
Kiedy pojawiła się zapowiedź książki „Wymieranie Ireny Rey” pomyślałam, że się przesłyszałam. Dotarła do mnie informacja, że tłumaczka na język angielski książki Olgi Tokarczuk napisała powieść. Myślałam, że może właśnie polska Noblistka opublikuje coś nowego, co natychmiast zostanie przełożone na inne języki. Tymczasem właśnie Jennifer Croft, laureatka Międzynarodowej Nagrody Bookera za tłumaczenie „Biegunów” Olgi Tokarczuk, napisała powieść, którą otrzymujemy w przekładzie Kai Gucio.
Historia od początku jest złożona, ponieważ poznajemy losy Emi, kobiety, która przyjechała do Puszczy Białowieskiej razem z siedmiorgiem innych tłumaczy. Wszyscy trafili do rezydencji Ireny Rey, wybitnej polskiej pisarki. Właśnie jej książki stały się niezwykle inspirujące zarówno dla ekologów, jak i innych aktywistów, którym nie jest obojętne dobro najsłabszych i najmniejszych. Tytuły Ireny zdobywały liczne nagrody, a trafienie do grupy wybranych tłumaczy jest dla nich wielkim wyróżnieniem.
Właśnie ma powstać opus magnum autorki, a Szwedzki, Angielska, Hiszpańska (tak początkowo nazywani są tłumacze) mają przekładać w jednym czasie „Szarą eminencję”. Wszystko mogłoby się odbywać zgodnie z planem, gdyby nie fakt, że Irena znika. Zostawieni sami sobie tłumacze czują się zagubieni. Nie wiedzą, co zrobić w takiej sytuacji, czym się zająć. Czy ich literackie guru zostało porwane? A może to tylko prowokacja ze strony Rey?
Zdania są podzielone, a do tego dochodzą jeszcze różnice dotyczące przekładu. Stopniowo translatorzy zyskują imiona, poznajemy ich poglądy. Najbardziej radykalne i skrajne stanowiska w tej kwestii reprezentują właśnie Emi i angielska tłumaczka Alexis Archer. Żeby było ciekawiej, hiszpańska tłumaczka jest autorką tej książki, a Alexis ją tłumaczy nam, obecnym czytelnikom. Mamy zatem w „Wymieraniu Ireny Croft” starcie dwóch tłumaczek, które obecne jest również w przypisach powieści.
Zabieg zastosowany przez Croft zmusza odbiorcę do uwagi. Musimy brać poprawkę na to, kto w tej historii ma głos i dlaczego. Ponadto sporo się tu dzieje w warstwie interpretacyjnej. Autorka pokazuje nam, jakie znaczenie ma dla dzieła praca tłumacza. Osoby niedostrzeganej, która choć ukryta za pisarzem, tłumacząc, nadaje słowom nowe życie. Owa dyskusja, jak powinno się przekładać książki, jaka jest rola tłumaczy, skłania nas do zastanowienia nad tą kwestią. Okazuje się ona bardzo istotna dla całej opowieści.
Szkatułkowa budowa „Wymierania Ireny Rey” stanowi pomysłowy zabieg. Jednak Jennifer Croft pokazuje nam znacznie więcej. Widzimy tytułowe wymieranie, które ma odniesienie do wielu kwestii. Puszcza Białowieska jest zagrożona, podobnie jak wiele zwierząt oraz gatunków roślin, skazana na zagładę. Pojawiają się zapowiedzi kataklizmu, jak i nadejdzie, ale równie istotne będzie ukazanie różnych powiązań istot żyjących na ziemi. Tak jak tłumacze czują się zależni od Ireny, tak ona bez nich również niewiele by osiągnęła. Można też podobną symbiozę odnaleźć w przypadku grzybni i drzew. Wszyscy mają tu znaczenie i nikt nie jest mniej istotny, nawet jeśli nie widać tego gołym okiem.
Jennifer Croft zaskoczyła mnie powieścią „Wymieranie Ireny Rey”. Zaskakująco niekiedy czytało mi się książkę napisaną przez amerykankę, której akcja rozgrywa się w dużej mierze w Polsce, a przede wszystkim nawiązuje do literatury polskiej czy nawet do słowiańskich wierzeń. Częściej zachodzi odwrotna sytuacja, gdy wielu rodzimych twórców chce wszystko ukazywać przez amerykański sposób patrzenia na świat. W „Wymieraniu Ireny Croft” Autorka zmusza nas do zastanowienia czy współpraca między pisarzem i tłumaczem to pasożytnictwo, czy symbioza. Widzimy analogie do tego, jak grzybnia współpracuje z drzewami. Jednocześnie autorka porusza wiele problemów: od zmian klimatycznych po kult pisarza i obsesje różnego typu. Buduje też określony klimat. Bywa, że poczucie grozy przeplata z humorem. Czytając powieść mamy wrażenie, że żadne łatki tu nie będą pasowały. Przyznam, że mi to bardzo odpowiadało, kiedy nie wiedziałam, czego mam się spodziewać po tej historii.
PS Powieść przełożyła Kaja Gucio.