Bez prądu, książek i ogrzewania

Jest taka piosenka zespołu Kraftwerk, która doskonale podsumowuje dzisiejszy wieczór. Choć śpiewana jest po niemiecku i nosi tytuł „Mensch Machine”, słyszę tam słowa: „Zimno, zimno, zimno”. Dlaczego tak? Huragan Ksawery szleje u nas na Pomorzu. Brakuje prądu, a więc i ogrzewanie nie chce działać. Jakoś nasz piec tak ma, że potrzebuje elektryczności, by grzał. Nawet kot się nudzi. Choć ma dziewięć lat, przypomniał sobie, że można się bawić.

Dzieciaki cały wieczór marudziły, że nie mają co robić. Po kilku chwilach i konsole i empeczwórki poszły w kąt. A czytać w świetle świec się nie dało. Jak tu korzystać z darów mikłajowych?

I tak przyszło mi do głowy, że pół wieku temu w naszym pięknym kraju elektryczność jeszcze nie była taka oczywista.Wystarczy poczytać „Konopielkę”… Co robili ludzie? Czyżby rozmawiali? A może opowiadali sobie historie? Czasem wyssane z palca, niekiedy prawdziwe. Jak niesamowite musiały być w takiej scenerii. Kiedy mrugały tlące się knoty świec. Aura tajemniczości z pewnością wywoływała odpowiednie wrażenia na słuchających.

Jedno jest pewne. Brak prądu zbliża. Nagle znalazł się czas, by porozmawiać z dziećmi, czy bawić się we wszystkie możliwe gry. Nie trzeba było sprzątać, zmywać naczyń (jak nie ma prądu, to i wody). Tylko, że z czytaniem był problem. Tym razem trzeba było trochę wymyślać, ale na szczęście w odpowiednim momencie na chwilę wrócił prąd. Maluchy mogły obejrzeć wszystkie książki, które otrzymały od Mikołaja.

Teraz śpią. A mi się marzy Kindle Paperwhite… Bo w tej zabawce na ktorej piszę, niewiele zostało mi prądu. I co potem? Może wrócę do lamp naftowych… Tylko jak je kupić bez dostępu do internetu?

  1. Świetny wpis! Internet, elektryczność, czy wszystkie inne odkrycia z pewnością ułatwiają życie, ale równocześnie coraz wyraźniej wciskają się one pomiędzy nas a drugiego człowieka, którego coraz trudniej dostrzec, zauważyć, nawiązać z nim kontakt w cztery oczy. Nawet żyjąc pod jednym dachem łatwo się od siebie odseparować – telewizja, internet i tylko sporadyczna wymiana zdań podczas wspólnego posiłku, czy krótkie uwagi w trakcie oglądania ulubionego serialu.

    • Zyskałam sporo czasu odcinając telewizję. Największym plus jest taki, że dzieciaki nie patrzą jak sroki w gnat na reklamy. A kiedy nie ma bajek, buzie im się nie zamykają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *