Delfiny budzą naszą sympatię, a jednak tak niewiele o nich wiemy. O różowych delfinach jeszcze mniej. Ich kolor wydaje się nam jakiś taki słodki. Czy te ssaki, żyjące w wodach Amazonii rzeczywiście mogą cieszyć się taką niczym nieskrępowaną wolnością i prowadzą cukierkowy żywot? Sy Montgomery – przyrodniczka, poetka i pisarka – zafascynowana tymi zwierzętami, postanowiła ruszyć w ślad za nimi. Dzięki tej wyprawie powstała książka pt. „Podróż różowych delfinów”.
Autorka zajmuje się naukowo przyrodą, ale swoje książki nazywa „historiami miłosnymi”. Od dzieciństwa fascynowały ją tereny w których żyły dzikie, wolne zwierzęta. Amazonia powszechnie wydaje się miejscem, gdzie można znaleźć prawdziwą dżunglę, nietkniętą ręką ludzką. Niestety dzisiaj wcale nie jest łatwo trafić w takie dzikie miejsca. Tropikalnym lasom zagroził człowiek. Masowo wycinane są drzewa, w tak zastraszającym tempie, że ekolodzy biją na alarm. Oprócz tego poszukiwane są złoża ropy, czy złoto. Wszystko to powoduje, że tereny, które mają być płucami świata, są bardzo zanieczyszczane. W Peru zaczęto zaostrzać przepisy w sprawie choćby wypalania lasów, powoli sytuacja ma się lepiej również w Brazylii. Często okazuje się, że przepisy istnieją tylko na papierze, ale nie są przestrzegane.
W słodkich wodach Amazonki spotkać można kilka gatunków delfinów. Aż trudno uwierzyć, że te ssaki kiedyś były zwierzętami lądowymi. Ich niezwykła budowa ciała intryguje ludzkość od wielu wieków. W Ameryce Południowej miejscowi wierzą, że różowy delfin może przybrać postać ludzką. Przychodzi wtedy na zabawy, by uwodzić mężczyzn i kobiety. Kiedy mu się uda, zabiera taką osobę do swojego świata – Encante. Według naukowców różowe ssaki to inia geoffrensis, czyli przedstawiciele starej linii uzębionych waleni.
Wcale nie tak łatwo zobaczyć słodkowodne delfiny. Autorka książki musiała przepłynąć wiele kilometrów, by móc je obserwować. A w mętnych wodach Amazonii nie udaje się ich zobaczyć w całości. Natomiast przez piranie mało kto zdecyduje się na pływanie. Delfiny – boto – jak bardzo sympatyczne by się nie wydawały są przecież dzikimi zwierzętami i przyrodnik, który chciałby wejść z nimi w bezpośredni kontakt, wiele ryzykuje. Po długich poszukiwaniach Sy Montgomery odnajduje to wymarzone miejsce, w którym będzie mogła zobaczyć te niezwykłe zwierzęta i ulec ich czarowi.
Książka „Podróż różowych delfinów. Wyprawa do Amazonii” na pierwszy rzut okaz może wydawać się relacją podróżniczą z wyprawy w poszukiwaniu boto. Tak naprawdę jednak oczyma Sy Montgomery widzimy coś jeszcze. Obserwujemy świat, który za chwilę może ulec zagładzie, jeśli ludzie nie zaprzestaną swych destrukcyjnych działań. Broniących przyrody, fascynujących się niezliczoną ilością gatunków zwierząt wód i lasów Amazonii jest znacznie mniej, niż tych, którzy pragną na tych ziemiach się wzbogacić. Tak naprawdę niewiele zyskujemy, a traci na tym cała Ziemia. Również ludzie miejscowi zapominają o swoim dziedzictwie – nie tylko kulturowym. Szamani z dziada pradziada poznawali właściwości roślin, a obecnie „gdy umiera szaman <<to jakby szła z dymem cała biblioteka. A w zasadzie jeszcze gorzej, ponieważ wiedza zawarta w bibliotece jest uwieczniona także w innych miejscach. A gdy umierają ci ludzie, ich wiedza umiera wraz z nimi>>” (s. 355).
Sy Montgomery pisząc „Podróż różowych delfinów” pragnie przypomnieć naszemu gatunkowi, że jesteśmy częścią przyrody. Niszcząc ją, gubimy również siebie. Autorka, by badać delfiny musiała odbyć cztery wyprawy, a mimo to trudno było znaleźć na tyle nienaruszony ludzką ręką świat, by móc obserwować te niezwykłe ssaki. Otrzymujemy opowieść przepełnioną troską o przyszłe losy naszej planety. W ostatniej części książki Sy Montgomery opisuje taniec delfina wykonywany przez jedno z amazońskich plemion. Z jednej strony widzimy coś niezwykle tradycyjnego, zgodnego z naturą. Z drugiej strony w tle obserwujemy płonące lasy… Myślę, że po książkę chętnie sięgną miłośnicy przyrody, dalekich wypraw oraz osoby, dla których ekologia jest czymś ważnym.
O rany, nie miałem zielonego pojęcia o istnieniu tego gatunku delfinów – czego to się człowiek nie dowie o własnej planecie 🙂
A sama książka i jej przesłanie wydają się bardzo interesujące – człowiek zdaje się zapominać, że jest odpowiedzialny za ekosystem, w którym egzystuje. Tymczasem dzisiaj wszystko sprowadza się do materialnych wartości i pieniędzy – troska o środowisko przez większość korporacji oraz państw traktowana jest wyłącznie jako marketing. Warto o tym głośno mówić, ale w rzeczywistości nikt nie kwapi się do podjęcia realnych działań.
Sama się dowiedziałam o różowych delfinach od własnych dzieci, mocno zainteresowanych przyrodą. Tutaj autorka wyraźnie zaznacza jaki wpływ na świat ma współczesne podejście do dóbr, które daje nam planeta. Sy Montgomery pomaga podjąć pierwsze kroki w ratowaniu Ziemi – są podane adresy wielu ekologicznych organizacji.
Ja też nic o tych delfinach nie wiedziałam. Książka wydaje się być ciekawa i napisana przez osobę zafascynowaną opisywanym tematem.
Sy Montgomery pokazuje delfiny z wielką pasją i opisuje jak ją uwiodły te niezwykłe zwierzęta. 🙂
Mam nadzieję, ze jutro sięgnę do tej książki!
Ciekawa jestem Twojej opinii, więc czekam na recenzję 🙂