Psalm 44 znajduje się w biblijnej „Księdze Psalmów”. Ten utwór lamentacyjny przypisuje się Synom Koracha. Kiedy sięgniemy po psalm, zobaczymy naród Izraela odrzucony przez Boga. Ludzi, którzy nie wiedzą dlaczego Stwórca się od nich odwrócił, ale wierzą, że mimo iż Bóg nie ingeruje w ich sprawy, mogą Mu zaufać. Co prócz tytułu łączy ten starotestamentowy utwór z książką Danilo Kiša, pisarza uważanego za jednego z ważniejszych twórców serbskich? Od niedawna możemy sięgnąć po tłumaczenie jego debiutanckiej powieści pt. „Psalm 44”, która została wydana w 1962 roku.
Danilo Kiš urodził się w 1935 roku w Suboticy (Serbia) jako syn węgierskiego Żyda i Czarnogórzanki. Jego ojciec zginął w nazistowskim obozie, mając tylko dwadzieścia pięć lat. Kiedy Danilo miał tyle lat, napisał swoją debiutancką książkę „Psalm 44”. Nie zdziwi zatem nikogo, że Kiš stworzył opowieść o Auschwitz, miejscu kaźni swojego ojca.
Twórczość obozowa dla nas Polaków nie jest niczym zaskakującym. Stanowi ważną część naszej literatury. Danilo Kiš pisze o Auschwitz zupełnie inaczej, ponieważ historia, którą kreśli ma charakter liryczny. Znamy przecież twierdzenie Adorno, że „pisanie poezji po Auschwitz jest barbarzyństwem”. W „Psalmie 44” Danilo Kiš posługuje się prozą, ale nie jest ona pozbawiona delikatności oraz subtelności. Nie bez powodu Josif Brodski nazwał tego twórcę „poetą frazy”. Jak to się ma do tego, co brutalne w tym koszmarnym świecie? Danilo Kiš zestawia te dwa elementy, a przez to zaskakuje. Bo w miejscu gdzie spodziewamy się tylko i wyłącznie śmierci, zobaczymy także miłość.
Główna bohaterka tej powieści, Maria, znajduje w Auschwitz ukochanego. Jakub jest polsko-żydowskim lekarzem, który pracuje dla doktora Nietzsche. Ten niemiecki „uczony fanatyk” kieruje miedzy innymi krematorium, ale jego oczkiem w głowie jest zgromadzona kolekcja żydowskich czaszek i szkieletów. Nazistowski lekarz powierza swój zbiór Jakubowi, ponieważ Nietzsche nie potrafi wykonać rozkazu Himmlera, by w razie przegranej usunąć wszelkie ślady bestialskich eksperymentów.
Maria zachodzi w ciążę. Kiedy urodzi, podejmuje próbę ucieczki z obozu. Działa tutaj wyobraźnia pisarza, bo sam pomysł nie do końca jest wiarygodny. Kiedy jednak Kiš wspomina ustami bohaterów o przerażającym pogromie w Nowym Sadzie, czy o narastającym antysemityzmie tuż przed wybuchem wojny, to jesteśmy skłonni w to uwierzyć. Widzimy dantejskie sceny. Hycel mówi do syna, że „łatwiej jest piłować niż rozbijać lód” mając na myśli ciała Żydów, które są przecinane a następnie spychane do rzeki.
Auschwitz to nie miejsce na miłość. Ta jednak wbrew wszystkiemu zdarza się Marii, a nawet daje jej siłę, by przeżyć. Kiedy urodzi dziecko, postanawia się wydostać z tego piekła, ale ucieczka nie jest możliwa bez pomocy. Choć w obozie nie ma Boga, pojawia się na ustach więźniów postać tajemniczego Maksa, który daje sygnał do ucieczki. Kim jest ów „Deux ex Machina”, przyjaciel Jakuba?
„Psalm 44” to niezbyt obszerna opowieść. Pisarz na pierwszym miejscu stawia emocje, nie wydarzenia. Dlatego u Danilo Kiša nie znajdziemy szczegółowych opisów z życia obozowego, ale przede wszystkim wszystko to, co czuje główna bohaterka. Emocje zostały ukazane w tak skoncentrowany sposób, że pozostawiają trwały ślad w odbiorcy. Trudno po tej lekturze przejść do codzienności. Autor nie mówi nam też wszystkiego, stosuje niedopowiedzenia, bo pełen obraz tego miejsca byłby zbyt przerażający. Łatwo po lekturze odpowiedzieć sobie na pytanie czego było więcej w obozie – miłości, czy śmierci i nienawiści? Tylko ta niewielka iskra daje wiarę, że chociaż w kimś tli się człowieczeństwo.