„Republika pobożnych. Chasydzka historia Polski” – Dorota Bidzińska

Republika pobożnych, Dorota BidzińskaDorota Bidzińska jest dziennikarką oraz absolwentką Polskiej Szkoły Reportażu. Współpracowała m.in. z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Dużym Formatem” i „Ale Historia”. Teraz możemy sięgnąć po jej książkę „Republika pobożnych. Chasydzka historia Polski”. Przyznam, że intryguje mnie świat, który ledwie stulecie temu był inny nie ze względu na rozwój technologii, a ludzi. Trudno wyobrazić sobie, że jakaś kultura zniknie nagle, gdy sąsiaduje z nam na co dzień. Tymczasem o chasydach w Polsce wiem tyle, ile przeczytałam u I. B. Singera. Żeby to zmienić, postanowiłam sięgnąć po książkę Doroty Bidzińskiej.

Od razy dodam, że „Republika pobożnych” nie jest podręcznikiem historii. Autorka proponuje nam osobistą podróż przez te okolice Rzeczypospolitej, w której żyli chasydzi. Trafimy do Lublina, ale zajrzymy też tam gdzie były mniejsze sztetle. Kroczymy po dziś niewidocznych niemal śladach mistyki i codzienności chasydów. Dorota Bidzińska nie prowadzi nas chronologicznie od czasów najstarszych po najnowsze, a przez dotykanie kolejnych elementów pozwalających na stworzenie sobie pewnego obrazu i nałożenie go na ten współczesny.

Skąd się wzięli chasydzi? Gdzie były ich główne ośrodki? Autorka nie bez powodu zabiera nas do Lublina, Łańcuta, Leżajska, Bychawy, Chrzanowa czy Bielska-Białej. To właśnie tam rozwijał się wśród Żydów nowy ruch pobożności i religijności. Dorota Bidzińska od początku wskazuje, że dla niej ważny w poznawaniu tej historii był Lublin. To on otworzył ją na historię chasydów, również przez postać Widzącego z Lublina, czyli Jakuba Icchaka Horowitza, duchowego patrona tej literackiej wyprawy. W książce poznamy również współczesnych przewodników po temacie, którzy zabiorą nas w miejsca pamięci po chasydach i ich działalności.

Kiedy myślimy o Żydach w Polsce, od razu nasuwa nam się obraz Zagłady. Dorota Bidzińska również ją pokaże, choć nie chciała, by Holocaust zdominował tę opowieść. Nie jest to jednak całkiem możliwe, gdyż wszędzie, gdzie autorka tego reportażu się uda, widać skutki drugiej wojny światowej. Poznajemy duchowość chasydów, mistycyzm, ale cień Zagłady ze zrozumiałych powodów wciąż jest obecny. Są jednak we współczesnej Polsce osoby, którzy opowiadają o tych ludziach nie tylko za pomocą słów, ale również muzyki. Ta ostatnia dla chasydów również była ważnym sposobem wyznawania swojej wiary.

Dorota Bidzińska w „Republice pobożnych” uświadamia czytelnikom, jak złożona i ciekawa była działalność chasydów na terenach dawnej Rzeczypospolitej. Początkowo wydaje się, że nie przebijemy się przez ten gąszcz różnic, również w poglądach samych cadyków. Do tego jeszcze inni Żydzi zarzucali im herezję. Stopniowo jednak wyłania się pewien obraz. Nabiera on kolorów i dźwięków, ale nie na wzór „Skrzypka na dachu”, gdyż wzbogacony jest w opowieści głoszone przez nauczycieli ważnych dla chasydów. Czy w tym świecie istniały kobiety? Okazuje się, że tak i choć jest ich znacznie mniej, to je również autorka odnalazła i o nich opowiedziała.

Książka „Republika pobożnych. Chasydzka historia Polski” nie jest łatwa w odbiorze, gdyż dotyka złożonego tematu. Autorka rekonstruuje świat, po którym nie zostało zbyt wiele śladów. Do tego dochodzi kwestia Zagłady, a także współczesna rzeczywistość, w której wciąż gdzieś wychodzi na wierzch antysemityzm, często zupełnie nieświadomy. Historia dała nam wiele przykładów, których lepiej nie naśladować, ale czy rzeczywiście potrafimy wyciągać wnioski? Myślę, że dzięki tej publikacji dowiemy się znacznie więcej o chasydach w Polsce, niż zakodowaliśmy sobie za sprawą popkultury.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *