej ostre i ciemne.
Olbrzymim plusem Touch Lux 3 – moim zdaniem – jednak jest to, że urządzenie ułatwia czytanie dyslektykom. Podczas wybierania odpowiedniej dla siebie czcionki, zauważyłam taką, która ma pogrubioną dolną część liter. Według nauczycieli zajmujących się dyslektykami, rzeczywiście okazuje się to pomocne. Jeśli ktoś cierpi na tego typu dysfunkcję, ten czytnik ułatwi mu życie, a idealnie by było, gdyby dzięki niemu częściej sięgał po książki.
Cena urządzenia zbliża go do Kindle Paperwhite 2. PocketBook Touch Lux 3 jest jednak wolniejszy od czytnika produkowanego przez firmę Amazon. Z pewnością mogę polecić Touch Lux 3 wszystkim, którzy potrzebują urządzenia e-ink czytającego wiele formatów z funkcją podświetlania. Warto też pamiętać o czcionce dla dyslektyków, czy wprowadzaniu wielu profili – jeśli użytkowników jest kilku. Czytałam książki zarówno w pełnym słońcu, jak i w ciemnych pomieszczeniach, za każdym razem czułam się komfortowo. W przypadku osoby, która czyta w każdej wolnej chwili, ma to spore znaczenie.
A ja mam Prestigio. Bez bajerów.
Najważniejsze, żeby wygodnie się czytało 🙂
Muszę sobie w końcu sprawić czytnik, bo czytanie na tablecie bardzo męczy oczy. Ten wydaje się bardzo fajny.
Rzeczywiście, czytanie w tablecie, to nic przyjemnego. Czytnik ma tego plusa, że komfort użytkowania jest porównywalny tylko i wyłącznie do papierowej książki.