Powieść „Rój” Laline Paull odbierana jest na wiele sposobów. Niektórzy porównują książkę do „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella, inni wliczają ją do literatury dla młodzieży. Sama zastanawiałam się sięgając po powieść, czy będzie miała coś wspólnego z „Historią pszczół” Mai Lunde, czy może „Sekretnym życiem pszczół” Sue Monk Kidd? Okazuje się, że te trzy książki łączy tytułowy owad i niewiele więcej. Intryguje fakt, że o niepozornej pszczole coraz częściej mowa w literaturze. Czy chodzi o to, jak bardzo ważne są te owady? A może interesuje nas struktura społeczna tych owadów i to w jaki sposób ona funkcjonuje?
W książce „Rój” zobaczymy świat z perspektywy pszczoły. Główna bohaterka, Flora 717 jest zwykłą robotnicą, gdzieś z najniższego szczebla drabiny społecznej. Żeby odróżnić ją od innych pszczół z tego samego rodu, posiada numer, który oczywiście kojarzy się nam jednoznacznie. W ulu nie ma miejsca na indywidualizm. Każdy posiada ściśle określoną rolę, którą spełnia najlepiej jak potrafi, bo taka jest struktura ula. Bez tego owady by nie przetrwały.
Jednak Flora różni się od sióstr. Nie potrafi pogodzić się ze swoją rolą i choć w ulu wydaje się to niemożliwe, udaje jej się dokonywać wyboru. Dzięki temu mamy okazję poznać rój od podszewki. Pszczoła poczuje prawdziwą wolność, kiedy będzie mogła po raz pierwszy doświadczyć lotu na zewnątrz. Ze świata pochodzą też różnego rodzaju zagrożenia, odwaga Flory ocali ul. Coraz trudniej też będzie jej przychodziło bezwzględne posłuszeństwo i podporządkowanie. W efekcie życie pszczoły będzie zagrożone, ponieważ indywidualizm i umiejętność samodzielnego myślenia to ułomność, która karana jest śmiercią.
Porządku pilnuje policja. Jednak cała struktura ula oparta została na religii. Pszczoły wierzą w matczyną miłość, którą otrzymują od królowej. Nagrodą za posłuszeństwo staje się poczucie bezpieczeństwa i przynależności. Ekstatyczne odczucie zapewnia feromon wydzielany przez królową. Tylko jej wolno płodzić, ponieważ jest boginią, a jej kultu strzegą kapłanki. Pilnują, czy nie dochodzi do odstępstw, albo łamania zasad. Wszystko co odmienne, jest surowo zakazane. Kara może być tylko jedna – śmierć.
Laline Paull w powieści „Rój” pokazuje bohaterkę, która potrafi przekroczyć granice, mimo że urodziła się do określonych zadań. Stopniowo poznaje ul, ale nie na wszystko się zgadza. Potrafi dostrzec manipulacje, oprzeć się Umysłowi Roju. Początkowo ulega kultowi jednostki. Jest gotowa na wiele poświęceń, by zobaczyć królową. Stopniowo jednak dostrzega wady systemu. Czy będzie w stanie przeciwstawić się zasadom, z którymi się nie zgadza? Przede wszystkim dostrzega różnice miedzy sobą, a zbiorowością. Musi wybrać, czy podda się woli ogółu, czy zachowa własną tożsamość. Jaką cenę będzie trzeba zapłacić za podjęcie takiej, a nie innej decyzji?
Książka „Rój” może być odczytana jako powieść polityczna, opisująca mechanizmy sprawowania władzy oraz samą walkę o władzę. Tutaj nasunęły mi się skojarzenia z „Faraonem” Bolesława Prusa, gdzie również pokazano, jak można kontrolować społeczeństwo za pomocą religii. Jednak to jedna z wielu dróg, którą można pójść interpretując tę historię. Zobaczymy świat totalitarny, całkowicie podporządkowany rządzącym, gdzie nie ma miejsca na własne zdanie. Jednocześnie czytając książkę miałam świadomość jej baśniowości. Myślą przewodnią tej historii będzie wolność jednostki. Czy da się ją połączyć z życiem w społeczności, która daje bezpieczeństwo, ale też coś zabiera. Co zrobić, by nie zatracić siebie?
Laline Paull zaskoczyła mnie umiejętnością obrazowania. Opisy rzeczywistości pokazanej z perspektywy pszczół są bardzo plastyczne. Z przyjemnością wchłania się tę historię, choć problemy, które zostały podjęte w „Roju”, nie są oryginalne. Można tu się doszukiwać nawiązań oraz motywów literackich, ale porównywanie książki z najważniejszymi antyutopiami tylko szkodzi powieści. Warto jednak zobaczyć, jaki świat wykreowała Laline Paull. Okazuje się, że „Rój”, choć nieco baśniowy, wcale nie jest przeznaczony dla młodszych czytelników, a dla tych, którzy pragną alegorycznej opowieści o potrzebie wolności.
Jeśli chodzi o „prozę owadzią” to miałem przyjemność czytać powieść Wykład profesora Mmaa autorstwa Stefana Themersona, która mocno przypadła mi do gustu. „Rój” także sprawia całkiem dobre wrażenie – czas chyba zatem poznać kolejną gałąź literatury entomologicznej : )
O „Wykładzie…” już słyszałam, choć książka „Rój” bardziej należy do rozrywki, niż filozofii. Ale bardzo podoba mi się określenie: literatura etymologiczna dla tego typu lektur.
Ano właśnie – „Rój” czyta się sprawnie, ale wielkiego szału nie robi. Ja traktuję tę powieść jak bajkę z motywem przewodnim „od zera do bohatera”. Sporo w niej pomysłów, ale z wykonaniem nie poszło już tak dobrze. A porównywanie „Roju” do powieści Orwella było wielką pomyłką.
„Rój” to taka „Pszczółka Maja” dla dorosłych, ale nie drugi Orwell. Czytałam książkę z zainteresowaniem, warto też podkreślić że powieść ma wymiar edukacyjnym, bo oddaje w jaki sposób funkcjonuje ul.
Któż z nas nie lubi pszczółek? Dzięki za polecenie 🙂
W dzieciństwie mieliśmy Maję, ale Laline Paull pochodzi z Anglii, więc pewnie nie znała tej animowanej historii. Pozdrawiam 🙂