„Przegląd Końca Świata. Deadline. Część II” – Mira Grant

DeadlineMira Grant zaskoczyła mnie książką „Feed”. Miało być o zombie (i było), a jakby przy okazji pojawił się ciekawy obraz świata, w którym rządził strach oraz internauci. Piszący blogi, po tym jak świata został opanowany przez wirusa zmieniającego ludzi w zombiaków, stali się ważną grupą. Kimś w rodzaju nowych, niezależnych mediów. Ale jeszcze coś mnie zdziwiło. Autorka uśmierciła w tej powieści głównego bohatera. Jak w związku z tym kontynuować serię?

Jak się okazuje i w „Deadline” Mira Grant ma pomysł na powieść. Bo choć byłam przygotowana już na wszystko, również tym razem zostałam zaskoczona. Tyle, że nie mogę ujawniać szczegółów, gdyż odebrałabym czytelnikowi sporo przyjemności z poznawania fabuły tej powieści.

Na plan pierwszy wysunął się Shaun Mason. Trudno mu się pogodzić ze śmiercią przyrodniej siostry. Nie pomaga mu fakt, że sam się do niej przyczynił. Zresztą nie miał innego wyjścia. W połowie XXI wieku wszyscy noszą w sobie niebezpiecznego wirusa. Eksperymenty naukowe, które miały wyzwolić świat od raka i grypy, osiągnęły zamierzony skutek, jednak efekt uboczny całkowicie zmienił Ziemię. Ludzie zaczęli zamieniać się po śmierci w zombie. Ci ostatni polowali i świadomie zarażali kolejne ofiary.

Zadaniem Shauna do tej pory była walka z potworami. Publikował w internecie informacje, filmy z tych polowań, które dały mu sporą popularność. Sądził jednak, że przyczyni się to do jego szybkiej śmierci – ze względu na ryzykowne zachowanie. Tak jednak się nie stało. Teraz musi zmierzyć się z cierpieniem po utracie siostry. Wszystko jednak się od do góry nogami, kiedy jego mieszkanie odwiedzi tajemnicza pani doktor. Informacje, które mu przedstawi, jeszcze bardziej pogrążą go w cierpieniu i smutku. Bohater musi się jednak przełamać, ponieważ za sprawą wyników badań, które pozna, będzie musiał podjąć kolejną walkę. Taką niemal samobójczą, ale od niej zależą losy ludzkości.

Mira Grant podjęła się niebezpiecznego zadania. Użyła wielu elementów znanych nam z popkultury. Efekt mógł być nieciekawy, bo przecież wszystko już znamy. A jednak pisarce udało się stworzyć wizję, która jest i wiarygodna, i wciskająca swą wartką akcją w fotel. Oprócz tego – jakby przy okazji – zastanawiamy się nad tym, dokąd zmierza ludzkość. Bo postapokaliptyczna wizja Miry Grant wydaje się być prawdopodobna. Do tego dochodzą wątki kryminalne, thriller polityczny. Zombie nie są tu wcale najważniejsi.

Autorka pokazała nam świat, w którym rządzi strach. Dopóki on dominuje, łatwo manipulować ludźmi. Jeśli pojawia się jakiś ferment, nagle w danym miejscu wybucha epidemia? Przypadek? Shaun Mason ze swoją ekipą stara się odnaleźć źródło spisku. Bada kto za tym wszystkim stoi, z jakich działa pobudek. Rozwiązywanie zagadki staje się ważniejsze, niż horror, z którym ma do czynienia wykreowana przez Mirę Grant ludzkość.

Sporym atutem powieści jest wartka akcja. Choć może się wydawać w pewnym momencie, że już wszystko wiemy, za chwilę następuje zwrot akcji. Bohaterowie również nie są papierowi. Brakuje wprawdzie George, ale pojawia się ona w głowie Shauna. Mówi do niego, a powieść zostaje przez to wzbogacona. Żeby nie było zbyt drętwo, Mira Grant dodała zabawne momenty i humor słowny. Ożywiła przez to narastające napięcie. „Deadline” jest świetną książką rozrywkową z ciekawymi pomysłami, powodującymi, że świetnie się ją pochłania. Tylko bezwarunkowo należy najpierw przeczytać „Feed”, żeby nie odbierać sobie połowy przyjemności. Czekam niecierpliwie na trzeci tom.

Książkę przeczytałam dzięki Wydawnictwu SQN

  1. Mira Grant jest fenomenalna! „Feed” było rewelacyjne, nie spodziewałam się, że „Deadline” będzie równie dobre. A było jeszcze lepsze! Dla mnie obie ksiązki są genialne!

Skomentuj Ambrose Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *