Dwoje współczesnych trzynastolatków, Sarę i Daniela poznaliśmy za sprawą książki „Ratownicy czasu”. Powieść napisała Justyna Drzewicka, znana również jako autorka serii fantasy „Niepowszedni”. „Ratownicy czasu” to początek cyklu. Teraz możemy sięgnąć po drugą część – „Nad wodami Nilu”. Jak łatwo się domyślić tym, którzy znają już pierwszy tom,podczas lektury książki znowu odbędziemy podróż w czasie, tym razem do starożytnego Egiptu.
Para nastolatków pragnie przenieść do piętnastowiecznej Bolonii, bo właśnie z tego czasu i miejsca pochodzi ich nowa przyjaciółka, Giulia. Trafiła do współczesności, ale musi wrócić do swojej epoki. Aby tak się stało, potrzebne jest urządzenie do przenoszenie w czasie. Posiada go pewien animaloid, Mutek. Na pozór zwykły kot, ale w bliższym kontakcie okazuje się istotą z przyszłości, która dzięki chronoorganizerowi potrafi to, co nam się nie śniło.
Jednak przeniesienie się do wybranego czasu okazuje się zablokowane. Zamiast do renesansowej Bolonii, bohaterowie trafiają do starożytnego Egiptu. Do czasów, w których nawet nie udomowiono jeszcze kotów. Bohaterowie od początku mają kłopoty. Najpierw znajdą się w grobowcu, z którego trudno się wydostać, a potem Sara zostaje wzięta za zaginioną narzeczoną pewnego ważnego egipskiego dostojnika. Choć wydaje się, że trafienie na dwór to oznacza same wygody i przywileje, to nic bardziej mylnego. Przyjaciele mają nieodparte wrażenie, że ktoś czyha na ich życie. Szybko się okaże, że nastolatki wcale nie są nadwrażliwe na własnym punkcie, a spotyka ich wiele niebezpiecznych zagrożeń.
Wszystko wskazuje na to, że tym, kto chce pozbawić ich życia, jest sam Imhotep. Znawcy kina mogli poznać jego czarny charakter w filmach „Mumia” i „Mumia powraca”. Ten egipski kapłan ukazany jest tam jako niezwykle inteligentny morderca. Sam Imanhotep istniał naprawdę, ale czy hollywoodzki obraz ma coś wspólnego z faktami historycznymi?
Nie zdradzę, kim okaże się tajemniczy prześladowca. Jego knowania nie tylko utrudnią życie młodym bohaterom, ale z powodu wrogich działań przyjaciele wiele razy znajdą się w skrajnym zagrożeniu. Jak w takiej sytuacji szukać azylu, przez który można się przedostać do czasów Giulii? Przede wszystkim należy jakoś sobie poradzić w tej rzeczywistości. Choć akcja jest wartka, ponieważ bohaterów czeka wiele trzymających w napięciu przygód, to zdążą zauważyć, jak wyglądało życie starożytnym Egipcie. Giulię zaskoczy, że w piętnastowiecznej Bolonii kobiety mają mniej wolności, niż wiele wieków wcześniej nad Nilem, nie wspominając już o niezależności współcześnie żyjącej Sary.
Justyna Drzewicka w książce „Ratownicy czasu. Nad wodami Nilu” dostarcza młodym czytelnikom sporą dawkę rozrywki. Fantastyczne podróże w czasie, wartka i trzymająca w napięciu akcja to jednak nie wszystko. Sporo w tej książce humoru, potęgowanego przez zabawne ilustracje Jędrzeja Łanickiego. Przy okazji lektury autorka przemyca również sporą porcję wiedzy historycznej. Nie tylko pokazuje, jak wyglądało życie w starożytnym Egipcie, ale podaje również sporo ciekawostek. Z przyjemnością sięga się nawet po przypisy, które przybliżają wiele intrygujących kwestii (np. jakiego koloru skóry byli dawni Egipcjanie), a nad którymi może nigdy się nie zastanawialiśmy. Ważne jednak, że powieść czyta się z przyjemnością. Dzieje się tak za sprawą licznych dialogów, a także dzięki ciekawym postaciom. Mutka, kociego psotnika z przyszłości, trudno nie polubić, mimo że przez niego nastolatki popadają w liczne tarapaty. Aż strach pomyśleć, jakie kłopoty czekają na bohaterów w kolejnym, zapowiadanym już trzecim tomie.